Quantic Dream uspokaja fanów, że produkcja Star Wars Eclipse nie jest zagrożona. „Rozwój jest kontynuowany zgodnie z planami”
Kilka dni temu informowaliśmy, że pracownicy Quantic Dream rozpoczęli strajk przeciwko planowanym zwolnieniom wynikającym z zamknięcia Spellcaster Chronicles. Zagrożonych jest około 115 osób, a devowie twierdzą, że bez nich nie uda im się dokończyć prac nad Star Wars Eclipse, które powstaje w bólach już od wielu lat. Jak na razie włodarze studia milczeli i nie wydawali oficjalnych oświadczeń w tej sprawie, jednak właśnie się to zmieniło.
Quantic Dream przekazało redakcji IGN-u komunikat prasowy dotyczący sytuacji wewnątrz studia. Wynika z niego, że twórcy Star Wars Eclipse nie czują się zagrożeni, a prace nad grą postępują w spodziewanym tempie i z wykorzystaniem „wszystkich niezbędnych zasobów”.
Jak informowaliśmy wcześniej, zamknięcie Spellcaster Chronicles nie ma wpływu na rozwój Star Wars Eclipse. Tamta decyzja została podjęta ze względu na stawiającą wysokie wymagania sytuację rynkową w tym segmencie. Prace nad Star Wars Eclipse przebiegają zgodnie z planami, z pełnym zaangażowaniem zespołu oraz wszelkimi dostępnymi środkami potrzebnymi mu do ukończenia zadania. Naszym priorytetem jest upewnienie się, że pracownicy dotknięci restrukturyzacją otrzymają odpowiednią opiekę i wynagrodzenie. Ze względu na szacunek do tego wciąż trwającego procesu oraz pracowników, których on dotyczy, nie będziemy publikować więcej komentarzy w tym temacie.
Cóż, studio twierdzi, że wszystko gra, a devowie niestety są innego zdania. Podczas niedawnego strajku część z nich wprost mówiła, że robi to, by „ocalić Star Wars Eclipse”. Pracownicy twierdzili, że cierpią na niedobór personelu, a dodatkowe ręce do pracy (po odpowiednim przeszkoleniu w zakresie używania narzędzi unikalnych dla Star Wars Eclipse) są niezbędne, by w ogóle ukończyć produkcję tytułu. Devowie obawiają się również, że zarząd doskonale wie, iż ze względu na swoją pasję twórcy będę pracować po godzinach byle tylko wydać grę.
Pracownicy obawiają się potężnego crunchu, a rzecznik prasowy studia twierdzi, że przecież wszystko jest dobrze. Ech, nic tylko przywołać sobie w głowie słynnego mema z psem w płonącym domu.