Powiem to jako tata – wzruszyła mnie Pragmata

Powiem to jako tata – wzruszyła mnie Pragmata
W grach wideo relacje rodzica z dzieckiem zazwyczaj przedstawiane są w formie konfliktu. Koniec końców bohaterowie znajdują wspólny język, ale po drodze muszą zaliczyć masę tarć. Okazuje się, że da się to zrobić inaczej.

Uwielbiam The Last of Us. Zarówno pierwszą, jak i drugą część ukończyłem kilkakrotnie, za każdym razem zachwycając się świetnym scenariuszem i fantastycznie wymyślonymi bohaterami. Niemniej nie da się ukryć, że w obu przypadkach mamy do czynienia z historiami dość pesymistycznymi. Choć czasami u postaci pojawiają się jakieś ludzkie odruchy, odrobina współczucia czy innych pozytywnych emocji, mimo wszystko przeważa tam agresja słowna, żądza zemsty oraz brutalne czyny… Joela poznajemy jako dobrego tatę, kochającego swoją córeczkę Sarah, ale po jej śmierci (scena absolutnie rozdzierająca serce) coś w nim pęka. Niby z Ellie nawiązuje później rodzicielską relację, jest ona jednak bardzo toksyczna. Nie odnosi się wrażenia, że on CHCE być jej ojcem, to ona MA BYĆ jego córką.

W najnowszych odsłonach God of War twórcy również postawili na konflikt rodzinny. Kratos dla Atreusa zrobiłby dosłownie wszystko, ale przez większość czasu zamyka się na emocje i nie potrafi przekazać synowi, co naprawdę czuje. I to oczywiście działa, bo konflikt zawsze wydaje się odbiorcy atrakcyjny. Zwłaszcza konflikt, w którym następuje przełom, a bohaterowie wpadają sobie w ramiona i zapominają o trudach przeszłości. Ja natomiast z natury jestem człowiekiem pozytywnym, nieco naiwnym i chcę dostrzegać w ludziach dobro. Wierzę, że można tworzyć relacje bez niepotrzebnych tarć, że problemy da się rozwiązywać bez ich napiętrzania, że miłe słowa mają ogromną moc, że matka nie musi drzeć japy na swoją pociechę, a ojciec nie mieć dla niej czasu, siedząc całe dnie w pracy… czy tam walcząc z zombiakami. Jeden pies. W popkulturze takie coś by nie przesz… A nie, przepraszam, przecież mamy Pragmatę!

God of War: Ragnarok

Bycie dobrym nie jest złe

Zaskoczyło mnie to, jak bardzo słodkopierdzącą grę w kontekście relacji rodzinnych stworzył Capcom. Jasne, Daisy nie jest człowiekiem, tylko „duchem w pancerzu”, jednak nie dość, że wygląda jak dziecko, to i zachowuje się jak dziecko. Główny bohater to z kolei facet bardzo pozytywny, który bierze D-I-0336-7 pod swoje skrzydła i robi wszystko, aby pokazać jej lepszy świat, nawet jeśli ten wokół się wali. Scenariusz Pragmaty sam w sobie nie bywa szczególnie porywający, ale uderzyło mnie właśnie to, w jaki sposób twórcy podeszli do „figury ojca”. Hugh Williams nie jest szorstki, wycofany i nie stosuje twardych metod wychowawczych. Cechuje go natomiast dobroć, serdeczność i otwartość. Nie bawi się w kłótnie i przekrzykiwanie.

Bohater często mówi o swoich doświadczeniach z dzieciństwa, zazwyczaj dostrzegając w nich coś pozytywnego. I choć szybko dowiadujemy się, że jest sierotą i wychowywał się w domu zastępczym, jego życie i tak było dość szczęśliwe i poukładane. Opowiada dziewczynce o tym wszystkim, aby pokazać jej, jak wygląda świat, jakie wartości są ważne i co należy w sobie pielęgnować. „Posiłek z moją nową rodziną, która chciała mnie wysłuchać, był czymś magicznym. (…) Rozmowa z kimś, kto akceptuje cię bezwarunkowo, to pożywienie… ale dla twojej duszy” – dla niektórych może to brzmieć banalnie i infantylnie. Ja jednak dostrzegam w tych tekstach jakieś piękno.

Pragmata

Pewnie dlatego, że sam jestem tatą. Kocham swojego siedmioletniego synka nad życie i staram się opowiadać mu o świecie w jak najlepszy sposób. Oczywiście zwracam mu uwagę na zagrożenia i nie unikam trudnych tematów, jednakże zależy mi na tym, aby przekazywać mu właśnie takie drobne wartości, jakimi Hugh raczy Daisy. Dzieciaki są zainteresowane… wszystkim, chłoną takie rzeczy jak gąbka i są wpatrzone w swoich opiekunów, a twórcom Pragmaty doskonale udało się to uchwycić. W D-I-0336-7 widać radość życia oraz zaciekawienie tym, co mówi jej „rodzic”.

Czym skorupka nasiąknie za młodu…

Pragmata pokazuje też, jak istotne jest wychowywanie potomstwa w środowisku pozbawionym przemocy (nie tylko fizycznej), pełnym miłości i zrozumienia. Jak ważne jest niestawianie kolejnych barier („Rodzice zawsze mnie wspierali. Mówili, żebym robił to, co chcę. I tak robiłem”), tylko rozmowa o potencjalnych zagrożeniach i pozwolenie na wyciąganie własnych wniosków. To oczywistości, ale jakimś trafem tego typu oczywistości rzadko kiedy pojawiają się w grach wideo. Ja wiem, że negatywne emocje są bardziej wyraziste, że zło ma większą siłę rażenia, że o Pragmacie za jakiś czas wszyscy zapomną, za to będą opowiadać o „cudownej” relacji Joela i Ellie czy Kratosa i Atreusa.

Ja natomiast będę wracał wspomnieniami do opcjonalnej zabawy w chowanego z Daisy i mądrości życiowych wygłaszanych przez Hugh. „Dzięki tobie dobrze się bawię i do tego zdobywam nową wiedzę” – to zdanie wyjęte z gry, ale podobne słowa usłyszałem wielokrotnie od swojego synka. Bądźmy dobrzy dla dzieci, bo to my kształtujemy ich rzeczywistość. Nie bójmy się naiwności czy okazywania „słabości” przy najmłodszych. Zwracajmy uwagę na drobne rzeczy, chociażby ten banalny wspólny posiłek przy stole. Potem z takiego dziecka może wyrośnie porządny człowiek jak Hugh, który w beznadziejnej sytuacji robi wszystko, żeby robotyczna dziewczynka się nie bała i mimo wrogości otaczającego ją świata dostrzegła w nim piękno.

Jedna odpowiedź do “Powiem to jako tata – wzruszyła mnie Pragmata”

  1. Perspektywa bycia ojcem zmienia wszystko. Widać, że gry, w których to rodzicielstwo jest wyekspowane, robiły osoby, które same mają dzieci. I ten dialog rodzic twórca – rodzic odbiorca jest ewidentny. Naturalnie osoby, które dzieci nie mają, mogą znaleźć dużo dobrego i świetnie się bawić w takim TLOU, GOW czy ostatnio Pragmacie. Ale to jest absolutnie NIC przy tym, gdy sam jesteś rodzicem. Wiem po sobie, jak (nie) rozumiałem do końca pokazywanych relacji rodzicielskich w innych grach, filmach, czy książkach. Albo inaczej – rozumiałem je powierzchownie. Ale gdy moje szkraby pojawiły się na świecie, chodzą już do szkoły i przedszkola, konsumowanie podobnych treści to doznanie kompletnie inne – lepsze, pełniejsze.

Skomentuj Krzycztow Anuluj pisanie odpowiedzi