Skyrim na Nintendo Switcha 2 w końcu w 60 fps-ach. Tak to powinno wyglądać od początku

Skyrim na Nintendo Switcha 2 w końcu w 60 fps-ach. Tak to powinno wyglądać od początku
Produkcja Bethesdy dostała niespodziewanego patcha i po dwóch miesiącach na Switchu 2 wreszcie działa tak, jak powinna – choć nie obyło się bez kompromisów.

Skyrim na Switchu 2 to dla mnie bardzo osobisty temat. W dniu premiery gra była w opłakanym stanie, a późniejszy patch umożliwił normalną zabawę – ale wciąż czegoś mi brakowało. Wczoraj wieczorem Bethesda wypuściła jednak niespodziewanie kolejną aktualizację, tym razem oznaczoną numerem 1.2, która w końcu wprowadziła wyczekiwane przeze mnie dwa tryby: jakości i wydajności (ang. visual i performance). I wreszcie mogę powiedzieć, że jest nieźle (choć nadal nieidealnie).

Czuć i widać tę różnicę

W trybie jakości Skyrim zachowuje się teraz wyśmienicie: dostajemy zablokowane 30 klatek na sekundę (a nie odblokowane 34-45, jak do tej pory) przy bardzo wysokiej wewnętrznej rozdzielczości renderowania w okolicach 900p. Co więcej, ta jest upscalowana przez DLSS do 1080p, dzięki czemu gra wygląda dobrze nawet na dużym telewizorze, nie odstając od wersji na PS5 czy Xboksa Series X/S. Warto również podkreślić, że zredukowano przy tym input lag, na który tak narzekałem przy okazji premiery.

Równie interesująco wypada możliwość przełączenia się w tryb wydajności. Przede wszystkim Skyrim działa wtedy w 60 klatkach na sekundę i trzyma się tego pułapu bardzo dobrze. Podczas dość krótkich testów nie zauważyłem żadnych spadków fps-ów, nawet w trakcie walki ze smokiem czy przemierzania gęsto zaludnionych osad. Okupione jest to jednak zauważalnie niższą rozdzielczością (upscaling do 1080p na handheldzie ma za bazę natywne 540p) oraz jakością obrazu.

Skyrim w trybie wydajności
Skyrim w trybie jakości

Ogółem da się powiedzieć, że jest bardzo dobrze. Tym samym jednak na usta ciśnie się pytanie: Czemu Skyrim na Switchu 2 nie działał tak od początku? Jednoznacznej odpowiedzi udzielić oczywiście trudno. Może po prostu twórcy mierzyli za wysoko? Faktycznie wydajność mamy teraz optymalną, ale kosztem rozdzielczości i szczegółowości grafiki, co zresztą widać również na screenach. Nawet niewprawne oko dostrzeże niższy poziom detali, skromniejszy zasięg rysowania, gorsze cieniowanie oraz mniej wyraziste tekstury – co rzuca się w oczy zwłaszcza w trybie przenośnym.

Inne, drobne zmiany też widać

Poza dodaniem trybów wydajności aktualizacja 1.2 do Skyrima naprawiła kilka błędów, które mnie wcześniej irytowały. Przede wszystkim zniknęła niebieska poświata pojawiająca się na odległych od gracza drzewach i teraz wyglądają one dużo naturalniej. Wytrzebiono też sporo baboli, np. znikanie napisów w interfejsie, dorzucono zaś m.in. wsparcie dla haptyki Joy-Conów 2 w trybie myszy. To przyjemne bonusy – ale głównym daniem są jednak omówione wcześniej tryby graficzne.

Jeśli zapytacie mnie, który z nich wolę, to… będę się długo zastanawiał nad odpowiedzi. Bardzo podoba mi się fakt, że Skyrim w końcu działa w 60 fps-ach, choć w trybie przenośnym widać, iż poczyniono pewne kompromisy (na szczęście po podłączeniu konsoli do docka nie rzucają się aż tak w oczy). Z kolei tryb jakości zapewnia stabilne 30 klatek na sekundę, wyraźnie wyższą jakość obrazu i na dodatek redukuje duży input lag. To dobre zmiany, ale mimo wszystko sądzę, że wynikająca z lepszego framerate’u dodatkowa płynność jest dla mnie ważniejsza.

Skyrim w trybie wydajności
Skyrim w trybie jakości

Można już cieszyć się grą

Niezależnie jednak od tego, na co się ostatecznie zdecydujemy, ucieszył mnie fakt, że po najnowszej aktualizacji Skyrim na Nintendo Switchu 2 w końcu działa tak, jak powinien. Jeśli chcecie grać w najwyższej możliwej jakości, porównywalnej z PS5 i Xboksem Series X/S, możecie wybrać tryb jakości, a jeżeli cenicie lepszą płynność i jeszcze mniejszy input lag, pewnie postawicie na opcję wydajności.

Czy to koniec optymalizowania Skyrima na Switchu 2? Wydaje mi się, że tak. Bethesdzie wreszcie udało się doprowadzić swój flagowy tytuł do rozsądnej kondycji i raczej nie będzie już przy nim dużo grzebać – wszak tuż za rogiem mamy premierę Fallouta 4 na konsolkę Nintendo. Czy debiut produkcji z postapokaliptycznych pustkowi wyjdzie Toddowi Howardowi i spółce lepiej niż w przypadku Skyrima? Mam taką nadzieję i… na pewno to sprawdzę.

Jedna odpowiedź do “Skyrim na Nintendo Switcha 2 w końcu w 60 fps-ach. Tak to powinno wyglądać od początku”

  1. Tylko dlaczego wciąż nie ma języka polskiego? 🙁 chyba, że coś się w tym temacie zmieniło

Skomentuj mssnr Anuluj pisanie odpowiedzi