Fani Destiny 2 szykują masowy protest w dniu zakończenia wsparcia gry. Chcą zalać serwery
Nadchodzi koniec pewnej ery. Bungie ogłosiło w zeszłym tygodniu ostatnią dużą aktualizację do Destiny 2 – Monument of Triumph, która będzie miała premierę 9 czerwca. Niektórzy pracownicy dowiedzieli się o tym fakcie z internetu. Decyzja ta wywołała falę rozczarowania, a społeczność postanowiła odpowiedzieć w jedyny sposób, który ma znaczenie: zorganizowanym, masowym działaniem.
Najgłośniejszą inicjatywą jest apel o masowe logowanie podczas premiery aktualizacji. Na Reddicie, głównie na subredditach r/DestinyTheGame i r/destiny2, organizatorzy wzywają wszystkich: obecnych graczy, dawnych, hardkorowych i okazjonalnych, żeby tego dnia weszli do gry jednocześnie. Nad tym ogniem obracają się dwie pieczenie: protestujący chcą pobić rekord liczby równoczesnych graczy i, jak mówią niektórzy uczestnicy bez ogródek, „zalać serwery” w formie pokojowego protestu. Dla części grających nie jest to jednak bunt, ale rodzaj wielkiej imprezy pożegnalnej, taka ostatnia wspólna noc w Tower.
Równolegle ruszyła petycja na change.org, skierowana bezpośrednio do Sony, wzywająca do natychmiastowego rozpoczęcia prac nad Destiny 3. W kilka dni zebrała ponad 200 tysięcy podpisów. Za mało, żeby korporacyjnie coś się ruszyło, ale zapewne poprawi humor tym, którzy przeżywają teraz żałobę po swoim tytule.

Skąd taka frustracja? Destiny 2 zadebiutowało w 2017 roku i mimo licznych kontrowersji wokół monetyzacji oraz znikających treści przez długie lata było ważnym tytułem w gatunku gier-usług. Szczyt popularności przypadł na rozszerzenie The Final Shape z 2024 roku, po którym liczba graczy zaczęła systematycznie spadać. Wielu fanów obwinia kierownictwo Bungie (i Sony) o przerzucenie zasobów na Marathona kosztem Destiny – i o to, że po sukcesie The Final Shape nigdy nie zdecydowano się na pełnoprawnego następcę, choć seria przez lata generowała setki milionów dolarów.Bungie na razie nie planuje Destiny 3, ale wina najwyraźniej leży po stronie Sony. Dobrze, że nie wyłączają serwerów (jeszcze), choć zapewne wszystko przed nami. Czy logowanie i petycja cokolwiek zmieni? Historia uczy, że głośne akcje społeczności rzadko ruszają korporacyjnego kolosa, ale może nie o to chodzi. Dobrze jest poczuć, że nie jest się z czymś samemu.