Assassin’s Creed 4: Black Flag Resynced oficjalnie zaprezentowane. Produkcja wygląda zaskakująco dobrze
Ubisoft długo kazał nam czekać na nowego-starego Asasyna. Już 3 lata temu powoływałem się na plotki sugerujące powrót Black Flaga, który miał chyba pomóc w utrzymaniu na powierzchni Skull and Bones. To zabawne, bo koncept tamtej produkcji powstał właśnie po tym, jak Black Flag zanotował wielki sukces. Skull and Bones po zbyt wielu latach w produkcji jakoś tam żyje, a teraz Black Flag także po zbyt długim tworzeniu pomagać może już tylko Ubisoftowi, który ma ostatnio fatalną passę.
Dzisiejsza, zapowiedziana kilka dni temu prezentacja, odkryła wszystkie karty nowej wersji gry. Assassin’s Creed 4: Black Flag Resynced to dokładnie ta sama gra, ale od podstaw przebudowana i nieznacznie rozbudowana. Wcielamy się w Edwarda Kenwaya, jednego z przodków Desmonda Milesa, bohatera oryginalnej asasyńskiej trylogii. Wraz z Edwardem obserwujemy z bliska Indie Zachodnie w trakcie złotego wieku piractwa, pływając pomiędzy trzema największymi miastami tego regionu i szukając mniej lub bardziej zapomnianych skarbów.
Nowa wersja Assassin’s Creed 4: Black Flag to przede wszystkim ogromne zmiany wizualne: tekstury, oświetlenie, zasięg rysowania i nowy system pogody. W oryginale sztormy tworzyły świetny klimat, a remake najwyraźniej jeszcze to podkręci. Wszystko wygląda zdecydowanie lepiej i ostrzej. Odświeżenia doczekał się dość drewniany system walki z pierwowzoru. Teraz walka stawia bardziej na akcję, a kiedy to konieczne, charakterystyczne dla serii ucieczki z pomocą widowiskowego parkouru. Kolejną nowością jest system skradania i ulepszone mechanizmy rozgrywki. W oryginale, kiedy podsłuchiwaliśmy rozmowy by zdobyć nowe informacje, wykrycie oznaczało automatyczny game over. W Resynced możemy grać dalej i próbować ratować sytuację w inny sposób.

Ogromną częścią sukcesu Black Flaga było pływanie statkami i walki na wodzie. Remake czyni je jeszcze bardziej widowiskowymi, a do tego dodaje nowe ulepszenia dla statku Edwarda oraz możliwość zatrudnienia trójki nowych oficerów, Każdy ma oczywiście własną, poboczną fabułę. Stare postacie, takie jak Czarnobrody, także doczekały się nowej zawartości pobocznej. Wszystkie zmiany podsumowuje dzisiejszy zwiastun:
Nowy Black Flag wygląda jak stary Black Flag, tylko bardziej płynny, ładniejszy i bogatszy gameplayowo. Ubisoft chwali się też współpracą ze społecznością i możliwością wpłynięcia przez nią na ostateczny kształt Resynced. Czego można więcej chcieć od remake’u? Może współpracy z jakimś dobrym muzykiem? W przypadku Resynced będzie to Woodkid, którego kompozycje towarzyszyły nam przy Assassin’s Creed: Revelations.
Z jednej strony fani pływania pod czarną banderą będą zadowoleni, ale z drugiej Resynced to przecież ciągle ta sama gra z ostatecznie nieznacznymi poprawkami. Czy nie powinniśmy woleć nowych Asasynów w lepszej formie niż zeszłoroczny Shadows, zamiast bezpiecznego powrotu do tego, co już raz się sprzedało i podejmowania próby sprzedania tego jeszcze raz? Na to pytanie każdy będzie musiał odpowiedzieć sobie sam już wkrótce.
Assassin’s Creed 4: Black Flag Resynced nie każe nam na siebie przesadnie długo czekać. Gra wyjdzie już 9 lipca na pecetach, PlayStation 5 i Xboksach Series X|S.
I na cholerę było im to całe Skul end Bones???!!!
Aż mnie dziwi że postacie wyglądają tak samo, i nie zmienili im wyglądu.
Ciekawe czy animacje w cutscenkach też będą 100% odwzorowane, czy znowu będzie bida jak w tych nowych.
Będzie w PS Plusie to może się ogra jak nie będzie nic ciekawszego
Wygląda dobrze, tak powinien wyglądać remaster, bo to nie jest remake. Dlatego dali resync, żeby uciąć wszelkie spekulacje.
A tak to skok na kasę, Ubi już nie potrafi robić dobrych gier więc badają grunt, tjak Black Flag się dobrze sprzeda to następne w kolejce pierwsze części AC.
2/10 bait bo odpisuje, to jest pełnoprawny remake, co jest widoczne, a remastery starych asasynów wyszły kilka lat temu w Ezio trilogy.
O pełnoprawnym remaku to można mówić w przypadku Resident Evil 2,3 i 4, a nie w przypadku gry z generacji PS4. Tu to jest co najwyżej skok na kasę ostatnich fanbojów, którzy jeszcze im zostali
Gracze jednak są najgorsi. Albo najgłupsi, zależnie od interpretacji. Nawet nie będę próbować wchodzić w dyskusję z tymi bzdurami, jestem tu tylko po to, by nie przeszło ci przez głowę, że wszyscy jesteśmy równie smutnymi ludźmi, co ty.