Sony straciło ponad 765 milionów dolarów przez Bungie. Japończycy mocno przecenili wartość twórców Destiny i Marathona
Mniej więcej 6 lat temu Microsoft zaczął się „zbroić”, sięgając po duże firmy z branży i wcielając je po kolei do swojej wielkiej, xboksowej rodziny. Po kupieniu Bethesdy wszyscy byli zaskoczeni. Po kupieniu Blizzarda chyba jeszcze bardziej, a największe wrażenie wywarło to na Sony, które w reakcji pospiesznie przejęło studio Bungie. Firma utrzymywała, że to nie ma ze sobą nic wspólnego, ale z zewnątrz wyglądało to bardzo jednoznacznie. Teraz okazuje się, że Japończycy słono płacą za tę decyzję.
Dokładnie to ponad 765 milionów dolarów – tyle wynoszą straty spowodowane problemami z Destiny 2 i wydanym niedawno Marathonem. W opublikowanych wynikach finansowych za ubiegły rok podatkowy Sony odnotowało stratę w wysokości ponad 120 miliardów jenów, określając ją jako „wynikającą z tytułu utraty wartości aktywów niematerialnych spółki Bungie”. Mówiąc po ludzku: twórcy Marathona i Destiny okazali się warci mniej, niż oczekiwano w poprzednim roku podatkowym. Zatem Sony pokładało nadzieje w Marathonie, ale się srogo przeliczyło.
Nie jest to sytuacja tożsama z losem Concorda; zespół odpowiedzialny za Marathona pomimo problemów z utrzymaniem stałej bazy graczy podobno optymistycznie podchodzi do przyszłości i ma nawet gotowy, wieloletni plan na rozwój fabuły. Czy to wystarczy? Musi, bo inaczej Bungie może czekać bardzo trudny czas. Marathon kosztował ponad 200 milionów dolarów i można założyć, że w dobie szukania oszczędności gdzie tylko się da, Sony nie będzie wiecznie wspierać developerów.
Przejęcie Bungie kosztowało 3,6 miliarda dolarów, co było raczej zawyżoną kwotą. Trudno powiedzieć, czy Sony traktuje tę stratę jako wyrównanie szacunkowej wartości sprzed 2 lat, czy zamierza wyciągnąć z tego jakieś konsekwencje.
To fakt, że sytuacja byłaby skrajnie inna, gdyby Marathon zarabiał krocie, ale tak nie jest. To zdecydowanie za wcześnie, by odtrąbić śmierć shootera, jednak problemy finansowe tego typu położą się cieniem na przyszłości samego Bungie. Czas pokaże, jak potoczy się dalej ta sytuacja. Na razie Sony ogranicza się do przyszłorocznego optymizmu i przewiduje wzrost w wysokości około 30% z tytułu „braku straty spowodowanej przez Bungie”. Pytanie tylko: co do tego doprowadzi? Zwolnienia na dużą skalę i oszczędność przez redukcję rozmiarów studia? Całkowite zamknięcie Bungie? A może odbije się to tylko na przyszłości produkowanych oraz rozwijanych przez nie gier w postaci zmniejszonego finansowania?

Dla fanów Destiny może to być dużo bardziej odczuwalne, ponieważ o ile Marathon otrzyma nową zawartość, tak druga seria Bungie boryka się z brakiem nowych graczy, a niedawno aż o kilka miesięcy opóźniono nową zawartość do niej. To tylko jeszcze bardziej wydłuży oczekiwanie na Destiny 3.