Samsung Galaxy Z Fold8 i inne składane smartfony. To ciekawa nowość, ale ceny mrożą krew [RELACJA Z PREMIERY]

Samsung Galaxy Z Fold8 i inne składane smartfony. To ciekawa nowość, ale ceny mrożą krew [RELACJA Z PREMIERY]
Samsung Galaxy Z Fold8, Samsung Galaxy Flip8 oraz zegarki Samsung Galaxy Watch
Zgodnie z przypuszczeniami Samsung pokazał kolejne urządzenia z linii składanych smartfonów. Wśród zaprezentowanych modeli pojawiła się nowinka: Samsung Galaxy Z Fold8 – czyli „składak” z innymi niż dotychczas proporcjami ekranu. Ale to nie koniec.

Ogółem Samsung pokazał trzy nowe smartfony. To wspomniany już Samsung Galaxy Z Fold8, flagowy model Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra oraz Galaxy Flip8. Tutaj od razu uwaga: wspomniana Ultra jest odpowiednikiem poprzedniego Folda, „zwyczajny” model to zaś nowinka, czyli smartfon o proporcjach ekranu 10,1:16 w przypadku okładkowego wyświetlacza i 4:3, jeśli chodzi o główny. I muszę przyznać, że rozwiązanie to naprawdę przypadło mi do gustu.

Największa nowość: Samsung Galaxy Z Fold8

Sercem Samsunga Galaxy Z Fold8 jest wykonany w 3-nanometrowym procesie technologicznym układ Snapdragon 8 Elite Gen 5 for Galaxy – czyli coś, co znamy z S26 Ultra. Energię dostarcza akumulator o pojemności 4800 mAh, co przy bardzo smukłej konstrukcji nie jest zaskoczeniem – choć na tle „zwykłej” konkurencji, szczególnie już tej z nowym typem akumulatorów z anodą krzemowo-węglową nie robi większego wrażenia. Ładowanie przewodowe to 45 W, a bezprzewodowe 25 W – czyli wartości typowe dla Samsunga, ale wyraźnie skromniejsze niż u wielu rywali.

Samsung Galaxy Z Fold8

W kwestii zdjęć producent postawił na prostszy, ale mimo wszystko przyzwoity zestaw dwóch modułów. Główny ma 50 Mpix i obiektyw f/1.8, a drugi to ultraszerokokątny aparat 50 Mpix f/1.9. Do tego dochodzą dwie kamery do selfie – zewnętrzna i wewnętrzna – obie o rozdzielczości 10 Mpix. Zabrakło natomiast teleobiektywu i osobnego aparatu makro. Jakość zdjęć – na tyle, na ile mogłem ocenić na szybko – wypada jednak solidnie.

Najbardziej charakterystycznym elementem pozostają oczywiście wspomniane już dwa wyświetlacze. Zewnętrzny panel ma 5,5 cala, rozdzielczość WUXGA+ i nietypowe proporcje 10,1:16. Po rozłożeniu użytkownik otrzymuje większy ekran Dynamic AMOLED 2X o przekątnej 7,6 cala, rozdzielczości QXGA+ (2448 × 1848 pikseli), proporcjach 4:3 oraz adaptacyjnym odświeżaniu 120 Hz. W praktyce wypadają… naprawdę dobrze. Świetnie się na nich czyta nie tylko newsy, okładkowy wbrew pozorom fajnie sprawia się w mediach wideo. Po rozłożeniu zaś dostajemy w praktyce niewielki tablet 4:3.

Samsung Galaxy Z Fold8 w towarzystwie pozostałych modeli

Smartfon trafi do sprzedaży w trzech konfiguracjach. Podstawowe modele oferują 12 GB pamięci RAM oraz 256 lub 512 GB miejsca na dane, natomiast topowa wersja została wyposażona w 16 GB RAM i 1 TB pamięci wewnętrznej.

A ceny? Trudno mówić o okazji, choć przy tego typu urządzeniu raczej mało kto spodziewał się niższych kwot. Za podstawowy wariant trzeba zapłacić 8749 zł, wersja z 512 GB pamięci kosztuje 9599 zł, a za model z 16 GB RAM i 1 TB pamięci producent życzy sobie 11 299 zł. Atmosferę podczas prezentacji dobrze oddaje sytuacja, gdy po wyświetleniu cennika ktoś z publiczności rzucił żartobliwe pytanie, czy przypadkiem nie są to ceny podane w rupiach. Więcej o pierwszych wrażeniach oraz wadach i zaletach tego telefonu piszę na naszej zaprzyjaźnionej stronie.

Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra – czyli poprzedni Fold z awansem

To, co wcześniej znaliśmy jako Fold, dorobiło się dopisku „Ultra” w nazwie. Tym samym rozwijana od lat konstrukcja zyskuje pozycję wiodącego modelu w rodzinie. Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra to – mówiąc w skrócie – sprzęt, który dobrze kojarzycie, ale z pewnymi zmianami – choć w przypadku ekranów raczej tego na pierwszy rzut oka nie widać. Główny QXGA+ ma ponownie 8 cali, z kolei zewnętrzny w FHD+ – 6,5 cala. Nowinką jest tu większe zagęszczenie pikseli tego wewnętrznego oraz podbita jasność – szczytowo do 3000 nitów. W sam raz na lato.

Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra

Tym, co zwraca uwagę, jest  zmieniona konfiguracja modułów foto. Miejsce poprzedniego ultraszerokokątnego 12 Mpix zajął „słoiczek” z matrycą 50 Mpix o tej samej jasności F/2.2. Główny ponownie ma 200 Mpix, a tele – marne 10 Mpix. Cóż, szkoda – chyba szybko się nie doczekamy upgrade’u w tej kwestii.

Procesor to flagowy dla tegorocznych Galaxy Snapdragon 8 Gelite Gen 5 for Galaxy 3 nm. Akumulator 5000 mAh „zatankujemy”, korzystając z szybkiego ładowania przewodowego 45 W lub bez kabla – 25 W. Ponownie: standard Samsunga i krok za konkurencją rodem z Chin. Wymiary i waga? Firma chwali się, że jest mniej – i rzeczywiście. Tyle że wspomniane różnice są „aptekarskie”: to 0,1 mm mniej na grubości rozłożonego urządzenia i jeden gram mniej, jeśli chodzi o masę. Ogółem zmiany w konfiguracji i „czuciu” tego urządzenia względem poprzedniego modelu można określić jako kosmetyczne.

Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra i nowe zegarki z serii Galaxy Watch

Telefon trafia do sprzedaży w trzech wersjach konfiguracyjnych. Za wariant 12/256 GB zapłacimy 9599 zł, 12/512 GB wyceniono na 10 499 zł, zaś najdroższy smartfon Samsung Galaxy Z Fold8 Ultra kosztuje niebagatelne 12 199 zł. Cóż, mówiłem, że tanio już było? Dla przypomnienia: najdroższy model rok temu kosztował 10 599 zł.

Jest i nowy model z klapką – Samsung Galaxy Flip8

Najtańszy z całej trójki – co nie znaczy, że tani – jest za to Samsung Galaxy Flip8. Tutaj przyjdzie nam zapłacić 6549 zł za wersję 12/512 GB oraz 5699 zł za tyle samo RAM-u i 256 GB przestrzeni na dane. Ponownie: rok do roku to skok odpowiednio o 1050 zł i 700 zł – drożyzna aż mrozi kości, nie?

Z tego też względu obawiam się, że telefon ten – najbardziej przystępny cenowo dla Kowalskiego – straci na znaczeniu. A szkoda, bo na żywo prezentuje się naprawdę zgrabnie – i tutaj zmiany w gabarytach są trochę bardziej odczuwalne: sprzęt jest cieńszy o 0,4 mm po rozłożeniu i o 0,6 mm po złożeniu. Schudł zaś o 7 gramów. W wyświetlaczach odzwierciedlenia to jednak nie znalazło: znów mamy 4,1 cala na okładce i 6,9 cala po rozłożeniu.

Samsung Galaxy Flip8 wraz z Galaxy Z Fold8

Tym, co może ucieszyć, są nowinki w sofcie – te trafiły i do Flipa, i do pozostałych, wcześniej przedstawionych modeli. To przede wszystkim My FanCam, czyli automatyczne, wsparte AI kadrowanie klipu wideo: wybieramy sobie z grupy postaci widocznych w danej scenie daną osobę, a telefon automatycznie tak przycina klip, by była ona zawsze w centrum. Telefon – dzięki funkcji Now Nudge – pomoże też np. automatycznie zidentyfikować miejsce spotkania, pokazując je na mapie obok okna rozmowy, a także ułatwi edycję zdjęć dzięki Asystentowi AI. Producent ponownie podkreśla też wydajną redukcję drgań przy kręceniu klipów z ręki w ruchu.

Bonus: zegarki Galaxy Watch

Są też dwa zegarki z serii Galaxy Watch. Pierwszy to Samsung Galaxy Watch Ultra 2 – co się zmieniło? Ponownie: nieznaczne ścięcie gabarytów, nowy procesor Snapradog Wear Elite, większa o 35% bateria 800 mAh, ekran o szczytowej jasności 5000 nitów (najjaśniejszy na świecie wedle deklaracji) oraz poszerzona pula pamięci – 2/64 GB. Poza tym mamy nowe opcje związane z biegiem przełajowym, wskaźnik sprawności i kilka innych pomniejszych usprawnień. Dodatkowo zaś Samsung „zakumplował się” z koncepcją nurkowania, więc zegarek ten sprawdzi się również w eskapadach podwodnych, pełniąc rolę komputera nurkowego. Stało się to możliwe dzięki współpracy z firmą Mares – drobny druk z prezentacji sugeruje jednak, że to umowa czasowa na 2 lata, a specjalistyczne funkcje wymagają osobnej subskrypcji. Za darmo mamy… 3 dni. Za te wszystkie przyjemności zapłacimy 3249 zł w opcji LTE. Drogo? No to może zadowoli was tańsza opcja.

Zegarki Samsung Galaxy Watch

Galaxy Watch9 to opcja bardziej „dla ludu” – choćby ze względu na cenę. Nie znaczy to oczywiście, że będzie tanio, bo w najprzystępniejszej dla portfela wersji (koperta 40 mm, łączność Bluetooth) wyłożyć trzeba tak czy inaczej 1749 zł. W zamian dostajemy jednak smartwatch, w którym zaszyto szereg funkcji związanych z dobrostanem, aktywnością fizyczną czy pomiarami codziennego funkcjonowania organizmu – nosząc ten sprzęt, przekonamy się, czy np. cierpimy na bezdech senny.

Samsung Galaxy Watch Ultra 2

Podobnie jak w przypadku smartfonów ceny można zbić: w przedsprzedaży dostaniemy do 1000 zł za poprzedni zegarek, do 5 stówek za zakup urządzenia z nowym smartfonem Samsunga, a także rabat 30% na zakup paska (do lekko ponad 100 zł, co sugeruje, mówiąc nawiasem, że Samsung planuje sprzedawać te paski za ponad 300 zł…). Poza tym jest również do 90 zł w ramach Samsung Care+.

Drogo, bez większych niespodzianek, ale do przodu

Niewątpliwie gwiazdą letniej imprezy Samsunga jest Galaxy Z Fold8 – telefon ciekawy, przyciągający wzrok i po prostu przyjemny. Tyle że na tle konkurencji to wielka nowość nie jest. Ale już w rodzinie Samsunga – owszem. Nie licząc zaś tego modelu – można powiedzieć, że u Koreańczyków bez większych zmian: do przodu, bez rewolucji, z raczej delikatnymi odświeżeniami. I potężnymi wzrostami cen – tu jednak uczciwie trzeba zauważyć, iż problem wynika w sporej części z ogólnej sytuacji na rynku. Kto ostatnio próbował kupować elektronikę – zwłaszcza już komponenty PC – ten pewnie wie, o czym mówię.

4 odpowiedzi do “Samsung Galaxy Z Fold8 i inne składane smartfony. To ciekawa nowość, ale ceny mrożą krew [RELACJA Z PREMIERY]”

  1. Wszystko fajnie, ale fold8 kosztuje 10k.

  2. SYLWESTER JAKUB KWIATKOWSKI 22 lipca 2026 o 21:02

    Posiadam Galaxy Z Fold 5 po trzech latach ekran rozkładany pękł na pół tyle kasy wywalone w błoto nigdy nie kupie składaka. Fakt był fajny do neta był.Zdecydowanie nie polecam.

    • Też mam piątkę już 3 lata i z ekranem nic się nie dzieje, jedynie folia ochronna kolejny raz zaczyna się odklejać na środku (poprzednia po 1,5 roku więc cykl się jak widać powtórzył).

  3. Jak dla mnie to dzisiejszy pokaz Samsunga mocno rozczarował. I mówię to jako wieloletni fan ich produktów, począwszy od S8+, S10+, Fold 2 i obecnie 5. Zegarków też już trochę miałem (S3 Frontier, Watch, Watch 3, Watch 5 Pro i obecnie Ultra) oraz słuchawek (Buds+, Pro, 3 Pro). Nic co dzisiaj zobaczyłem nie skłoniło mnie do zakupu. Fold 8 Ultra? Fajny ale na pierwszy rzut oka nie do odróżnienia od zeszłorocznego 7. Zdają się o tym wiedzieć nawet w firmie i dlatego na stronie porównują go do szóstki by progres był bardziej widoczny. Watch Ultra? Niby cieńszy, niby bateria większa tylko co z tego skoro trzyma DOKŁADNIE TYLE SAMO co model sprzed dwóch lat. DWÓCH! I jak mnie to niby ma przekonać do wymiany na nowszy model? Taki Honor V6 moim zdaniem zjada topowego Folda na śniadanie choćby samą baterią czy szybkim ładowaniem. Nie mówiąc już o cudach w rodzaju Mate XT od Huawei. Na Trifolda hype był gigantyczny. I co? I nico, w Europie telefonu z pierwszej ręki się nie kupi. A czekałem cierpliwie naprawdę długo bo o tym że telefon powstaje wiadomo było już co najmniej pół roku wcześniej. I tak jak pożegnałem się z Budsami bo przez zmienionu kształt stały się mega wrażliwe na podmuchy wiatru co dyskwalifikuje je do używania np na rowerze, tak chyba przyszedł już czas pożegnać się z tą marką telefonów, jak przed laty najpierw z Nokią a potem HTC. Cóż, konkurencja nie śpi a kto nie idzie do przodu ten zostaje w tyle.

Skomentuj