Nie mogłem się oderwać, choć nadal nie jest idealnie. Skyrim na Switchu 2 dostał ważną aktualizację
Byłem bardzo ciekaw tego, jak Skyrim będzie działać na Switchu 2. Nigdy wcześniej nie udało mi się ukończyć tej gry, a na hybrydowej konsoli Nintendo duże tytuły przechodzi mi się po prostu łatwiej. Niestety w dniu premiery aktualizacja okazała się katastrofą – głównie przez kosmicznie wysoki input lag, który praktycznie uniemożliwiał sensowną zabawę. Opóźnienie sięgało około ćwierć sekundy.
Na szczęście tuż przed świętami Bethesda wypuściła patch, częściowo rozwiązujący ten problem. Spędziłem ze Skyrimem już kilkanaście godzin i muszę przyznać, że dziś faktycznie da się w niego grać, choć do ideału wciąż trochę brakuje.

Rozwiążemy jeden problem, stworzymy drugi
Po aktualizacji input lag w The Elder Scrolls V spadł niemal o połowę. W dniu premiery zmierzyłem około 250 ms opóźnienia, a obecnie wartość ta wynosi mniej więcej 140 ms. To nadal nie wartość w pełni pożądana, ale już poziom w pełni grywalny. Da się celować z łuku przy sterowaniu ruchowym, obracanie kamery nie wywołuje choroby lokomocyjnej, a walka potrafi sprawiać autentyczną frajdę. W okresie świąteczno-noworocznym spędziłem w Skyrimie sporo czasu i grało mi się naprawdę przyjemnie.
Niestety obniżenie input lagu odbyło się kosztem płynności obrazu. Przed patchem The Elder Scrolls V działało w 30 klatkach na sekundę z niemal idealnym framepacingiem. Po aktualizacji Bethesda zdjęła blokadę i zamiast stabilnych 30 fps-ów otrzymaliśmy… coś pomiędzy 31 a 35 klatek na sekundę w otwartym świecie oraz około 45–60 fps-ów w zamkniętych pomieszczeniach.

Choć na papierze nie brzmi to źle, osobiście wolałbym zablokowane 30 klatek na sekundę przy niższych opóźnieniach. W obecnej wersji Skyrima wyraźnie czuć kiepski framepacing – gra niemal nieustannie przeskakuje między 16,7 ms a 33,3 ms. W efekcie odczuwalna płynność jest niższa niż przed aktualizacją, gdy przez większość czasu utrzymywało się stabilne 33,3 ms przy 30 fps.
Generacyjny przeskok
Jeśli zastanawiacie się, jak bardzo The Elder Scrolls V zmieniło się na Switchu 2 względem wydania na pierwszego Switcha, odpowiedź jest prosta: bardzo. Mamy tu do czynienia z niemal generacyjnym skokiem jakości, porównywalnym do przejścia z PlayStation 3 na PlayStation 4 w czasach świetności Skyrima.
Nowa wersja oferuje całkowicie przebudowane oświetlenie z efektami wolumetrycznymi, realistyczne cienie, kompletnie odświeżoną roślinność – na Switchu 1 często trafiały się obszary niemal pozbawione trawy czy drzew – a także dodaną głębię ostrości, wyraźnie poprawiony zasięg rysowania, niemal zupełnie nowy zestaw tekstur wysokiej rozdzielczości oraz znacznie bardziej zaawansowaną geometrię terenu i obiektów.

Jeśli graliście w Skyrima na pierwszym Switchu i zastanawialiście się, czy wersja na Switcha 2 oferuje wystarczająco duży skok wizualny, by ponownie zainteresować się TES-em V, odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak. Różnice są ogromne.
Można już przepaść na setki godzin
Czy Skyrim na Switchu 2 działa perfekcyjnie? Nie. Jest jednak na tyle dobrze, że bez problemu można spędzić w Tamriel dziesiątki, jeśli nie setki godzin, bawiąc się przy tym naprawdę świetnie. Nie ukrywam, że końcówka 2025 roku na mojej konsoli Nintendo należała właśnie do The Elder Scrolls V.
Pod względem oprawy graficznej dostajemy w zasadzie jakość obrazu zbliżoną do tej znanej z PlayStation 5 i Xboksa Series X. Może nie brzmi to szczególnie imponująco – w końcu mówimy o grze z 2011 roku – ale na mniejszym ekranie Switcha 2 Skyrim prezentuje się bardzo dobrze. Dzięki wykorzystaniu DLSS również w trybie docked, podłączonym do monitora czy telewizora, gra nadal wygląda przyzwoicie.
Nie wiem, czy Bethesda zdecyduje się jeszcze wrócić do Skyrima na Switchu 2, ale wciąż widzę tu pole do dalszej optymalizacji. Skoro gra działa płynnie na Steam Decku i innych handheldach o porównywalnej lub nawet niższej mocy, tryb wydajności w stałych 40 klatkach na sekundę ze stabilnym frametimem wydaje się jak najbardziej osiągalny. Być może kosztem nieco niższej rozdzielczości lub detali ustawionych na wysokie zamiast ultra.
Czytaj dalej
-
Smocze kości ze Skyrima w kultowym serialu? Po 9 latach odkryto intrygujący detal
-
Coraz więcej dowodów na port Monster Hunter Wilds na Switcha 2. Dataminerzy znaleźli dane o wydajności gry na sprzęcie Nintendo
-
1Wielkie zgadywanie, ile drzew jest w Skyrimie. Do zabawy przyłączył się sam Todd Howard
-
To jeden z najtańszych laptopów z RTX-em 5060 i daje radę, choć ma pewną wadę. Test Gigabyte Gaming A16

I to jest żenujące że gra takiego formatu wciąż nie ma na ta konsole języka polskiego
W erze wysypu handheldów Android i PC kupno Switch 2 jest wariactwem. Nawet jeśli ktoś koniecznie chce korzystać z usług online, łapac lepiej zainwestować w lite. Dwójka niczym konkretnym nie zachwyca i ma śmieszna bibliotekę gier, z czego przeważają odgrzewane kotlety.
Naprawdę psychofani Nintendo powinni się w końcu otrząsnąć.
Podsumujmy, wydana po raz n-ty gra sprzed piętnastu (!) lat łaskawie działa w 31 FPS-ach i ma odczuwalne, aczkolwiek dające o sobie znać opóźnienia na linii komenda-obraz. I to wszystko na sprzęcie wydanym w 2025 roku. Ktoś sobie robi jaja polecając taki scam, czy rigczu najzwyczajniej zabrakło?