Gdy słyszę Chrisa Avellone’a krytykującego serialowego „Fallouta”, to dostrzegam jedno – hipokryzję

Gdy słyszę Chrisa Avellone’a krytykującego serialowego „Fallouta”, to dostrzegam jedno – hipokryzję
Wbrew moim pierwotnym obawom serialowy Fallout okazał się daniem całkiem strawnym i mimo że drugi sezon nie jest już tak zgrabnie prowadzony jak pierwszy, i tak zaliczyłbym go do raczej udanych pozycji z uniwersum współtworzonego przez Interplay / Black Isle, Bethesdę i Obsidian. Ano właśnie, bo podobnie jak sukces, tak i Pustkowia mają wielu ojców. 

IP przechodzące z rąk do rąk to często grząski temat i nie wszyscy potrafią się pogodzić faktem, że ktoś inny kontynuuje ich dzieło. Co prawda w przypadku najsłynniejszych gier wykorzystujących setting postnuklearnej Ameryki nie uświadczymy tak drastycznych sytuacji jak napady furii Davida Jaffe’a w reakcji na najnowszą metroidvanię ze świata God of War, jednak opinie o debiucie serii na małym ekranie (jak również ogólne odczucia co do tego, jak Todd Howard i jego ekipa potraktowali radioaktywne Pustkowia) bywają dość interesujące.

Postaram się uniknąć spoilerów z najnowszego, jak i poprzedniego sezonu, zakładając, że nie każdy musiał je już obejrzeć. Chcę też zaznaczyć, że występuję tu z pozycji fana wszystkich (poza Brotherhood of Steel – na Bractwo spuśćmy bowiem zasłonę, albo i nawet żelazną kurtynę, milczenia) odsłon Fallouta, gdyż w moim odczuciu każda z nich coś robi dobrze. Tak, tak… nawet to nieszczęsne „76” (moja osobista guilty pleasure), choć nie będę próbował wciskać Wam kitu, że zestaw Mojave za 30 dolarów jest dobrą praktyką. Ale może dość już tego wstępu – skupmy się dzisiaj na trzech dżentelmenach odpowiedzialnych za ukształtowanie marki w jej najwcześniejszych stadiach. 

fot. Prime Video

Founder, Lover, Fighter, Programmer

Tim Cain jest oryginalnym twórcą settingu Fallouta, jak również głównym programistą jego pierwszej odsłony. Co ciekawe, ze względu na liczne czynniki pod część drugą podłożył zaledwie podwaliny. Z całego tria, którym się dzisiaj zajmę, wydaje się najbardziej aktywny w sferze dzielenia się swoim doświadczeniem w gamedevie, gdyż prowadzi kanał na YouTubie podejmujący właśnie ten temat. Jak nietrudno się domyślić, odpowiada często na pytania fanów, a te (siłą rzeczy) wielokrotnie dotyczą jego najbardziej znanego dzieła. Mówi między innymi o tym, że krytyka kapitalizmu nie była główną tematyką Fallouta (aczkolwiek nie da się zaprzeczyć, że tu i ówdzie jest ona obecna nawet w pierwszych częściach) – motywem przewodnim miała być eksploracja etyki postapokaliptycznego świata. Chiny i Europa też przecież dalekie były od raju na ziemi. 

Przeczytaj naszą recenzję drugiego sezonu „Fallouta”

Opowiada także o elementach bardziej technicznych, na przykład o tym, dlaczego tak bardzo chciał, aby „szczęście” było jedną z charakterystyk postaci wsystemie S.P.E.C.I.A.L. Cain został też zaproszony na premierę pierwszego sezonu serialu i podzielił się wrażeniami w jednym z materiałów. Jaki ton dominuje w jego rozważaniach dotyczących przygód Lucy, Ghula, Maximusa i reszty (jak również generalnego kierunku, w jakim Bethesda poprowadziła Fallouta)? Cóż, uważa, że sam pewnie zrobiłby to inaczej, ale wydaje się doceniać wysiłki następców i rozumie konieczność ewolucji serii. Ewidentnie bardzo cieszą go easter eggi i nawiązania do elementów, nad którymi sam pracował – i trudno mieć o to do niego pretensje. 

To the town of Agua Fria rode a stranger one fine day

Porozmawiajmy teraz o człowieku, który – zaczynając dość skromnie jako webmaster w studiu Black Isle podczas tworzenia Planescape’a: Tormenta – awansował do roli lead designera nie tylko niewydanego Van Burena (oryginalnej trzeciej gry z serii), ale i jego późniejszej (częściowej) „reinkarnacji” w postaci New Vegas. Mowa oczywiście o Joshu Sawyerze, znanym także z Pillars of Eternity czy Pentimenta. Umówmy się, nadzorowany przez niego tytuł (bo przy przygodach Kuriera z Mojave był także dyrektorem projektu) jest najczęściej uznawany za najlepszą odsłonę cyklu i niedościgniony wzór, do którego żadna z bethesdowych produkcji nawet się nie zbliżyła. 

Dlatego też ciekawie się patrzy, jak bardzo developer ten jest krytyczny wobec własnej pracy, wypominając sobie dość niezgrabne przedstawienie plemion w dodatku Honest Hearts czy też ogólną „płaskość mapy”. Jeżeli zaś chodzi o jego relację z serialem, Josh nie jest aż tak wylewny, niemniej wywiad z 2024 roku dla Rock, Paper, Shotgun zdaje się dobrze ilustrować jego stanowisko. 

2. sezon Fallouta sprawił, że wróciłem po 15 latach do New Vegas. Ta gra po prostu się nie starzeje

Zapytany, co sądzi o wpływie, jaki produkcja Amazona może mieć na New Vegas, odpowiada: „Może zabrzmi to dziwnie, ale nie obchodzi mnie, co się stanie. Moje podejście do marek, przy których pracuję, czy nawet tworzonych przeze mnie postaci jest takie, że nie czuję się właścicielem żadnej z tych rzeczy. Nigdy nie były moje. Stworzyłem to, co stworzyłem, i tyle”. Sawyer stwierdza wreszcie, że zachowanie dystansu do tego, nad czym nie ma się kontroli, wydaje się zdrową postawą i mimo że „pewne rzeczy zrobiłby prawdopodobnie inaczej”, potrafi dostrzec wartość innej perspektywy. Ojciec New Vegas często przypomina także o tym, jak mało pochlebne były pierwsze recenzje oraz reakcje na tę grę i ile lat zajęło fanom, by zacząć wychwalać ją pod niebiosa. 

No… no, the world’s always got another cage, waiting, keeping everything you want… just out of reach

Przyszła w końcu pora na najbardziej kontrowersyjnego twórcę. Kogoś maczającego palce w moich ukochanych tytułach: Tormencie i KotOR-ze II. Nie sądzę, żeby wielu z Was trzeba było przedstawiać Chrisa Avellone’a. Brał on udział w powstawaniu licznych pozycji, które zdefiniowały nasze postrzeganie erpegów, począwszy od drugiego Fallouta (Tim Cain zaprosił go zresztą do pracy nad częścią pierwszą, ale spotkał się z odmową). Jego opinia o serialu wydaje się negatywna i z całej trójki wypowiadał się o nim najczęściej. Zarzucił tej produkcji nędzne rzemiosło, nazwał ją nierówną i zwrócił uwagę, że nie szanuje ona swojego wewnętrznego lore’u. O ludziach z Bethesdy mówił zaś w następujący sposób:

„Nie sądzę, żeby nienawidzili Fallouta, po prostu nie rozumieją jego korzeni, które ich prawdopodobnie nie obchodzą – marka należy do nich. Przekłada się to zazwyczaj na kolorowy, płytki lunapark. […] Niektórzy lubią jednak lunaparki, więc jeśli im się to podoba, nie mam z tym problemu”.

Niby trudno się z nim nie zgodzić, tyle że mówimy o człowieku, który w „Biblii Fallouta” pisał, iż wanamingo i inteligentne szpony śmierci wyginęły po „dwójce”, bo… ich nie lubił! Łaskawie pozwolił jednak na ich wykorzystanie w fanfikach i sesjach RPG! Fantastycznie, nie muszę się teraz bać, że Chris wślizgnie mi się nocą do domu i cichcem wykasuje moje notatki z Fallouta d20.

fot. Prime Video

W dodatku zarzuty dotyczące niespójności, nędznego rzemiosła i nierówności można też odnieść do „dwójki”, w przypadku której Avellone miał przecież najwięcej do powiedzenia! Sulik, pierwszy towarzysz dołączający do naszej drużyny, nie doczekał się zamkniętego wątku. Stan, w jakim znajduje się Arroyo, zestawiony z linią czasu nie ma najmniejszego sensu, a losowe spotkania wypełnione są niezwykle czerstwymi żartami i nawiązaniami wybijającymi z immersji. Król Artur i rycerze Okrągłego Stołu? Nielubiani forumowicze, których unieśmiertelniono jako głupkowate ghule? Robot dosłownie nazywający się SKYNET? 

Zdaję sobie sprawę, że Avellone nie jest odpowiedzialny za wiele z tych wyborów, ale z tonu jego wypowiedzi (obecnych i przeszłych) można odnieść wrażenie, że ktoś tu chyba dawno nie patrzył w lustro. Tym bardziej że w serialu znajdziemy pełno nawiązań do historii całej serii (nawet do niesłusznie zjechanego Tactics) w moim odczuciu podanych raczej z miłością. Oczywiście podniosło się straszne larum w związku z tym, jak prześmiewczo w sezonie drugim przedstawiony został Legion Cezara, ale wszystkim, którzy grając w New Vegas, nie dostrzegli tu satyry, serdecznie polecam odpalenie Honest Hearts i odbycie rozmowy z Joshuą Grahamem oraz zapytanie go, czemu odmawia mówienia „Kaisar”. 

Begin again in the night, let’s sway again tonight

Wiem, że może to trochę wyglądać tak, jakbym występował jako adwokat Bethesdy i Amazona (uwierzcie mi, dostrzegam ironię w tym, że to właśnie imperium Bezosa robi tak mocno antykapitalistyczny serial, a Bethesda ogłosiła niedawno kryptowy reality show, o roboczej nazwie „Fallout Shelter”) i mam świadomość tego, że kiedy Cain czy Avellone pracowali nad wcześniejszymi odsłonami cyklu, były to projekty dużo mniejsze. 

Nie zwalnia nas to jednak z obowiązku konstruktywnej krytyki i patrzenia na przeszłość nieco trzeźwiejszym okiem. Myślę, że potrzebujemy więcej Timów Cainów i Joshów Sawyerów, którzy byli w stanie pójść dalej ze swoim życiem. Na kpinę zdaje się zatem zakrawać fakt, że to Chris Avellone jest współautorem słów do piosenki „Begin Again”, będącej kluczowym elementem Dead Money. Wygląda na to, iż koniec końców to on nie potrafi ostatecznie odpuścić.

Skomentuj