Broken Ranks, czyli polska perełka dark fantasy w zalewie lukrowych, mobilnych MMO

Broken Ranks, czyli polska perełka dark fantasy w zalewie lukrowych, mobilnych MMO
W zamierzchłych czasach odpaliłem przeglądarkową produkcję o nazwie The Pride of Taern i, co tu dużo mówić, wówczas szybko zakończyłem przygodę. Nie byłem fanem niektórych rozwiązań, które kojarzyły mi się z produkcjami o charakterze pay2win. Jakież było moje zdziwienie, kiedy odpaliłem teraz Broken Ranks, czyli nowe wcielenie TPoT, i okazało się, że tamten stworek wyrósł na niesamowicie grywalną bestię!

Tekst powstał przy współpracy ze studiem Whitemoon Games

Rynek gier z gatunku MMORPG od lat cierpi na dotkliwy brak oryginalności. Większość współczesnych produkcji z tego segmentu podąża utartymi ścieżkami: albo kopiuje sprawdzone schematy spopularyzowane przez World of Warcraft, albo bezlitośnie tonie w azjatyckim, przeładowanym efektami wizualnymi stylu, gdzie automatyzacja rozgrywki zabija jakąkolwiek satysfakcję z zabawy. No i są jeszcze hack’n’slashe dla fanów wybijania wszystkiego co się rusza. W tym zmonopolizowanym i nieco skostniałym krajobrazie, polskie studio Whitemoon Games stoi twardo oferując opcję zupełnie inną. Z okazji premiery ich gry na sprzęty mobilne z Androidem przybliżamy wam tę darmową produkcję.

MMORGP inne niż wszystkie

Broken Ranks to darmowa polska gra z gatunku MMORPG stworzona przez wrocławskie studio Whitemoon Games. Wcielamy się w niej w uchodźcę z krainy Taern, która została brutalnie najechana przez armię Utoru. Tytuł wyróżnia się dość nietypowym połączeniem trzech cech: rzutu izometrycznego, ręcznie malowanej grafiki oraz turowego systemu walki. To tyle z banałów, przejdźmy więc do konkretów!

Dostajemy do dyspozycji siedem klas postaci: Barbarzyńcę, Rycerza, Sheeda, Maga ognia, Łucznika, Voodoo oraz Druida (więcej informacji o klasach znajdziecie tutaj). Oczywiście każda z nich oferuje inny styl rozgrywki. Osobiście, jako że lubię grać solo, wybrałem Voodoo, choć na obecnej wersji Mag ognia czy Łucznik również powinni się sprawdzić w samodzielnej przygodzie. Nie ma się jednak co martwić – w razie czego jest całkiem spore grono ludzi gotowych pomóc na start. Problemów z zasobami, jak zdrowie, mana i kondycja tym razem nie uświadczyłem (przynajmniej nie zauważyłem takowych na obecnym etapie) – te regenerują się dość szybko i nie tworzą poczucia sztucznego wydłużania, co by zmuszać gracza do „inwestycji” w jakieś opcje premium.

Broken Ranks, czyli polska perełka dark fantasy w zalewie lukrowych, mobilnych MMO

Statystyki zwiększamy wbijając kolejne poziomy – za każdy postać zyskuje punkty statystyk oraz umiejętności które rozdzielamy ręcznie. Jednak najbardziej odczuwalny progres widać przy zmianie ekwipunku na lepszy. Przekonujemy się o tym zresztą całkiem szybko. Na nowych graczy czeka bowiem boss początkowy, kryjący się w Sadybie Goblinów – tam zyskujemy pierwszy „poważny” rzadki przedmiot (czyli posiadający dodatkowe modyfikatory) i wspierający jego możliwości Drif (coś jak runa, którą również się leveluje). Warto jednak wiedzieć, że w wraz z kolejnymi starciami nasze przedmioty powoli się rozładowują. Musimy regularnie odwiedzać kowali, aby za pomocą złota i specjalnych esencji doładowywać swoje uzbrojenie.

Dojrzała narracja z lekką nutą humoru

Prolog gry wrzuca nas bezpardonowo w sam środek krwawej inwazji bezwzględnej armii Utoru na naszą ojczyznę, Taern. Widzimy upadek bastionu, śmierć bliskich i desperacką ucieczkę na pokładzie statku do Imperium Haligardu – obcej krainy, gdzie Taernijczycy nie są witani z otwartymi ramionami, lecz traktowani jak uciążliwi uchodźcy. Szybko się okazuje, że świat jest bardziej ciemny niż szary. Skorumpowane władze, bandyci szlachetniejsi od polityków czy wszechobecnie dominująca filozofia „po trupach do celu”. Naprawdę trudno spotkać tutaj postać, którą można uznać za naprawdę pozytywną. Dawno żadna gra nie zrobiła z moich pleców takiej poduszki do wbijania noży. Powiedziałbym wręcz, iż mamy do czynienia z całkiem niezłą literaturą, jeżeli chodzi o konwencje dark fantasy.

Dialogi są bardzo żywe, naturalne, pozbawione ugrzecznionej cenzury (aczkolwiek wulgaryzmy pozostają zakropkowane). Znajdziemy tu zarówno momenty głębokiego patosu i tragedii, jak i genialny, zakorzeniony w polskiej popkulturze humor, pełen ironii i subtelnych nawiązań. Osobiście uwielbiam groteskę, więc bawiłem się wyśmienicie. Choć wczesne etapy gry mogą nieco zmęczyć klasycznymi zadaniami kurierskimi, to z czasem historia nabiera ogromnego tempa, a decyzje podejmowane przez gracza budują immersję czy poczucie wpływu na otaczającą rzeczywistość. Jeżeli lubicie spoilery, to streszczenie fabuły możecie zresztą przeczytać z naszego starszego artykułu o grze.

Potyczki, czyli szachowy blitz

Najciekawszym, a jednocześnie tym bardziej zaskakującym elementem Broken Ranks  jest walka. Whitemoon Games całkowicie odrzuciło model walki w czasie rzeczywistym, zastępując go autorskim, turowym systemem, który łączy elementy strategii i czystej matematyki. W momencie rozpoczęcia starcia następuje zmiana perspektywy na ekran bitewny – tam nasz bohater lub cała drużyna stają naprzeciw wrogich sił, a gracz otrzymuje 10 sekund na zaplanowanie swojej tury. Brzmi przytłaczająco? Spokojnie! Stopniowo poznając umiejętności naszej klasy oraz ataki wrogów, jesteśmy w stanie z automatu wybrać odpowiednie opcje. Dodatkowo gra oferuje system gotowych taktyk, więc wystarczy jedno kliknięcie, aby przygotować się do starcia.

Do dyspozycji mamy ograniczoną pulę punktów akcji, które musimy rozdzielić pomiędzy działania ofensywne tudzież defensywne. Obrona dzieli się na trzy niezależne sfery: fizyczną, dystansową oraz mentalną. Wyzwanie polega na tym, że nie wiemy, co w danej turze zaplanuje przeciwnik. Gracz musi przewidywać ruchy oponenta szacując ryzyko – zaryzykować atak czy skupić się na obronie? Przeznaczenie zbyt wielu punktów na atak może skutkować tym, że jeden celny cios przeciwnika zmiecie nas z powierzchni ziemi. Nadmierna asekuracja natomiast może znacznie wydłużyć walkę.

Porozmawiałem z paroma bardziej doświadczonymi graczami, a z ich opinii dość zgodnie wyłaniał się obraz, że system ten nabiera niesamowitej głębi w rozgrywce drużynowej. Połączenie sił wielu klas pozwala osiągnąć ogromną synergię, a każda udana walka z bossem w grupie znajomych dostarcza niemałej satysfakcji, jakiej próżno szukać w tytułach opartych na spamowaniu klawiszy skrótów. Jeżeli RNGesus okaże się wam nieżyczliwy, wtedy musicie zapłacić kostusze podatek w postaci złota oraz doświadczenia, aby móc kontynuować zabawę.

Rzutu izometrycznego wizualne arcydzieło

Trzeba oddać, że warstwa wizualna również wspaniale buduje klimat. Pod wieloma względami Broken Ranks to wspaniała, gatunkowa hybryda, która starszym wyjadaczom natychmiast przypomni legendarne serie. Pierwszy kontakt z grą potrafi wywołać niemały zachwyt, zwłaszcza u graczy wychowanych na klasykach w stylu Baldur’s Gate czy Icewinda Dale. Whitemoon Games, zamiast generować sterylne środowisko 3D, postawiło na małe arcydzieło w postaci ręcznie malowanego, dwuwymiarowego tła.

Swobodna eksploracja rozległego świata w rzucie izometrycznym, przemierzanie dzikich ostępów, niebezpiecznych traktów, eksploracja jaskiń oraz wykonywanie dziesiątek zadań dla napotkanych postaci pobudzi również wspomnienia z takich klasyczków jak Sacred czy Divine Divinity. Szczerze chciałbym odwiedzić ten świat w jakimś skondensowanym, erpegowym singlu, chociaż trzeba zaznaczyć, iż w Broken Ranks da się na spokojnie przez długi czas grać solo. Moment wejścia w interakcję z przeciwnikiem przywołuje na myśl kultowe Disciples II, choć zmiksowane z domieszką typowego jRPG. Cóż rzec? Sam miód!

Od przeglądarki po Androida

Wspominałem na początku grę The Prid of Taern i w sumie należy do tego tytułu wrócić, aby zrozumieć fenomem Broken Ranks. Ekipa z Wrocławia wydała bowiem wzmiankowaną produkcję już w 2010 roku. Dwuwymiarowa gra uruchamiana w oknie przeglądarki mogła wówczas budzić litościwe spojrzenia, ale twórcom udało się przyciągnąć setki tysięcy fanów z całego świata (gra ma nawet język brazylijski!) i społeczność ta jest aktywna do dziś. I to nie tylko w sieci – co roku we Wrocławiu organizują swój TaernCon. Taki sukces to zdecydowanie nie dzieło przypadku. Gracze pokochali świat Taern za brutalny klimat, dojrzałą fabułę i niespotykany system walki. Czas jednak nie oszczędza żadnej technologii, a śmierć technologii Flash zmusiła twórców do postawienia wszystkiego na jedną kartę.

Broken Ranks przepisano na nowoczesny silnik i opakowano w solidnie odświeżoną oprawę graficzną. Premiera w styczniu 2022 roku była dla studia Whitemoon ogromnym sprawdzianem. Gra, choć zachwycała stylem, w momencie debiutu cierpiała na typowe choroby wieku dziecięcego: nierówny balans, skokowy poziom trudności, wymuszający wielogodzinny, monotonny grind oraz system monetyzacji, który wzbudzał spore kontrowersje wśród odbiorców. Przez kolejne lata deweloperzy wykonali jednak tytaniczną pracę. Słuchając opinii społeczności (tutaj warto zaznaczyć, iż twórcy wypuszczają aktualizacje na podstawie sugestii graczy), systematycznie łatali błędy, przebudowywali ekonomię, wygładzali balans tudzież wprowadzali usprawnienia, które ukształtowały dzisiejszą, znacznie przyjemniejszą zabawę.

Teraz, a dokładnie od 21 października 2026, Broken Ranks dokonuje kolejnego skoku – tytuł jest już dostępny globalnie na systemach z Androidem, a do tego oferuje pełny cross-play. To oznacza nie tylko współpracę osób grających na telefonie i komputerze, ale także to, że samą rozgrywkę będziemy mogli po wyjściu z domu (i po powrocie do niego). Co najważniejsze, mobilna produkcja pozostaje w modelu free-to-play, a twórcy zapewniają, że nie uświadczymy tam tak irytujących w “mobilkach” reklam. Polecam także sprawdzić najczęściej zadawane pytania na stronie tytułowej.

Dajcie się zwieść!

Droga, jaką przebyło Broken Ranks, od niszowej gry przeglądarkowej opartej na technologii Flash, aż po globalny tytuł na PC i smartfony, zasługuje na szczery podziw. Czuć tutaj pasję autorów. Wrocławski deweloper udowodnił, że można stworzyć darmową grę MMO, która odrzuca korporacyjne, bezczelne schematy monetyzacji, a stawia na styl artystyczny tudzież unikalną mechanikę.

Dla mnie była to miła wycieczka do starych czasów. I w dobie zarówno curkierkowych produkcji mobilnych, jak i nieudanych współczesnych produkcji czy remasterów (dość wspomnieć tragiczny remaster Sacred 2). Mogę z czystym sumieniem polecić każdemu, kto tęskni za mroczną atmosferą oraz ładnymi izometrykami, a także entuzjastom słowa pisanego.

Zagraj w Broken Ranks na PC lub pobierz grę na urządzenia z Androidem.

Dołącz do dyskusji