Grogu zostanie z nami na dłużej. Reżyser „Mandaloriana i Grogu” ma plany dotyczącego przyszłości malucha

Grogu zostanie z nami na dłużej. Reżyser „Mandaloriana i Grogu” ma plany dotyczącego przyszłości malucha
Zielony uczeń może wyrosnąć na wspaniałego Jedi.

Od samego początku serial „The Mandalorian” stopniowo odkrywał przeszłość Grogu. Po trzech sezonach wiadomo już, że szkolił się w Świątyni Jedi na Coruscant, a z czystki podczas Rozkazu 66 pomógł mu uciec mistrz Kelleran Beq. Wciąż jednak nie wiadomo, jak Grogu trafił w ręce najemników z pierwszego odcinka, ani jaka przyszłość czeka go w tym uniwersum.

Din Djarin jest w końcu tylko człowiekiem. Nawet jeśli nie zginie w walce, w czasach nowej trylogii (sequeli) będzie już staruszkiem. Tymczasem Grogu ma około 50 lat. Biorąc pod uwagę, że Yoda dożył dziewięciuset, przed maluchem jeszcze całe wieki życia, które Disney może eksploatować w kolejnych filmach i serialach.

W rozmowie z GamesRadar+ Jon Favreau potwierdził, że rozpisał już przyszłość swojego małego bohatera, wybiegającą daleko poza obecne przygody z przybranym ojcem:

Mam mnóstwo planów i przemyśleń dotyczących tych postaci, a zwłaszcza Grogu. Przedstawiciele jego rasy żyją przez setki lat. Grogu kroczy ścieżką, która łączy w sobie tradycje Jedi i Mandalorian. Podejmuje konkretne decyzje, a teraz ma u boku świetnego nauczyciela. W miarę jak będzie rósł i się rozwijał, otworzą się przed nami drzwi do zupełnie nowych historii.

Zaznaczył jednak, że młody Grogu nie zrezygnował ze ścieżki Mocy. Chociaż obecnie obraca się w towarzystwie łowcy nagród, to wciąż regularnie trenuje i medytuje: 

Nie idzie standardową ścieżką młodzika, ale trenował pod okiem najlepszych mistrzów Jedi w historii. Wiemy na pewno, że uczył się u Luke’a Skywalkera. Sugerujemy też, że mógł otrzeć się o samego Yodę, bo – jak widać na ekranie – kojarzy to imię. No i był w Świątyni Jedi jeszcze przed Rozkazem 66. Rozmawiając z Dave’em Filonim, a tym samym czerpiąc z tego, czego on nauczył się od George’a Lucasa, zawsze wracamy do tego, że Moc wymaga treningu. Trzeba ją szlifować jak formę sportową czy każdą inną umiejętność. I choć Grogu nie ma teraz nad sobą stałego nauczyciela, wyraźnie widać, że wciąż medytuje i trzyma się pewnych rygorów zakonu. Dzięki temu jego umiejętności posługiwania się Mocą weszły na wyższy poziom. Luke Skywalker też nie szkolił się u Obi-Wana przesadnie długo, a mimo to zdołał rozwinąć skrzydła. Myślę, że to naturalna droga dla Grogu, co potwierdzają zresztą wcześniejsze filmy.

Choć fani uwielbiają samego Mando, to popularność Grogu wystrzeliła w kosmos. Zobaczenie go w akcji po wydarzeniach z nowej trylogii albo kilkaset lat później byłoby niesamowitym doświadczeniem – nawet jeśli usłyszenie dorosłego głosu u dotychczasowego słodkiego malucha mogłoby na początku wydać się trochę dziwne.

Warto jednak podkreślić, że plany Favreau nie zostały jeszcze oficjalnie klepnięte przez studio i zapewne zależą od tego, jak film „Mandalorian i Grogu” poradzi sobie w kinach podczas nadchodzącego weekendu premierowego. Cokolwiek się jednak wydarzy, Disney raczej nie zrezygnuje z kury znoszącej złote jajka.

„Mandalorian i Grogu” wejdzie na ekrany kin już w ten piątek, 22 maja. Oprócz Pedro Pascala (Din Djarin) na ekranie zobaczymy także m.in. Sigourney Weaver oraz Jeremy’ego Allena White’a.

Skomentuj