Wymiana ludzi na AI nie popłaca. Szef Metacritica reaguje i usuwa recenzje „pisane” przez sztuczną inteligencję
Czy tego chcemy, czy nie, AI atakuje nas ze wszystkich stron. Bynajmniej nie w wydaniu SkyNetowym, a typowo korporacyjnym – największe firmy inwestują w to bez opamiętania i jedynym gwarantem opłacalności jest próba wygenerowania zysków lub oszczędności. Do tego pierwszego dąży np. Nvidia, rozbudowując swoje narzędzia, z kolei do tego drugiego Microsoft, zwalniając mnóstwo ludzi celem zrównoważenia ogromnych kosztów rozbudowy sztucznej inteligencji. Jest jeszcze jedna strona problemu, czyli media piszące o grach wideo.
Na razie nic nie wskazuje na to, by czytelnicy ignorowali to, czy dostają treści tworzone przez ludzi, czy tylko generowane przez AI. Można założyć, że większość redakcji jest bezpieczna, ale nie ma wśród nich załogi Videogamera. Istniejąca od ponad 20 lat strona właśnie znalazła się w centrum afery ze sztuczną inteligencją w tle: wyszło na jaw, że opublikowana wczoraj recenzja Resident Evil Requiem najprawdopodobniej nie została napisana przez prawdziwego człowieka. Krótkie śledztwo przeprowadzone przez Andreasa Aquino z Gfinity wykazało, że nie da się znaleźć żadnych informacji dotyczących Briana Merrygolda, jej autora.
Jeśli wejdziemy na profil Briana i spróbujemy zapisać jego avatar, nazwa pliku otwarcie sugeruje, że mamy do czynienia z grafiką wygenerowaną przez AI. Do tematu włączyła się też jedna ze zwolnionych na rzecz sztucznej inteligencji osób, przyznając, że cała redakcja została zwolniona, a ostatnią „prawdziwą” recenzją była ta traktująca o Reanimalu.
Od tej pory teksty dotyczące God of War: Sons of Sparta, Pokemon FireRed i LeafGreen, nowego Styksa oraz Residenta trafiły na Metacritic. Teraz jednak recenzje zniknęły z popularnego agregatora, a na całą sprawę zareagował nawet Marc Doyle, szef platformy:
Wśród naszych zasad znajduje się jedna o nieumieszczaniu na Metacriticu recenzji wygenerowanych przez sztuczną inteligencję. Jeśli już po fakcie odkryjemy, że coś takiego miało miejsce, natychmiast ją usuwamy.
Marc Doyle, szef Metacrtitica

Videogamer został w 2022 roku kupiony przez BGFG (By Gamers For Gamers – zabawnie brzmi rozwinięcie skrótu w kontekście tej sprawy), które pod koniec ubiegłego roku zaczęło publikować na łamach portalu teksty związane z wirtualnym hazardem. Mimo to redakcja funkcjonowała bez większych przeszkód, a dopiero w ostatnim tygodniu została całkowicie zwolniona i najwyraźniej zastąpiona przez AI.
Szefostwo Videogamera nie skomentowało jeszcze całej sytuacji – kiedy piszę te słowa, profil Briana Merrygolda zniknął z zakładki „nasz zespół”, ale pozostał łatwo dostępny. Temat jest stosunkowo świeży i zatacza coraz większe kręgi w mediach społecznościowych, więc pewnie będzie miał jakiś dalszy ciąg. Damy znać, jeśli dowiemy się czegoś nowego, a na razie z punktu widzenia czytelnika chyba najlepiej będzie uznać, że Videogamer po ponad dwóch dekadach działalności w zasadzie ją zakończył.

Kurde no, szukam u siebie jakichś rezerw empatii, ale jakoś recenzentów growych w ogóle mi nie szkoda.