Jak pokazać coś, czego nie widać? Tak prezentuje się aseksualizm w grach komputerowych

Jak pokazać coś, czego nie widać? Tak prezentuje się aseksualizm w grach komputerowych
Nasze growe medium rozrasta się i dorasta. Z roku na rok pojawia się coraz więcej produkcji dotykających złożonych problemów i zagadnień, często dość niszowych dla ogólnej populacji graczy. Dzięki temu możemy dowiedzieć się czegoś nowego lub spojrzeć na świat z innej perspektywy. Zajmiemy się dzisiaj jednym z właśnie takich tematów – tym, jak gry pokazują aseksualizm.

Aseksualizm często określa się mianem „niewidzialnej orientacji” i ma to odzwierciedlenie w ogólnej świadomości społeczeństwa co do jego istnienia. Wyjaśnijmy więc, o czym w ogóle mowa. W skrócie: osoby aseksualne nie odczuwają pociągu fizycznego do przedstawicieli żadnej z płci. Nie interesują je zbliżenia seksualne. Nie znaczy to jednak, że są z zasady przeciwne tworzeniu związków romantycznych – niektóre zakochują się, inne nie (te ostatnie określa się mianem aromantycznych).

Chociaż szersze zgłębianie tematu aseksualizmu to domena nowego milenium (w czym pomogło stworzenie w 2001 roku AVEN – The Asexual Visibility & Education Network – czyli strony edukacyjnej i zrzeszającej społeczność osób aseksualnych), to w literaturze naukowej samo zjawisko przewija się już znacznie dłużej. Warto tu wspomnieć chociażby o pionierskich badaniach Alfreda Kinseya z połowy XX wieku dotyczących ludzkiej seksualności. Stworzył on skalę reprezentującą całe spektrum orientacji, na której 0 oznacza osobnika wyłącznie heteroseksualnego, 3 osobę o równorzędnych preferencjach, a 6 – człowieka czysto homoseksualnego. W wynikach pojawia się również wskaźnik „X”, oznaczający kogoś, kto nie przejawia żadnych skłonności. Szacuje się, że takich osób może być w ogólnej populacji około 1%.

Strona The Asexual Visibility & Education Network.

Czy to dużo, czy mało? Zależy, jak na to spojrzeć. Jeśli przenieść ten 1% na populację Polski, to wyjdzie nam prawie Szczecin, a więc spore miasto. Nie da się jednak ukryć, że to znacząca mniejszość, dlatego właśnie pozostaje niewidzialna. Zaczyna się to ostatnimi czasy delikatnie zmieniać – w popkulturze pojawiają się postacie otwarcie aseksualne. Można tu wymienić chociażby Alastora z „Hazbin Hotel”, Todda Chaveza z „BoJacka Horsemana”, Raphaela Santiago z „Shadowhunters” czy Florence Simmons z „Sex Education”. Często (chociaż nie zawsze!) wątki tych postaci poruszają tematy akceptacji samego siebie, uświadomienia sobie, że nie są one wcale w żaden sposób „wybrakowane”, oraz problemów, jakie mogą wystąpić, jeśli zdecydują się zbudować związek z kimś nie spod znaku czarno-szaro-biało-fioletowej flagi. A jak z tematem radzą sobie gry – medium interaktywne?

Drobnica w tle

Skoro aseksualizm to brak pociągu seksualnego, to czy w takim razie każdy bohater gry, w której seks w ogóle nie występuje, powinien zostać automatycznie zakwalifikowany jako „as”? Czy Mario, Link albo Samus Aran to ikony aseksualizmu? Oczywiście, że nie. Należy zawsze brać poprawkę na kontekst, gatunek oraz docelową grupę odbiorców danego dzieła, nim zaczniemy komukolwiek przyczepiać jakiekolwiek łatki. Aby postawić diagnozę, muszą być ku temu mniej lub bardziej zasadne przesłanki – albo przedstawione bezpośrednio w grze, albo chociaż odnotowane przez twórców czy to w internecie, czy podczas wywiadów.

Zaczniemy od garści znanych postaci, co do których absolutnej pewności nie ma, ale co nieco da się wyczytać między wierszami. Pierwszy przypadek to Josephine Montilyet z Dragon Age’a: Inkwizycji. To jedna z naszych doradczyń i jednocześnie osoba, z którą Inkwizytor może wdać się w romans. Nie dostajemy jednak – inaczej niż w przypadku innych obiektów westchnień w grze – żadnej intymnej scenki z jej udziałem, możemy liczyć co najwyżej na buziaka, co wywołało falę spekulacji fanów. Kolejna osoba to pokojówka Dusa z pierwszego Hadesa. Nawet jeśli Zagreus próbuje ją podrywać, bohaterka finalnie odrzuca nasze zaloty i woli, byśmy pozostali przyjaciółmi. Może to wskazywać na jej aseksualizm czy aromantyczność, chociaż brak większości ciała (Dusa to latająca głowa) pewnie również odgrywa tu jakąś rolę. Tak czy siak, w obu przypadkach twórcy oficjalnie się do tych podejrzeń nie odnieśli.

Josephine, Dragon Age: Inkwizycja

Takiego problemu nie ma przy Borderlands 2 – główny scenarzysta, Anthony Burch, potwierdził, że Maya, jedna z Syren, jest aseksualna, po tym, jak fani zwrócili uwagę na jej komentarze dotyczące braku doświadczeń romantycznych. Podobne „odtwórcze” namaszczenie otrzymał Daud, zabójca, a zarazem ważna postać w uniwersum Dishonored. W grach z tej serii możemy znaleźć książkę, w której Daud wspomina, że seks go nie interesuje. Aseksualność bohatera przyklepał później na Twitterze Harvey Smith, dyrektor kreatywny, designer i scenarzysta. Można tutaj jeszcze wspomnieć o Alter z Apex Legends – również zidentyfikowanej przez Respawn w internecie jako „as”, chociaż w samej produkcji nie ma o tym ani słowa.

A co na itch.io? 

Na aseksualność wymienionych powyżej postaci wskazują okruchy i momenty typu „mrugnij, a przegapisz”, których fani szukają z lupą. I o ile w przypadku gier z mainstreamu tak to właśnie często wygląda (ale nie zawsze, o czym więcej potem!), o tyle tytuły z budżetowo niższej półki pozwalają sobie na więcej – w tym na postawienie aseksualnej osoby w centrum akcji. Najwięcej takich produkcji znajdziemy w wylęgarni niszowych gier, czyli na itch.io. Z katalogu platformy wybrałam dwie – obie są krótkimi visual novelami.

Pierwsza to Bonded in Darkness. To gotycka opowieść o wampirze Arnaudzie i łowcy Julienie, którzy ciągle ze sobą walczą, ale jako że dysponują równą siłą, żaden z nich nie może ostatecznie zatriumfować. Impas przerywa dopiero zjawienie się zakrwawionego i umierającego Juliena na progu posiadłości krwiopijcy. Co się wtedy wydarzy? To już zależy od nas i naszych wyborów. Gra oferuje cztery zakończenia, w tym tylko jedno szczęśliwe. Zakładając, że zmierzamy w jego stronę, możemy śledzić, jak pomiędzy dotychczasowymi wrogami nawiązuje się nić porozumienia, a nawet rozwija uczucie. Arnaud nie odczuwa jednak pociągu fizycznego – nie z powodu wampiryzmu, po prostu zawsze taki był. Jego poprzedni partner nie potrafił tego uszanować, co zostawiło głębokie rany w psychice mężczyzny. Czy ta nowa relacja stanie się odtrutką na przeszłość i uszczęśliwi obie strony? Wszystkie zakończenia da się zobaczyć w około godzinę. Grę ściągniemy za darmo, więc tym bardziej warto się z nią zapoznać.

Bonded in Darkness

Druga produkcja to When Aster Falls. W pokoju głównej bohaterki, Rohan, pojawia się nagle portal, z którego wychodzi tytułowa Aster – sukkub uwodzący ludzi, aby zbierać od nich energię życiową w wiadomy sposób. Aster nigdy nie miała z tym problemów, a tu zonk! Rohan oświadcza wprost, że jest aseksualna i teges szmeges lepiej sobie wybić z głowy. O dziwo Aster przyjmuje to ze spokojem, a nawet cieszy się na tę przerwę „w pracy”. Dziewczyny spędzają razem czas, grają w planszówki, rozmawiają i zbliżają się do siebie coraz bardziej. Okazuje się, że bycie zmuszanym przez otoczenie do czegoś, czego wcale się nie chce, może łączyć istoty różnych ras. Grę charakteryzują ładne grafiki, urocze postacie oraz zadziorność Rohan, wyrywająca ją ze stereotypu niewinnego „asa”, który nie wie, co to seks. When Aster Falls dostępna jest za „co łaska”.

When Aster Falls

Full Steam ahead!

Czy to znaczy, że na Steamie, najpopularniejszej pecetowej platformie, żadnego „asowego” contentu nie ma? Nic bardziej mylnego. Pierwsza gra, której się przyjrzymy, dosłownie nazywa się Ace in Space i również należy do gatunku visual novel. Główna postać, Adrian, to nastoletnia osoba aseksualna i niebinarna, umierająca na raka. Pewnego dnia na Ziemię przybywają kosmici, którzy zbierają grupę chorych i bezdomnych, aby zabrać ich na daleką planetę i w miarę możliwości poprawić ich los. Należy do nich także Adrian. Na miejscu ma okazję zaprzyjaźnić się i poromansować nie tylko z ludźmi, ale przede wszystkim z obcymi robotami.

O ile sam punkt wyjścia wydaje się ciekawy i obiecujący, a gra porusza ciężkie tematy, również te dotyczące związków romantycznych, o tyle napisana została raczej bez polotu. Bohaterowie nie rozmawiają, tylko wygłaszają do siebie edukacyjne i motywacyjne slogany, przez co wieje tu nudą. Może to być dobry start dla kogoś, kto chce dowiedzieć się trochę więcej o aseksualizmie, ale jako rozrywka wypada kiepsko.

Ace in Space

Zdecydowanie lepiej prezentuje się kolejna produkcja, In Stars and Time, która na Steamie ma aż 97% pozytywnych opinii. Tym razem mamy do czynienia z czarno-białą grą w stylu starych turowych jRPG. Główny bohater, Siffrin, wraz grupą przyjaciół ma za zadanie pokonać niejakiego Króla, który zamroził w czasie całe królestwo. Złola trzeba sprać na kwaśne jabłko! Sprawę komplikuje fakt, że Siffrin jest… uwięziony w pętli czasowej, co zmusza go do powtarzania na okrągło dwóch ostatnich dni. Kolejne resety coraz bardziej negatywnie odbijają się na jego psychice i na relacjach z bliskimi.

Tytuł ten wciąga rozgrywką – między innymi walkami polegającymi dosłownie na grze w „kamień, papier, nożyce” – ale przede wszystkim świetnie napisanymi postaciami. Każda ma swój charakter, przemyślenia, mocne i słabe strony. Łatwo polubić całą ekipę i przejąć się jej losami. Co ciekawe, kwestia aseksualizmu jest postawiona na drugim, a nawet trzecim planie, co ma sens – zwykle tak prywatnych rzeczy dowiadujemy się o kimś dopiero wtedy, gdy go dobrze poznamy.

In Stars and Time

Mniej więcej w połowie gry możemy pomóc Mirabelle, naszej drużynowej healerce, wybrać odpowiedniego kandydata na partnera. W trakcie rozmowy okazuje się jednak, że dziewczyna wcale nie jest nikim zainteresowana, ani fizycznie, ani romantycznie, a cała sytuacja to nic innego jak wynik presji otoczenia. Siffrin zapewnia ją, że randkowanie to nie obowiązek – w tych kwestiach nie należy się do niczego zmuszać. Co więcej, bohater wyjawia, że o ile nie ma nic przeciwko relacjom sercowym (coś nawet iskrzy pomiędzy nim a innym członkiem drużyny), o tyle sam nie ma ochoty żadnych związków konsumować. Wszystko to wypada bardzo naturalnie, całkowicie kupujemy, że te postacie funkcjonują właśnie w taki sposób. Seksualność ich nie definiuje, to po prostu tylko część, chociaż ważna, ich tożsamości.

The woman, the myth, the legend

Na sam koniec zostawiłam bohaterkę, którą potencjalnie miało okazję poznać najwięcej graczy, gdyż pojawiła się w całkiem popularnym RPG Obsidianu – The Outer Worlds. Stanowi rzadki przypadek postaci z growego mainstreamu o ważnym wątku aseksualnym. Mowa oczywiście o Parvati Holcomb. To dość nieśmiała i nieporadna towarzysko, ale utalentowana mechaniczka, którą możemy zrekrutować do naszej wesołej kosmicznej gromadki. Kiedy poznamy ją bliżej, Parvati przyzna w rozmowie, że nie odczuwa pociągu fizycznego do innych, przez co ludzie postrzegają ją jako oziębłą. Bardzo ją to boli, tym bardziej że akurat zakochała się w niedawno poznanej kapitance. Jak powinna się zachować? Czy próbować się do niej zbliżyć i ryzykować zranienie, nauczona wcześniejszymi złymi doświadczeniami? A może tym razem zostanie zaakceptowana taką, jaka jest?

Jako gracz możemy w tym momencie wykazać się zrozumieniem i zachęcić ją, by dała sobie szansę na happy end, a nawet powiedzieć jej, że doskonale rozumiemy jej sytuację, bo nas również nie interesuje seks. Ta opcja szczególnie ją ucieszy, bo poczuje, że nie jest w tym osamotniona. W dalszej części jej osobistego questa pomagamy jej zorganizować idealną randkę. Obie panie mają szansę na szczęśliwy związek na własnych zasadach.

Parvati, The Outer Worlds

Całość została przedstawiona z wyczuciem i prawdziwą sympatią do bohaterki. Parvati to nie karykatura, ale „prawdziwa” osoba z realnymi i zrozumiałymi problemami, która jednak potrafi – z niewielką pomocą gracza – zawalczyć o swoje i ułożyć sobie życie. Przykład Parvati jest o tyle ciekawy, że w całej grze jedyny prominentny wątek romantyczny wcale nie należy do protagonisty, ale do pobocznej, a poza tym aseksualnej bohaterki.

Asy w rękawie

Tekst ten, choć długi, w żaden sposób nie wyczerpuje tematu. Spokojnie dałoby się znaleźć jeszcze sporo przykładów na aseksualną reprezentację w grach, zwłaszcza jeśli zanurkowalibyśmy głębiej w nieokiełznane otchłanie itch.io. Grupa poglądowa może nie jest zbyt obszerna, ale za to dość różnorodna, jeśli chodzi o typ przedstawionych relacji i bohaterów. Czy da się więc wyciągnąć z tego zestawienia jakieś wnioski? Myślę, że tak.

Po pierwsze, chociaż aseksualizm należy do tematów niszowych i jest eksplorowany głównie w produkcjach spoza głównego nurtu, to „asy” pojawiają się również w grach mainstreamowych. Ich orientacja ma wtedy jednak znaczenie marginalne albo wręcz zostaje ujawniona dopiero w materiałach pozagrowych, jak wywiady z twórcami czy tweety. Postać Parvati to wyjątek potwierdzający regułę, lecz istnieje szansa, że wraz z rozwojem branży ten stan się zmieni i podobnych bohaterów dostaniemy więcej.

Maya, Borderlands 2

Po drugie, aseksualizm rzadko występuje w próżni – znaczy to, że jeśli już się w jakiejś produkcji pojawi, to nie jest to jedyna mniejszościowa problematyka przez nią poruszana. Najczęściej zestawiany jest on z relacjami homoseksualnymi, niebinarnością oraz aromantycznością. Pokazuje to, że problemy osób aseksualnych często zazębiają się z tymi, które dotyczą innych tożsamości (na przykład bycie niezrozumianym przez otoczenie lub podejmowanie przez bliskich prób „naprawienia” takiej osoby).

Po trzecie wreszcie, najwięcej osób aseksualnych spotkamy w grach fabularnych oraz visual novelach. Nie zaskakuje to w najmniejszym stopniu, jako że te dwa gatunki stawiają zwykle największy nacisk na bohaterów, ich uczucia oraz relacje. W takim środowisku najłatwiej zaprezentować postawę i przemyślenia osób, które niekoniecznie wpisują się w społeczne oczekiwania dotyczące związków. Tym bardziej że często potrzeba czasu i zaufania, by ktoś się przed nami otworzył.

Gry wideo to wspaniałe medium, bo pod płaszczykiem rozrywki pozwalają nam wcielić się w osoby, którymi na co dzień nie jesteśmy. Możemy zostać elfem, żołnierzem na froncie drugiej wojny światowej, potężnym czarodziejem albo… osobą o odmiennej orientacji niż nasza własna. Różne perspektywy uczą empatii i poszerzają horyzonty. Tego – oraz dużo dobrej zabawy przy świetnych produkcjach – życzę sobie oraz wam.

Jedna odpowiedź do “Jak pokazać coś, czego nie widać? Tak prezentuje się aseksualizm w grach komputerowych”

  1. Super artykuł, sam do dziś wspominam Parvati jako najlepszy element całego Outer Worlds – wspaniale napisany quest i gra aktorska wprowadzają odrobinę przyziemnej normalności w tym szalonym świecie

Skomentuj