Bungie może stracić nawet połowę pracowników. Nad studiem wisi ponoć widmo masowych zwolnień
Sytuacja Bungie wydaje się być naprawdę trudna. Jakiś czas temu informowaliśmy, że studio planuje zwolnienia, a do tego kończy wsparcie dla Destiny 2. Jakby tego było mało, wygląda na to, że firma ma problemy z zarządzaniem, bo większość pracowników dowiedziała się o tych rewelacjach z sieci. Warto też wspomnieć o zorganizowanym przez graczy proteście, który miał na celu pokazanie, że fani wcale nie chcą żegnać się z Destiny 2.
Teraz słyszymy z kolei o zwolnieniach, jakie wkrótce najprawdopodobniej nawiedzą Bungie. Tak przynajmniej twierdzi francuski dziennikarz Sylvain, który podzielił się tą informacją we wpisie na platformie X (dawniej Twitter). Jak podał, ze studiem ma się pożegnać przynajmniej połowa pracowników. Oznaczałoby to, że zwolnienia dotkną około 400 osób.
Sylvain wyjaśnił dodatkowo, że z dostępnych mu informacji wynika, iż cała sytuacja spowodowana jest wspomnianym końcem wsparcia dla Destiny 2 i kiepskim przyjęciem Marathonu. Nowa gra Bungie najwyraźniej nie spełniła oczekiwań Sony i choć ogólnie spotkała się z raczej dość dobrym odbiorem ze strony graczy, to jednak nie wygenerowała tak dużych liczb, na jakie liczyła japońska firma.
Wypada tu także przypomnieć o ogromnej sumie, jaką Sony straciło przez zakup Bungie. Mowa o naprawdę gigantycznej kwocie, bo o aż 765 milionach dolarów. Ogółem wygląda to na kolejną sytuację z gatunku „wielka firma wykupuje utalentowane studio i nie wie, jak nim zarządzać”. Tak czy inaczej pozostaje nam teraz czekać na oficjalne ogłoszenie dotyczące zwolnień. Według tego, co powiedział Sylvain, redukcja etatów ma nastąpić tego lata.
„Ogółem wygląda to na kolejną sytuację z gatunku wielka firma wykupuje utalentowane studio i nie wie, jak nim zarządzać”. Tyle, że wcale nie. Pomijając samą decyzję o przejęciu, największym błędem Sony było pozostawienie Bungie bardzo dużej autonomii. Jeszcze za czasów Pete’a Parsonsa, wewnątrz studia dochodziło do potężnych tarć i nieustającego namnażania się problemów, o czym sami wielokrotnie pisaliście. Co więcej, Bungie tuż przed przejęciem znajdowało się w bardzo trudnej sytuacji finansowej, do której doprowadziło nieumiejętne zarządzanie marką, więc tak na dobrą sprawę tylko tej transakcji zawdzięczamy, że Destiny 2 nie poszło do piachu lata temu, choć biorąc pod uwagę kierunek rozwoju obrany przez twórców, pewnie tak byłoby dla wszystkich lepiej.
Wszyscy wiemy, że obwinianie wydawców jest łatwe, przyjemne i dobrze się klika, ale akurat w tym przypadku naprawdę ciężko wieszać psy na Sony. Tak naprawdę, to Japończycy wyłożyli ogromną sumę na kukułcze jajo sprowadzając na samych siebie proporcjonalnie wielkie kłopoty.
Destiny 1 bylo calkiem spoko, feeling broni byl super. W dwojke chwile pogralem ale to bylo wiecej tego samego, efekt wow juz przeminal i nie chcialo mi sie grindowac. No ale generalnie dzieki za te godziny zabawy z seria.
A za to co wyprawiali z dlc (usuwanie/zamykanie contentu za ktory ludzie zaplacili) to karny kutas- takie zachowanie wola o pomste.
Marathon calkowicie mi nie podszedl, odpychajacy styl graficzny.
Wiec mam takie mieszane uczucia co do tego studia.