Ledwie pojawiły się pierwsze przecieki z 2. sezonu Battlefielda 6, a gracze już wściekli. Poszło o małe mapy i brak samolotów
Battlefield 6 miał być powrotem do korzeni, takim odwołaniem do nostalgii, że czulibyśmy się znowu jak za dawnych lat. Wielkie mapy, czołgi, rozpierducha, może ewentualnie paczka Maczug keczupowych. Tymczasem drugi sezon „szóstki” jest nie dość, że opóźniony, to jeszcze znerfiona została walka w powietrzu. Teraz wychodzi na to, że problemem u EA staje się rozmiar: podobnie jak w The Sims 4, twórcy postanowili, że na co im dziedzictwo poprzednich serii, zróbmy małe mapki. Przecieki pojawiły się na Reddicie i zdążyły już wszystkich wkurzyć.
Dostaliśmy pełen kinowy zwiastun drugiego sezonu, a w nim dwie mapy: średniej wielkości Hagental Airbase, baza lotnicza z hangarami (i bez samolotów, chociaż może pojawi się jakiś helikopter, niektóre przecieki mówiły bowiem o AH-6 Little Bird), oraz niewielka arena Contaminated dla projektu Battlefield Labs. Do tego pojazdy i nowe bronie.
Gracze są, nie przymierzając, wściekli. Nie chodzi im nawet tylko o to, że mają wrażenie, iż wszystkie mapy wyglądają tak samo, chodzi o ich rozmiar. Przy takiej klaustrofobicznej wielkości aren ludzie mają wrażenie, że grają w Call of Duty.
Ludzie są niezadowoleni także dlatego, że liczyli na jakiś górski krajobraz, a tu rzeczywistość skrzeczy i dostaną co najwyżej landszafcik. Innym graczom nie podoba się, że brakuje samolotów w bazie lotniczej (jakby, zrozumiałe).

Na razie chyba nie ma co liczyć na to, że DICE weźmie sobie tę krytykę do serca i zrobi mapę dla ludzi, a nie dla mrówek. Z drugiej jednakże strony, w pierwszym sezonie dostawaliśmy rzeczy na raty, w odpowiednio zaplanowanych aktualizacjach, więc może twórcy trzymają dla nas w zanadrzu prawdziwą niespodziankę, a to jest po prostu jej biedny kuzyn…
