Godzinę temu
2 Komentarze

„Piła 11” powróci do korzeni. James Wan zapowiada traumę, o której nie zapomnicie

„Piła 11” powróci do korzeni. James Wan zapowiada traumę, o której nie zapomnicie
Nowa odsłona ma nie tylko obrzydzać, ale przede wszystkim przerażać.

Seria, która stała się synonimem kinowej pułapki, nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Po tym, jak Blumhouse przejęło prawa do kultowej serii horrorów „Piła” od Twisted Pictures i Lionsgate, marka ponownie znalazła się w rękach Jamesa Wana i Leigh Whannella. A panowie doskonale wiedzą, co chcą z nią zrobić.

„Piła 10” ponownie przyciągnęła widzów do kin dzięki temu, że postanowiono wrócić w niej do korzeni – Tobin Bell raz jeszcze wcielił się w Johna Kramera/Jigsawa, a widzowie znów byli świadkami jego makabrycznych gier. James Wan ma świadomość, że właśnie za to seria została najbardziej pokochana, dlatego chce, aby kolejny film nie był tylko obrzydliwy, ale też straszny i pozostawił w widzu „trwałe blizny”, tak jak robiła to pierwsza część. W rozmowie z Letterboxd powiedział:

Wracając do tego po latach, czuję, że mam teraz zupełnie świeże spojrzenie na tę historię. Mogę do tego podejść z nowej perspektywy, wiedząc jednocześnie, że w nadchodzącym filmie chcę nawiązać do ducha pierwszej części. Jedną z rzeczy, na których naprawdę mi zależy przy nowej »Pile«, jest sprawienie, by znów była przerażająca. Chcę nakręcić straszną »Piłę« – nie tylko krwawą, ale zostawiającą ślad w psychice, tak jak zrobiliśmy to z Leigh w pierwszym filmie.

Wan podkreślił, że priorytetem jest dla nich powrót do oryginału i pierwotnego przesłania Johna Kramera:

Zarówno Leigh, jak i ja, chcemy odzyskać ducha tamtego pierwszego filmu i wrócić do filozofii Jigsawa: obierania za cel ludzi, którzy nie doceniają swojego życia. Jeśli jesteś kanalidą, ale szanujesz swoje życie, on nie widzi w tobie kogoś, kto je marnuje. Chcę więc wrócić do tego, co zasygnalizowaliśmy w pierwszej części. Jednocześnie zamierzam uszanować to, co fani pokochali w tej serii, próbując przy tym zrobić coś świeżego i nowego, czego jeszcze nie widzieliśmy. Nadchodzący film będzie jedenastą odsłoną, a w tym uniwersum powstało już mnóstwo produkcji. Musimy zrobić coś innego, aby dotrzeć do nowego pokolenia, które nie dorastało z tą marką.

Na razie nie wiadomo, kiedy nowa „Piła” trafi na duży ekran ani czy 83-letni Tobin Bell będzie chciał ponownie wcielić się w swoją kultową rolę. Na całe szczęście fani tej marki mogą spokojnie czekać na kolejną odsłonę.

Na koniec wspomnę tylko, że James Wan obecnie pracuje również nad inną popularną marką horrorów. To właśnie on współtworzyć będzie kolejny film z serii „Paranormal Activity”.

2 odpowiedzi do “„Piła 11” powróci do korzeni. James Wan zapowiada traumę, o której nie zapomnicie”

  1. Jedynka miała magię i to coś, czego kontunuacje nawet nie liznęły. Od bodaj 3 części nie byłem w stanie obejrzeć w całości żadnego filmu serii. Zawwze oglądałem początek, żeby zobaczyć jakie to pomysły na śmierć wymyślili i zwykle po chwili wyłączałem widząc głupotę, niespójność i zupełny brak logiki w tych filmach.
    Papka.

  2. Odnoszę wrażenie, że Piła po części 3. zrobiła się takim Szybcy i Wściekli dla fanów mocniejszych wrażeń.
    Niemniej jednak chciałbym obejrzeć sobie wszystkie części. Muszę jakiegoś streamingu poszukać…albo… 😀

Skomentuj