Darwin’s Paradox tylko pozornie naśladuje Limbo i Inside. Przede wszystkim chce, żebyście poczuli się jak ośmiornica [RECENZJA]
Jestem zdania, że im dziwniejszymi postaciami sterujemy w grach, tym ciekawiej. I to nie tak, że wyzywam właśnie ośmiornice od wybryków natury – to inteligentne, wspaniałe zwierzęta. Platformówki przyzwyczaiły mnie jednak, że potrafią wykorzystywać cechy charakterystyczne różnorakich żyjątek w bardzo oryginalny sposób. I choć Darwin’s Paradox próbuje wyciągnąć esencję, czy też raczej atrament, z ośmioramiennych mięczaków, koniec końców mowa o stosunkowo bezpiecznej (acz wciąż przyjemnej) zręcznościówce.

Another Day of the Tentacle
Przede wszystkim szkoda, że rzeczona liczba macek na nic tu nie wpływa i nie zostaje mechanicznie wykorzystana. Ot, poruszamy się od prawej do lewej bądź od lewej do prawej, raz na jakiś czas po prostu ciesząc oczy faktem, że nasze odnóża naturalnie dostosowują się do otoczenia, zależnie od ustawienia istotki względem danego podłoża (kawał świetnej roboty animatorów).
Sprawia to radochę tym bardziej, że widać tu rękę weteranów gatunku, którzy w bardzo dobry sposób zaprojektowali sam głowonogowy „parkour”. Czuje się tempo przemieszczania się postaci oraz zasięg skoków, rzadko kiedy przez brak feelingu spadając w przepaść. To też zasługa faktu, że przy pomocy naszych przyssawek automatycznie przyczepiamy się do dotkniętej podłogi, ściany, a nawet… sufitu. To zresztą najciekawszy myk gameplayowy – platformą do poruszania się jest tu absolutnie wszystko, do czego zdołamy się przykleić.

Zawodzi natomiast reszta pomysłów na rozgrywkę. Potrafimy wtapiać się w otoczenie niczym oceaniczny kameleon, dzięki czemu przeciwnicy nas nie zauważają. Mamy także możliwość wystrzelenia z naszego woreczka czernidłowego sepią, która albo ogranicza widoczność na danym obszarze, albo pozwala otworzyć jakieś drzwi. Nic, czego byśmy nie widzieli w wielu pozostałych reprezentantach różnorakich dwuwymiarówek.
Kraken z Temu
Nie sposób się jednak nudzić, gdyż Darwin’s Paradox trwa zaledwie cztery godziny, a w trakcie nich etapy stale wymagają od nas czegoś nowego, rzadko kiedy serwując podobny typ zagadki czy sekwencji zręcznościowej. Zaskoczeń i zwrotów akcji spoilować zresztą nie zamierzam, bo to właśnie dzięki nim możecie nie poczuć się zawiedzeni ponad stówą wydaną na grę. Nie oczekujcie jednak jakkolwiek interesującej fabuły, bo mimo iż mowa o „kinowym platformerze”, filmowych wrażeń tu raczej brak w kontekście scenariuszowym. Ot, nasz kumpel zostaje porwany spod rafy koralowej przez nikczemne korpo UFOOD, które wcale, ale to wcale nie ma nic wspólnego z ukrytą inwazją na Ziemię. Ruszamy więc na ratunek, poznajemy fragmenty kosmicznej intrygi, ale ani jedno, ani drugie specjalnie nie grzeje.

Na kinowość wrażeń może jednak wpłynąć grafika, bo wizualnie trochę się tu dzieje, zwłaszcza w tle. Niestety, trudno powiedzieć, by Darwin’s Paradox reprezentowało jakiś konkretny styl artystyczny, choć najbliżej mu chyba do slapstickowej kreskówki (przypomina o tym najczęściej charakterystyczna czcionka w nazwach rozdziałów czy dostosowująca się do wydarzeń na ekranie, mocno narracyjna muzyka rodem z disneyowskich animacji). Całość wydaje się mocno sterylna w obrazku, ale na pewno imponuje przywiązanie do detali, głębia otoczenia, efekty cząsteczkowe i pogodowe czy spektakularność wydarzeń z drugiego planu.
Tak więc oto przemierzamy wysypiska śmieci, fabryki czy ukryte bazy, nie raz i nie dwa zanurzając się w kanałach, aby poczuć wodę w błonie międzyramieniowej i otworze gębowym. Trudno zaprzeczyć temu, że przeżywamy kawał szalonej przygody w ośmiorniczej skórze. Ciężko jednak nie poczuć niedosytu, zważywszy na fakt, że tak złożony biologicznie bezkręgowiec mógł doczekać się trochę bardziej rozbudowanej platformówki.
W Darwin’s Paradox graliśmy na PS5.
OCENA: 7
PODSUMOWANIE: Darwin’s Paradox ani nie zagłębia się w teorię ewolucji, ani nie wykorzystuje w pełni możliwości prawdziwej ośmiornicy. Niemniej jej growa reprezentantka i tak zabiera nas w wystarczająco kreatywną podróż – nie po rafie koralowej, a po fabrykach czy wysypiskach śmieci.
PLUSY:
- satysfakcjonujący platforming umożliwiający korzystanie nawet z sufitów;
- stosunkowo kreatywnie zaprojektowane poziomy;
- świetna animacja ruchu i imponujące dostosowanie ułożenia macek względem otoczenia;
- wysoka jakość grafiki.
MINUSY:
- niewykorzystany w pełni potencjał gameplayowy kierowania ośmiornicą;
- brak wyrazistego wizualnie stylu;
- kinowy platformer bez intrygującej fabuły oraz interesującego świata.
