Tuż po czystkach w Bungie Biały Dom publikuje wygenerowany przez AI obrazek Donalda Trumpa w Destiny 2. Internauci skręcają się z żenady

Tuż po czystkach w Bungie Biały Dom publikuje wygenerowany przez AI obrazek Donalda Trumpa w Destiny 2. Internauci skręcają się z żenady
Ciąg dalszy gamingowej ofensywy w polityce amerykańskiej.

Oficjalne media społecznościowe Białego Domu flirtują z tematyką popkulturową, w tym tą ściśle związaną z grami, nie od dziś. Gdy po raz pierwszy opublikowano na nich filmik porównujący imigrantów do Pokemonów, które trzeba wszystkie złapać, świat zaniemówił, ale z czasem stało się to normą. Obrazki Donalda Trumpa jako Master Chiefa z Halo i inne podobne atrakcje zaczęły być po prostu częścią internetowego ekosystemu, ale obok niektórych wybryków nadal trudno przejść obojętnie.

Jednym z takich wybryków jest dzisiejszy wpis Białego Domu, w którym wygenerowany przez AI umięśniony Donald Trump chwali się potężnymi statystykami i ekwipunkiem (zauważymy w nim m. in. amerykański bombowiec B2, który jest ostatnio używany w atakach na Iran). Obrazek jak obrazek, zdążyliśmy się do takich przyzwyczaić, ale moment, w którym się nim podzielono, naprawdę nie mógł być gorszy.

Jeśli jeszcze nie wiecie – wczoraj Bungie ogłosiło wielkie zwolnienia, które uszczupliły zespół zajmujący się Destiny i (w mniejszym stopniu) Marathonem. Zgodnie z wcześniejszymi informacjami wychodziłoby na to, że Destiny 3 nie ma w rozkładzie jazdy, przynajmniej na najbliższe lata.

Reakcja internautów na obrazek jest jednoznacznie negatywna. To, że jest żenujący, to jedno – do materiałów w tym stylu przedstawiających Donalda Trumpa jako kultową postać z gier (i dorzucających mu ze 20 kg mięśni) internet zdążył przywyknąć. Komentujących denerwuje skrajna niewrażliwość, jaka dopuszcza do publikowania podobnych obrazków, gdy Destiny 2 i studio, które je stworzyło, wykrwawia się na naszych oczach.

Nic nie wskazuje na to, by w przyszłości Biały Dom miał się opanować, nie mówiąc o jakichkolwiek przeprosinach. Strategia docierania do młodzieży, choć topornie realizowana, z pewnością nie pozostaje zupełnie bez efektów. No bo kto nie chciałby prezydenta, którego moc wynosi 4700, kiedy limit to 550?

Skomentuj