Zmieniłem smartfona w handhelda i nie żałuję. Testuję Redmagic Shadow Blade Handle 2

Zmieniłem smartfona w handhelda i nie żałuję. Testuję Redmagic Shadow Blade Handle 2
Pad Shadow Blade Handle 2 zaskoczył mnie i sprawił, że polubiłem granie na telefonie – co wcześniej wydawało mi się nie do pomyślenia. Urządzenie ma naprawdę sporo zalet, choć jest też jedna wada, o której musicie pamiętać przed zakupem.

Zawsze bawiły mnie wojny konsolowe, wywyższanie się pecetowców i cała ta kultura „pcmasterrace”. Przyczyna jest prosta: ja gram właściwie na wszystkim, co wpadnie mi w ręce. W podróży Switch, w domu komputer, czasem też PlayStation albo Xbox – w zależności od tego, gdzie daną produkcję dostanę i na co mam akurat ochotę. Inaczej wyglądało to ze smartfonami i tabletami, bo nigdy nie potrafiłem spędzić z nimi więcej niż kilkanaście minut. Główną przeszkodę stanowiło dla mnie sterowanie dotykowe: niewygodne, nieintuicyjne i pozbawione fizycznej informacji zwrotnej.

Dlatego mimo że przez moje ręce przewinęło się kilkadziesiąt smartfonów, żaden nie stał się „maszynką” do gier. Od pewnego czasu testuję jednak specjalnego pada Redmagic Shadow Blade Handle 2, który sprawił, że telefon stał się dla mnie właściwie kolejną konsolą przenośną i dość nieoczekiwanie zyskał zupełnie nowe zastosowanie.

Wygoda, wygoda i jeszcze raz wygoda

Już od pierwszego kontaktu z Shadow Blade Handle 2 czułem, że pod względem ergonomii będzie to strzał w dziesiątkę. Po kilkunastu godzinach testów mogę nawet powiedzieć, że jest jeszcze lepiej, niż wcześniej zakładałem. Kontroler znakomicie leży w dłoniach, kształtem przypomina pad do Xboksa – ma asymetryczne drążki analogowe i szeroko rozstawione uchwyty. Nie przeszkadzała mi także jego waga, wynosząca ok. 228 g. W połączeniu z telefonem całość nadal pozostaje lżejsza niż Switch 2 czy Steam Deck.

Smartfon montuje się w środku kontrolera za pomocą dwóch solidnych, gumowych prowadnic, dzięki czemu nie ma ryzyka, że wypadnie podczas zabawy. Shadow Blade Handle 2 łączy się z telefonem przez wbudowane złącze USB-C, które porusza się w pionie – nawet jeśli włożycie urządzenie pod lekkim kątem, trafienie w port nie sprawi problemu.

Co ważne, podczas grania raczej nie zabraknie wam energii. Kontroler umożliwia ładowanie telefonu w trakcie zabawy dzięki dodatkowemu portowi USB-C na dole, a także podpięcie słuchawek przez złącze mini-jack 3,5 mm. Połączenie przewodowe ma jeszcze jedną dużą zaletę – praktycznie zerowe opóźnienia. Kontroler był idealnie responsywny i ani razu nie zauważyłem lagów czy ścinek. Spodobał mi się również specjalny przycisk do wykonywania zrzutów ekranu umieszczony pod d-padem – można zapomnieć o kombinacji klawiszy.

Gra się jak na „normalnym” padzie

Shadow Blade Handle 2 błyszczy przede wszystkim tam, gdzie najbardziej na to liczyłem – w praktyce nie przeszkadza w zabawie, a to ogromny plus. Granie za pomocą tego pada nie różni się od korzystania ze zwykłego kontrolera do konsoli. Przyciski są dobrze rozmieszczone, działają pewnie i nie sprawiają wrażenia kompromisu skrojonego pod mobilki.

Świetnie sprawdzają się gałki analogowe – niemal tak przyjemne w obsłudze jak w Pro Controllerze 2 Nintendo. Poruszają się płynnie, a plastik nie ociera się o krawędzie obudowy, co dodatkowo potęguje wrażenie gładkości. Pod tym względem wypadają nawet lepiej niż w DualSensie czy Xbox Wireless Controllerze. Na plus zaliczam też fakt, że są pełnowymiarowe, a nie miniaturowe jak w Joy-Conach.

Nie mam również zastrzeżeń do analogowych triggerów (z efektem Halla), bumperów, d-pada ani pozostałych guzików – reagują poprawnie niezależnie od kąta nacisku. Trzeba jednak pamiętać, że są dość głośne, szczególnie krzyżak. Jeśli planujecie sesję np. w pobliżu innych osób, może to być dla nich uciążliwe.

Chyba jedyną rzeczą, której brakuje w Shadow Blade Handle 2 względem zwykłych padów, jest obsługa wibracji.

Shadow Blade Handle 2 działał też bezproblemowo z usługami streamingowymi (Amazon Luna i Nvidia GeForce Now) oraz grami obsługującymi kontrolery, takimi jak Dead Cells czy Grid Autosport. Nie napotkałem problemów z kompatybilnością – większość aplikacji rozpoznawała go jak standardowy pad Xboksa.

Kompatybilność ograniczona

Wiem, iż producent informuje, że Shadow Blade Handle 2 działa wyłącznie z Androidem 8.0 lub nowszym (urządzenie testowałem na smartfonie Nothing Phone 3 z Androidem 16), ale mimo to spróbowałem podłączyć ów kontroler do iPhone’a. Zgodnie z przewidywaniami – nic to nie dało. Trudno mieć o to pretensje, bo Redmagic jasno zaznacza brak wsparcia dla iOS-a.

Szkoda jednak, że tak dobrze wykonany sprzęt ogranicza się tylko do Androida. System Apple to świetne środowisko dla gier z obsługą kontrolerów – mamy tam bibliotekę Apple Arcade i sporo dużych portów AAA (np. Death Stranding, Assassin’s Creed Mirage, Resident Evil 4 Remake), które aż proszą się o współpracę z takim kontrolerem.

Aplikacja? Chcę o niej zapomnieć

Na koniec zostawiłem sobie największą chochlę dziegciu w tej całkiem sporej beczce padowego miodu. Aplikacja towarzysząca dla Shadow Blade Handle 2 nazywa się Goper i fakt, że rymuje się z Gofer (suseł z „Kubusia Puchatka”), jest jej jedyną zaletą. Nie żartuję.

Powiedzcie mi, jak można stworzyć coś tak bezużytecznego jak Goper? Pomijam fakt, że aplikacja pozwala jedynie na aktualizację oprogramowania (powiodła się za trzecim razem) i zmapowanie paru przycisków. Zastanawia mnie po prostu, po co ona istnieje, skoro nie jest w stanie połączyć się z kontrolerem podpinanym przewodowo, za pomocą portu USB. Dramat.

Pierwotnie udało mi się sparować Shadow Blade Handle 2 z „Goferem”, ale po mniej więcej dwóch dniach aplikacja przestała wykrywać pada i nie mogę zmusić jej do ponownego połączenia się z nim. Samo urządzenie działa jednak bez zarzutu, tylko software niezmiennie odmawia posłuszeństwa.

Świetny kontroler, tylko ta cena…

Dla użytkowników telefonów z Androidem Dla użytkowników telefonów z Androidem zakup Shadow Blade Handle 2 to naprawdę niezła okazja, by zmienić smartfon w przenośną konsolę lub terminal do grania w chmurze. Pomijając fatalną aplikację – która jednak w praktyce i tak nie jest potrzebna – sprzęt spisywał się w testach bardzo dobrze.

Nie mam jednak pewności, czy mogę polecić go bez żadnych zastrzeżeń. Standardowa cena producenta to 459 zł – dużo, a nawet bardzo dużo. Za podobną kwotę da się kupić konkurencyjne modele Razera, 8BitDo czy GameSir i jeszcze coś zostanie w kieszeni. W chwili pisania tekstu kontroler jest jednak dostępny na stronie Redmagic za 199 zł i uważam, że właśnie tyle realnie wynosi jego wartość.

Cena: 459 zł

Dostarczył: CK Mediator

Kontroler Redmagic Shadow Blade Handle 2 – PARAMETRY

Kompatybilność: Android 8.0 lub nowszy, telefon z portem USB-C, o długości od 110 do 179 mm • Złącza: 1 × USB-C (do podłączenia smartfona), 1 × USB-C (do podłączenia akcesoriów i ładowania), 1 × mini-jack 3,5 mm • Liczba klawiszy: 20 • Inne: 3 zapasowe drążki analogowe, specjalna aplikacja Goper, przyciski makro i zrzutu ekranu • Waga: 228 g

Ocena: 7

Plusy:

  • świetna jakość wykonania
  • przyjemne drążki analogowe i reszta przycisków
  • bardzo dobra ergonomia
  • możliwość ładowania podczas grania
  • port mini-jack 3,5 mm

Minusy:

  • koszmarna aplikacja towarzysząca
  • wysoka cena wyjściowa
  • wyłącznie dla posiadaczy smartfonów z Androidem

Jedna odpowiedź do “Zmieniłem smartfona w handhelda i nie żałuję. Testuję Redmagic Shadow Blade Handle 2”

  1. A jak się szanownemu Panu rozmawia przez handhelda?

Skomentuj