Cztery gry z pierwszego Xboksa trafiły na pecety. Microsoft zapowiada, że to dopiero początek odgrzebywania archiwum
Microsoft ma dla nas w ostatnim czasie głównie złe wieści – zwolnienia, cięcia, anulowanie tytułów. Tym większym i dobrym zaskoczeniem jest to, co gigant z Redmond ogłosił dzisiaj na Xbox Wire: kompatybilność wsteczna wchodzi na pecety, a stare xboksowe tytuły będą śmigać na naszych maszynach. Funkcja startuje we wczesnej wersji, ale cztery klasyki są dostępne od ręki: Blinx: The Time Sweeper, Conker: Live and Reloaded, Crimson Skies: High Road to Revenge oraz Fuzion Frenzy.
Dzieła te można kupić, są też dostępne w każdym wariancie Game Passa, a jeżeli nabyliśmy je dawno temu na konsoli, to licencja przechodzi na peceta i urządzenia przenośne. Dla wszystkich czterech gier to zresztą debiut na pecetach, a w przypadku Crimson Skies szczególnie zabawny, bo pecetowy port tej gry planowano jeszcze w czasach jej premiery, tyle że Microsoft go wtedy anulował. Bagatela 23 lata obsuwy.
Firma nie poprzestała na samej kompatybilności wstecznej: tytuły dostały ustawienia pozwalające lepiej dopasować je do rozgrywki na pecetach, czyli wsparcie VSync, czterokrotne skalowanie rozdzielczości, filtrowanie tekstur, ulepszone wygładzanie krawędzi, tryby pełnoekranowy i okienkowy oraz sporo innych opcji. Oryginalna rozgrywka ma przy tym pozostać nietknięta.
Osiągnięcia też będą, choć na nie musimy jeszcze poczekać – Jason Ronald zapowiedział je na późniejszą część tego roku i to dla wybranych gier z pierwszego Xboksa, zarówno na pecetach, jak i na konsolach.
Jason Ronald twierdzi, że jest to początek szerszej inicjatywy mającej na celu zachowanie gier Xboksa z przeszłości i stopniowe udostępnianie ich na pecety. Słowem, wchodzą w buty GOG-a, ale tylko dla swoich tytułów i biorąc także te, w które niegdyś dało się grać tylko na konsolach. Kompatybilność wsteczna działała na Xboksach od 2015 roku, ale w listopadzie 2021 Microsoft ją zamknął, tłumacząc, że dalej się nie da z powodów licencyjnych, prawnych, technicznych i jakich tylko. Jak widać, jednak się dało.

Słuszną linię ma nasz Microsoft: i to jest jedna z lepszych decyzji, którą firma ostatnio podjęła. Pozostaje mieć nadzieję, że kolejne stare tytuły podążą za trendem, bo właśnie o to chodzi w naszym hobby – żebyśmy mogli grać sami albo pokazać dawne gry nowemu pokoleniu.
To nie gears of war , można się rozejść