Microsoft testuje „darmowy” Xbox Cloud Gaming z reklamami. Specjalne zasady mają sprawić, że jakość usług nie spadnie
Długie 4 lata temu pisałem o tym, że Microsoft podobno testuje Game Passa z reklamami i generalnie zaczyna myśleć nad bardziej spersonalizowanym marketingiem w grach wideo. Jest to spodziewana konsekwencja spadającej konsumpcji usługi, która nie osiągnęła nawet połowy zakładanego zainteresowania. W dodatku coraz więcej osób, także z Microsoftu, jest zdania, że Game Pass działa na szkodę gier, ale przecież po wieloletnich inwestycjach nie można tego tak po prostu porzucić.
Z pomocą przychodzą zatem nowe sposoby monetyzacji, a jednym z pierwszych zwiastunów nadchodzących zmian miał być „darmowy” Xbox Cloud Gaming, za którego płacilibyśmy własną uwagą. Doniesienia z początku roku właśnie stały się rzeczywistością i Microsoft rozpoczął testy takiego rozwiązania w swoim programie dla insiderów. Osoby biorące udział będą miały możliwość streamowania dowolnych gier znajdujących się w ich bibliotekach przez godzinę, ale najpierw będą musiały obejrzeć „do 2 minut reklam”. Mają one nie przerywać rozgrywki i ją poprzedzać, jednak rozpoczęcie kolejnej godziny zabawy będzie wiązało się z obejrzeniem kolejnego bloku reklamowego.
W nieco przydługawym wpisie Microsoft tłumaczy się z tej decyzji twierdząc, że marketing w gamingu funkcjonuje od dekad. Do tego zobowiązał się do przestrzegania kilku zasad: reklamy mają przedstawiać jakąś wartość, nie zakłócać rozgrywki, posiadać określony poziom jakości, brzmieć jasno i zrozumiale, a także odpowiadać oczekiwaniom graczy na poszczególnych platformach. Brzmi jak coś, co paskudnie się zestarzeje.
Trudno powiedzieć, jakie reklamy Microsoft ma na myśli – z definicji nie mają one przecież wartości innej niż… reklamowa. Przykłady płynące z innych platform, takich jak Netflix czy nawet YouTube jasno pokazują, że prędzej czy później w konsekwencji pogoni za zarobkiem albo treści reklamowe stracą na jakości, albo oferowane za nie usługi.

Aktualnie do Xbox Cloud Gaming mają dostęp osoby z aktywną subskrypcją Game Passa, jednak dzięki „darmowemu” planowi może się to zmienić. Rozwój grania w chmurze to oczywiście rzecz nieuchronna i poniekąd wygodna, ale to samo mówiło się np. o upowszechnieniu cyfrowej dystrybucji gier wideo. Tak czy siak, od „darmowego” Xbox Cloud Gamingu jest już tylko krok do rezygnacji z coraz bardziej kłopotliwej opłaty abonamentowej na rzecz pocięcia zawartości katalogu na jeszcze więcej progów, w tym taki dostępny bez sięgania do portfela.
Boże drogi oni się nigdy nie nauczą 😀 Chyba że naprawdę rzucą się na to wszystkie dzieci świata
„Brzmi jak coś, co paskudnie się zestarzeje”
Bardzo trafnie.