Marathon dostał zwiastun fabularny 2. sezonu. Nadchodzi ciemność oraz reset postępów
Bungie opublikowało wczoraj oficjalny zwiastun fabularny 2. sezonu Marathonu zatytułowanego Nightfall, otwierając tym samym finalny etap jego promocji. Materiał zwraca uwagę przede wszystkim oprawą – ciemność otula planetę Tau Ceti IV, narracja jest wręcz dramatyczna, a jakość wizualna zbliżona do produkcji kinowej. Obiecuje się nam mrok i takowy też zapadnie. To część większej strategii: kolejne sezony także mają być ambitne.
Nightfall startuje 2 czerwca. Centralnym punktem nowej zawartości jest mapa Night Marsh, nocna wariacja dotychczasowego Dire Marsh, w której ograniczona widoczność staje się równie groźnym przeciwnikiem jak inni runnerzy oraz tajemnicze stworzenia kolonii. Sezon wprowadza także nowego runner shella o nazwie Sentinel, system The Cradle pozwalający na większą personalizację progresji, nowe bronie oraz przyspieszony postęp w ramach frakcji. Na stałe wraca też tryb Duos.
2. sezon przyniesie też pierwszy w historii Marathonu pełny reset progresji. Wszystkie postępy z pierwszego sezonu, poza kosmetykami, zostaną wyzerowane. Bungie tłumaczy ten ruch chęcią zapewnienia równego startu wszystkim graczom – zarówno weteranom, jak i nowicjuszom, którzy mogli przegapić premierę w marcu.

Marathon zadebiutował w tym roku jako płatny extraction shooter i od początku zmagał się z utrzymaniem graczy w tym wyjątkowo konkurencyjnym gatunku. Oprawa audiowizualna i fundamenty rozgrywki zbierały głównie pozytywne opinie, ale „retencja” grających pozostawała trudna do utrzymania. Sony nie było zachwycone wynikami. Bungie jasno postawiło na model rozwoju, w którym każdy kolejny sezon ma być nowym punktem wejścia dla graczy.Interesujący jest jednak zbieg wydarzeń: Nightfall startuje na zaledwie tydzień przed zakończeniem aktywnego wsparcia Destiny 2 (o którym niektórzy twórcy tytułu dowiedzieli się z internetu), zaplanowanym na 9 czerwca. Społeczność błyskawicznie zauważyła, że nie ma przypadków, są tylko znaki. W sieci nie brakuje żartów i złośliwości na ten temat. Dla samego Bungie to także moment próby – wiemy już, że Sony nie chce inwestować (przynajmniej na razie) w żadne kolejne Destiny, dlatego developerzy muszą udowodnić, że są opłacalni.