Szef do spraw AI w Capcomie wskazuje, w czym ta technologia nie potrafi zastąpić ludzkiego pracownika. Firma będzie z niej korzystać, ale z ograniczeniami
AI coraz bardziej wkrada się do rzeczywistości tworzenia gier, szczególnie w dużych studiach – to jest fakt. Różne firmy mają jednak różną politykę, jeśli chodzi o stosowanie tej kontrowersyjnej technologii w produkcji swoich tytułów. Już w marcu Capcom podał, że nie chce korzystać z assetów wygenerowanych przy pomocy sztucznej inteligencji, choć nie odrzuca tego narzędzia jako sposobu na zwiększenie produktywności. Japończycy trzymają się swojego stanowiska, a ponadto wskazują, czego zastąpić AI się nie da.
W wywiadzie dla japońskiego 4Gamer (przetłumaczonym przez Automaton) Shinichi Inoue – jeden z szefów do spraw m. in. sztucznej inteligencji w Capcomie – podkreśla, czego sztucznej inteligencji brak i dlaczego ta japońska firma nie decyduje się na użycie w swoich grach zasobów AI (ale decyduje się za to na narzędzia wspomagające produktywność).
My, reprezentanci branży rozrywkowej, dostrzegamy wagę ludzkiej wrażliwości. Nawet najlepszy model sztucznej inteligencji nadal nie potrafi dorównać naszym twórcom właśnie we wrażliwości. Taka jest aktualna rzeczywistość. Dlatego skupienie ludzkiego wysiłku na pracy, która jej wymaga, to bardziej skuteczny sposób zarządzania i jest ważne, byśmy mogli współistnieć z twórcami.
Shinichi Inoue
Co ciekawe, w zeszłym roku Capcom inaczej odnosił się do AI, z dumą prezentując grafiki konceptualne wykonane przy pomocy tej technologii. Stosunek firmy widocznie uległ jednak zmianie, a przynajmniej takie informacje podane zostały opinii publicznej. Warto zauważyć, że według danych z września zeszłego roku ponad połowa japońskich studiów (dużych i małych) używa sztucznej inteligencji w procesie tworzenia gier – a przynajmniej używała wtedy.
