Szczęśliwy finał absurdalnej sprawy. Po wielu trudach polski gracz odzyskał konto Xbox
Bezpieczeństwo w sieci to dzisiaj podstawa. Niestety, coraz częściej w kontekście branży gier słyszy się o atakach hakerskich, zarówno na największe studia growe, jak i tych najmniejszych – zwyczajnych graczy. I najbardziej bolesne w całym tym zagadnieniu jest to, że o ile branżowi giganci mają na tyle dużo zasobów, by twardo powiedzieć „nie” bezczelnym żądaniom, to maluczcy bardzo często nie mają takich możliwości i pozostają na przysłowiowym lodzie.

Całe jednak szczęście nie zawsze się tak dzieje, a najlepszym tego przykładem jest przypadek RetroTaty. Polski twórca internetowy, który jakiś czas temu obwieścił światu, że jego xboksowe konto z biblioteką opiewającą na ponad 200 tytułów zostało skradzione, a Microsoft, zamiast od razu pomóc w odzyskaniu konta… twierdził, że ma związane ręce ich własnym regulaminem.
Cała sprawa wydarzyła się zaledwie kilka dni temu i prawdopodobnie nie poświęcałbym jej uwagi, gdyby nie rozgłos, jaki zdążyła zyskać. To właśnie medialny szum skłonił giganta z Redmond do działania. W konsekwencji RetroTata otrzymał „maila od kogoś z góry Xboksa“, a później poszło już z górki. Po dość długiej rozmowie telefonicznej z obsługą techniczną Microsoftu w końcu udało się odzyskać utraconą własność.
W jego dalszej wypowiedzi wyczytamy jakie rady ma dla wszystkich posiadaczy kont wszelakich. Jak się bowiem okazuje, informacje takie jak data utworzenia konta, jego kraj pochodzenia oraz IP czy rejestr zmian haseł mogą okazać się wybitnie pomocne w trakcie tego procesu.
Co do ułatwienia sobie życia podczas odzyskiwania to zapisywać sobie:
Kiedy konto zostało stworzone i gdzie (kraj/ip), rejestrować zmiany resetowania hasła, swoje IP, mieć wszędzie poprawne dane adresowe, weryfikację dwuetapową Microsoftu oraz zapisany kod odzyskiwania. Pani mówiła że wtedy banalnie się konto odzyskuje. Dodać kilka adresów email, niby banał ale mieć dane z karty jak była podpięta oraz email PayPal. Cała reszta to prosta czyli seriale konsoli czy Xbox Live Device ID ale to jest w konsoli.
Obawiam się jednak, że tylko przez wzgląd na zasięgi jakie RetroTata wygenerował swoim wpisem udało mu się rozwiązać tę sprawę. Historia zdążyła już przecież pokazać jak wiele jest skradzionych kont zwykłych graczy, których nigdy nie udało się odzyskać.
Jeśli interesuje was temat cyberbezpieczeństwa w kontekście wirtualnych bibliotek z grami, to trzymajcie rękę na pulsie, bowiem już w poniedziałek na łamach naszego portalu pojawi się znacznie obszerniejszy wpis publicystyczny autorstwa Karola Laski. Nasz redakcyjny kolega poruszy między innymi przypadki osób, które nie miały tyle szczęścia co RetroTata, choć i jego casus zostanie przeanalizowany pod nieco szerszym kątem. W tekście znajdziecie także kilka rad, jak chronić swoją własność w przestrzeni internetowej.
Trzymanie maili z potwierdzeniem utworzenia konta czy dostep do potwierdzen płatności za zakupy cyfrowe to zwykle podstawa w tego typu sprawach. No jak ktoś chciał „na pysk” dostać dostęp do konta to nie dziwię się, że nikt mu nie dał.
Może kochanym korporacjom takie sytuacje na rękę i liczą, że po utracie konta założymy kolejne i ponownie kupimy te gry.