Jak oglądać filmy z uniwersum Star Wars? Nowy szef Lucasfilmu wskazuje właściwą kolejność
Uniwersum „Gwiezdnych wojen” przechodzi obecnie przez etap intensywnych zmian. Po 14 latach kierowania Lucasfilmem Kathleen Kennedy ustąpiła ze stanowiska prezesa, a na jej miejsce zatrudniono duet Dave Filoni oraz Lynwen Brennan. Do tego firma powoli odchodzi od ery skupionej wyłącznie na streamingu, by otworzyć nowy kinowy rozdział, który zapoczątkować ma film „Mandalorian i Grogu”.

Cofnijmy się jednak w przeszłość. Marka oficjalnie narodziła się w 1977 roku, kiedy to w kinach zadebiutowały „Gwiezdne wojny” (później przemianowane na „Gwiezdne wojny: Część 4 – Nowa nadzieja”) stworzone przez George’a Lucasa. Produkcja odniosła gigantyczny sukces i od tamtego czasu ogromnie się rozrosła do tak zwanej „Sagi Skywalkerów”, na którą składają się oryginalna trylogia, trylogia prequelowa oraz trylogia sequelowa.
Jedną z najstarszych i najbardziej zagorzałych debat wśród fanów jest pytanie o to, czy dziewięć filmów z „Sagi Skywalkerów” powinno oglądać się w kolejności premier kinowych, czy chronologii wydarzeń. Dave Filoni postanowił zabrać głos w tej sprawie i wskazał właściwą kolejność.
W najnowszym wywiadzie dla portalu Collider Filoni przyznał, że osobiście skłania się ku wizji samego twórcy uniwersum, George’a Lucasa. Oznacza to oglądanie filmów w kolejności chronologicznej (Epizody 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9), by śledzić historię w sposób liniowy.
Z kolei Jon Favreau, reżyser stojący za sukcesem serialu „The Mandalorian” oraz nadchodzącego kinowego widowiska, uważa, że lepiej oglądać sagę według dat ich wydania (4, 5, 6, 1, 2, 3, 7, 8, 9), by doświadczyć jej dokładnie tak, jak wchodziła do kin. Wyjaśnił, dlaczego uważa to podejście za najlepsze:
Dla mnie jest to mniej kontrowersyjne. Wolę zacząć od Epizodu 4. Lubię oglądać te filmy w takiej kolejności, w jakiej sam je poznawałem, ale to pewnie kwestia nostalgii i tego, jak dorastałem. Epizod 4 wrzuca cię od razu w sam środek akcji. To będzie zresztą niezwykle ciekawe w kontekście zaplanowanej na przyszły rok kinowej reedycji »Nowej nadziei«. Moim zdaniem taka kolejność buduje też odpowiedni klimat. Choć chronologicznie historia biegnie od jedynki do dziewiątki, to technologia filmowa oraz sam głos opowiadającego zmieniały się na przestrzeni lat. Dlatego osobiście wciąż stoję po stronie kolejności premier.
Favreau jednocześnie zaznaczył, że „nie ma złego sposobu na oglądanie Gwiezdnych wojen”. Gdyby jednak miał doradzić młodszym widzom, zasugerowałby rozpoczęcie od samego początku osi czasu. Filoni dodał, że w tej sprawie najlepiej „zapytać George’a”, a skoro Lucas wielokrotnie powtarzał, że jedyną właściwą opcją jest oglądanie filmów w kolejności chronologicznej, to obecny szef Lucasfilmu skwitował to krótko: „nie zamierzam poprawiać mistrza”.
Sama marka Star Wars stopniowo odchodzi już od historii związanych z „Sagą Skywalkerów”, by badać nowe zakątki galaktyki. Film „Mandalorian i Grogu” ma być wyznacznikiem zupełnie nowej ery w świecie „Gwiezdnych wojen”, w której studio będzie kładło większy nacisk na samodzielne produkcje rozgrywające się w tym uniwersum, jak choćby przyszłoroczny „Star Wars: Starfighter”.
Dziękuje szefowi lukasfilm, że wyjaśnia jak oglądać star warsy, a zwłaszcza za błyskotliwą myśl „nie ma złego sposobu na oglądanie Gwiezdnych wojen”. Przy czym ostatnie kilka produkcji skłaniają do kanstatacji, iż najlepiej nie oglądać wcale.
Dziękuje też redakcji za wyłowienie tej perły z odmętów Internetu 😉
Omijać te wydane od przejęcia Disneya i zamiast tego czytać książki z Legends.
Jedyna sensowna kolejnosc to 4, 5, 6. Ewentualnie mozna potem jeszcze obejrzec 1, 2 i 3. I jak ktos ciagle ma niedosyt to Rogue one i serial Andor.
Reszty nie nalezy ogladac wcale.