Instalujesz jedną grę i połowa pamięci Switcha 2 znika. Final Fantasy VII pokazuje to dobitnie
Gry „rosną” z roku na rok i dziś już mało kogo dziwi, że przeciętna produkcja AAA zajmuje nawet 100 GB na dysku peceta czy konsoli. W końcu oprawa graficzna staje się coraz bardziej zaawansowana, a tekstury zaskakują poziomem detali. O ile w przypadku sprzętów stacjonarnych specjalnie mi to nie przeszkadza, bo przestrzeń na dane można tam dość łatwo i względnie tanio rozszerzyć, o tyle posiadacze handheldów mają znacznie poważniejszy problem. Sam przekonałem się o tym kilka dni temu, gdy zobaczyłem rozmiar nadchodzącego Final Fantasy VII Remake Intergrade na Switcha 2. Cóż, od razu zamówiłem większą kartę pamięci.
Oto lista głównych „winowajców”
Switch 2 oferuje 256 GB wbudowanej pamięci. Na początku wydawało mi się, że to całkiem sensowna wartość, w końcu poprzedni „Pstryczek” miał zaledwie 32 GB. Szybko okazało się jednak, że wiele gier jest dziś znacznie większych, niż się spodziewałem. Na pierwszym Switchu najbardziej „ociężałe” tytuły ważyły ok. 30 GB i zdarzało się to raczej sporadycznie. Lwia część produkcji AAA mieściła się w okolicach 20 GB. Na nowej konsoli Nintendo sytuacja zmieniła się zaś diametralnie.
Wystarczy spojrzeć na rozmiary gier dostępnych na Switchu 2, by zauważyć, że głównymi „zapychaczami” pamięci są produkcje zewnętrznych wydawców. Final Fantasy VII Remake Intergrade – 95 GB, NBA 2K26 – 75 GB, EA Sports FC 26 – 72 GB, Split Fiction – 71 GB, Assassin’s Creed Shadows – 63 GB, HITMAN World of Assassination Signature Edition – 61 GB, Cyberpunk 2077: Ultimate Edition – 56,8 GB. Gdyby ktoś chciał zainstalować je wszystkie, potrzebowałby ok. 493,8 GB wolnego miejsca w pamięci wewnętrznej i na karcie.

Tytuły Nintendo prezentują się zgoła odmiennie. Mario Kart World „waży” zaledwie 23,4 GB, The Legend of Zelda: Tears of the Kingdom – ok. 20 GB, a Donkey Kong Bananza tylko 10 GB. Zdecydowanie największe pozycje w katalogu Japończyków to póki co Hyrule Warriors: Age of Imprisonment (43,5 GB) oraz Metroid Prime 4: Beyond (27,7 GB) – i są raczej wyjątkami od reguły niż nowym standardem. Jeżeli więc planujecie grać na Switchu 2 wyłącznie w „eksy” Nintendo, to nie macie się czym martwić. Przynajmniej na razie, bo nikt nie mówi, że nadchodzące tytuły będą tak samo małe.
Jakie są rozwiązania tego problemu?
Nintendo postawiło w Switchu 2 na karty microSD Express. W przeciwieństwie do klasycznych microSD są to bardzo szybkie nośniki, które pozwalają komfortowo uruchamiać nawet gry wymagające wydajnych dysków SSD. Co więcej, niektórzy developerzy twierdzą, że zapewniają one lepsze wrażenia niż tradycyjne kartridże do drugiego „Pstryczka”.

Problem w tym, że microSD Express to wciąż młoda i tym samym dość droga technologia. Różnice cenowe względem zwykłych kart są więc spore. Za nośnik tego rodzaju o pojemności 256 GB trzeba obecnie zapłacić ok. 170 zł, podczas gdy klasyczne microSD w standardzie U3, A2, V30 kosztują ok. 100 zł. Jeszcze wyraźniej widać to przy większych pojemnościach – 512 GB w wersji Express to wydatek rzędu 414 zł, a zwykła karta o tej pojemności kosztuje ok. 225 zł.
Gra w zestawie z kartą pamięci? To nie żart
Kilka dni temu śmiałem się w rozmowach z kolegami, że zaraz w sklepach pojawią się zestawy z grą pokroju Final Fantasy VII Remake Intergrade i kartą pamięci, bo ludziom zwyczajnie zacznie brakować miejsca na konsolach. Jakie było moje zdziwienie, gdy odkryłem, że na japońskim Amazonie faktycznie można kupić taki komplet: FF VII Remake wraz z kartą 256 GB, i to w całkiem sensownej cenie.

Sytuacji nie poprawia fakt, że wspomnianą produkcję wydano w formacie Game Key Card. Oznacza to, że całe 95 GB trzeba pobrać na konsolę, a sam „kartridż z grą” zawiera jedynie licencję. Przy tak dużych tytułach to zresztą norma, bo największe nośniki tego typu do Switcha 2 mają pojemność 64 GB.
Jak sobie z tym radzić? Czekać
Na dziś nie ma jednego, dobrego rozwiązania przedstawianego tu problemu. Jeśli chcecie „trzymać” na Switchu 2 zainstalowanych kilka dużych gier naraz, karta pamięci o pojemności co najmniej 256 GB jest w zasadzie koniecznością. Sama pamięć konsoli nie wystarczy.
Pocieszające jest to, że ceny microSD Express regularnie spadają. W czerwcu kupiłem kartę Samsunga 256 GB za ok. 230 zł, a dziś można ją znaleźć w sklepach już za wspomniane 170 zł. To najpopularniejszy wybór wśród graczy, nic więc dziwnego, że akurat ten nośnik tanieje najszybciej.
Zakładam, że kwoty zakupu nośników 512 GB także będą powoli się obniżać. Ale jeśli nie chcecie przepłacać, najlepszym rozwiązaniem wydaje się póki co po prostu poczekanie jeszcze kilka miesięcy. Nie sądzę, żeby microSD Express zrównało się cenowo z microSD – różnica powinna się jednak zmniejszać. Jaką cenę za 0,5 TB uznałbym za sensowną? Powiedzmy, że 300-350 złotych. Co ciekawe, szybko rosnące ceny pamięci RAM oraz dysków SSD zdają się nie wpływać – przynajmniej na razie – na omawiane tu nośniki. Te w dalszym ciągu tanieją bowiem z miesiąca na miesiąc. Nie jestem jednak w stanie powiedzieć, czy w dłuższej perspektywie ten trend się utrzyma.

Wracamy do czasów pegazusa i kartridży
I bardzo dobrze, wąż wreszcie zjada własny ogon. Chciwe korpo oferuje minimum przestrzeni dyskowej za maksimum ceny, a leniwy deweloper wydaje niezoptymalizowaną grę z nieskompresowanymi teksturami bo po co, skoro gracz se dokupi więcy przestrzeni dyskowej. Niestety podejrzewam że moja „radość” nie potrwa zbyt długo. Nintendo pewnie już szykuje się na refresh konsoli, z ekranem OLED i większym dyskiem.
mnie zastanawia jak wykrzesać z siebie motywację do grania, bo kupić to sobie mogę co chce, ale co dalej?
Za dzieciaka katowałem jedną nawet nie grę bo demówę z cda, godzinami, ile się dało. Teraz jest growy promiskuityzm, i co z tego =) .