Milly Alcock zachwyca, ale film rozczarowuje. Krytycy bezlitośni dla nowej „Supergirl”

Milly Alcock zachwyca, ale film rozczarowuje. Krytycy bezlitośni dla nowej „Supergirl”
Pierwsza skaza na nowym uniwersum DCU?

W końcu spadło embargo na recenzje najnowszego filmu z uniwersum DCU i „Supergirl” w reżyserii Craiga Gillespiego nie poradziło sobie najlepiej w starciu z krytykami. James Gunn z pewnością zastanawia się teraz, co poszło nie tak.

Aktualna suma opinii mówi sama za siebie i nie pozostawia złudzeń – film notuje zaledwie 50 punktów na Metacriticu (na podstawie 42 recenzji) oraz słabe 58% na Rotten Tomatoes. Tak niskie oceny mogą skutecznie zniechęcić widzów do wybrania się do kina. Twórca takich hitów jak „Jestem najlepsza. Ja, Tonya” oraz „Cruella” tym razem nie zdołał powtórzyć swoich sukcesów artystycznych, stawiając przyszłość nowo budowanego uniwersum w dość kłopotliwym świetle.

W zestawieniu z dotychczasowymi projektami DCU „Supergirl” zostaje daleko w tyle za takimi tytułami jak „Koszmarne komando” (95%), drugi sezon „Peacemakera” (94%) oraz „Superman” (83%). Warto również zauważyć, że jest to pierwsza produkcja nowego uniwersum, której James Gunn ani nie napisał, ani nie wyreżyserował.

Same opinie wahają się od jednoznacznie negatywnych po przeważająco pozytywne. Podobnie jak w przypadku premiery „Gwiezdnych wojen: Mandaloriana i Grogu” w zeszłym miesiącu, brakuje tutaj głosów czystego zachwytu – nawet najwięksi fani przyznają, że widowisko ma wiele wad. Większość krytyków wytyka produkcji generyczność i brak unikalnego charakteru produkcji, ostro oceniając pracę Gillespiego.

Niektóre serwisy podchodzą jednak do kosmicznej przygody z większą wyrozumiałością, chwaląc udane elementy rozrywkowe i obsadę – w tym przede wszystkim Milly Alcock oraz partnerującą jej Ruth Ridley.

Tak nijakie, że aż boleśnie złe. Trudno uwierzyć, że Craig Gillespie – twórca »Jestem najlepsza. Ja, Tonya« i »Cruelli« – mógł nakręcić film tak schematyczny i pozbawiony charakteru. »Supergirl« za wszelką cenę próbuje sprawiać wrażenie buntowniczej i punkowej, ale ostatecznie okazuje się jedynie pustą pozą. – Variety

Rozczarowanie bierze się przede wszystkim z niewykorzystanego potencjału scen akcji oraz obecności seksistowskich wątków, które pozostają bez komentarza i zwyczajnie nie pasują do filmu opowiadającego o Supergirl. – The Wrap

Supergirl to bardziej nieokiełznana i chaotyczna kuzynka Supermana. Film w pełni zasługuje na porównania do »Strażników Galaktyki« i »Mad Maxa«, oferując zaskakująco mroczną, a chwilami wręcz odrażającą kosmiczną opowieść o zemście i poszukiwaniu własnego miejsca we wszechświecie. – GamesRadar+

»Supergirl« może nie dorównuje poziomem »Supermanowi«, ale pozostaje bardzo udaną kontynuacją. Milly Alcock znakomicie odnajduje się w tytułowej roli, a Ridley świetnie jej partneruje. Razem poszerzają obraz uniwersum DC, dostarczając przy tym pełnej uroku, choć niepozbawionej potknięć, przygody. – io9

Dla drugiego filmu kinowego DCU nie jest to idealny start, ale ostatecznie to wpływy z box offisu będą miały większe znaczenie niż opinie krytyków. Natomiast przyszłość samej Kary Zor-El rysuje się w jasnych barwach. Milly Alcock, zbierająca pochwały nawet w najbardziej negatywnych recenzjach, powróci na ekrany w przyszłorocznym filmie „Superman: Man of Tomorrow”

Kinowa premiera „Supergirl” odbędzie się już jutro, 26 czerwca.

3 odpowiedzi do “Milly Alcock zachwyca, ale film rozczarowuje. Krytycy bezlitośni dla nowej „Supergirl””

  1. Powiedziałbym, że to skaza już któraś z kolei.

  2. A czy w ogole ktokolwiek oczekiwal dobrego filmu? Wszystkie te filmy superbohaterskie juz sie ludziom dawno przejadly, zaorac.

    • Bez przesady, po prostu czego się Gunn nie dotknie to spie… Dla mnie sama informacja że gość miał coś wspólnego z produkcją (może akurat przechodził w pobliżu), wystarczy bym się zniechęcił.

Skomentuj