Kolejny udany atak hakerów na PSN. Przypadek tego dziennikarza obnaża problemy zabezpieczeń Sony
Jakiś czas temu informowaliśmy, że Sony częściowo może być odpowiedzialne za podtrzymanie skoku cenowego podzespołów, a w szczególności RAM-u, bowiem Japończycy zdecydowali się zwiększyć swoje inwestycje związane z AI. Istnieją jednak pewne przesłanki, że mimo to następna konsola „niebieskich” nie będzie wcale aż taka droga, gdyż podobno w planach jest zmniejszenie liczby problematycznych komponentów w samej budowie sprzętu.
Mimo to obecny obraz Sony nie napawa optymizmem. Warto bowiem swój wzrok przenieść z tego, co firma podobno robi, na to, czego ewidentnie nie robi, a co stanowi dość duży problem dla jej klientów. Bo nie da się ukryć, że przez dziury w zabezpieczeniach PlayStation Network, system przypomina dziś szwajcarski ser, a nie solidną zaporę. I chyba wypadałoby to zmienić.
Lol, pamiętacie włamanie na moje konto PlayStation, które rozeszło się po całym świecie, a Sony wciąż tego nie naprawiło? Wczoraj wieczorem ponownie mnie zhakowano. Znowu to samo, jak to mówią. (Nie kupujcie gier w wersji cyfrowej!)
Efektem takiego stanu rzeczy są kolejne informacje o ataku hakerskim wymierzonym we francuskiego dziennikarza Nicolasa Lellouche’a. Jak czytamy na platformie X, to już drugi raz, jak konto Francuza zostało przejęte, i to mimo włączonej weryfikacji dwuetapowej.
Pierwszy raz miał miejsce pod koniec grudnia zeszłego roku. Wtedy też haker odpowiedzialny za atak i przejęcie konta zmienił adres email oraz hasło, a także zdążył zrobić sobie zakupy z przypiętych do konta PSN form płatniczych. Okazało się wtedy, że przejęcie konta jest możliwe jedynie dzięki wskazaniu nazwy użytkownika oraz podaniu numeru transakcji, a podczas weryfikacji podaje się tylko kilka ostatnich cyfr karty płatniczej.

Co ciekawe, gdy Francuzowi udało się odzyskać utracone konto, trafiło ono na specjalną listę o „zwiększonym stopniu ryzyka”. Jego obecność na wspomnianej liście trwała jakieś pół roku, aż do teraz. Gdy swoista kwarantanna profilu dobiegła końca, hakerzy znowu zaatakowali. Przez ten czas oszuści spokojnie czekali, aż Sony opuści gardę, by znów uderzyć. Niestety, znów skutecznie.
Wnioski z zastanej sytuacji wyciągnijcie sobie sami, chociaż to pewnie i tak nie jest to koniec całej sprawy. Sony bowiem nie odniosło się jeszcze do problemu, a jak pisze sam poszkodowany, najgorszy jest właśnie brak jakiejkolwiek reakcji ze strony Japończyków oraz fakt, że niczego nie zmieniono, gdy do sytuacji doszło po raz pierwszy, czyli jakieś pół roku temu. Jak pisze Lellouche:
To szaleństwo, że tak łatwo zmienić e-mail, całkowicie wyłączyć stary adres i usunąć klucz dostępu. Fakt, że PlayStation zachowuje się, jakby nie było żadnego problemu, doprowadza mnie do rozpaczy.
Trudno jednak przewidzieć, czy Japończycy wyciągną z tego jakiś wniosek, bo przecież o tym problemie mówi się po raz wtóry. Nie jest to również odosobniony przypadek, gdy ktoś więcej niż tylko przeciętny użytkownik PSN-u ma problemy przez system zabezpieczeń przypominający sito. Nie twierdzę, że Sony powinno darzyć szczególną opieką ludzi, o których się mówi i pisze, ale skoro takie rzeczy dzieją się na świeczniku, to ewidentnie jest to spory przypał.