Pomimo odpowiadania przed Bethesdą, Obsidian ma zachować niezależność. „To przede wszystkim zmiana w strukturze raportowania”

Pomimo odpowiadania przed Bethesdą, Obsidian ma zachować niezależność. „To przede wszystkim zmiana w strukturze raportowania”
Diabeł tkwi w szczegółach.

Konsolidacja w branży gier wideo chyba ponad wszelką wątpliwość udowodniła, że ostatecznie ta droga wiedzie na manowce. Zazwyczaj pochłanianego, a nie pochłaniającego, ale np. Embracer po swoich szaleńczych zakupach wpadł w pętlę restrukturyzacji, z której udało mu się wyjść, choć nie bez problemów. To pokazuje, że odcinanie dobrowolnie kupionego balastu nie zawsze pomaga. Microsoft teraz też dostaje za błędy przeszłości, jednak na razie ten rachunek opłacają goście: zamknięto Arkane, Tango Gameworks, finalnie także Ninja Theory i nic nie wskazuje na to, by miał to być koniec roszad.

Nie wszystkie oznaczają od razu zakończenie istnienia studia. Część to zmiany organizacyjne, które mogą w istotny sposób zmienić to, jak będą wyglądały kolejne gry znanych serii – w końcu Halo powędrowało do Activision, poza tym pod ich kuratelą znalazły się studia odpowiedzialne za Sea of Thieves oraz Age of Empires. Największe emocje wzbudziło „połączenie” Obsidianu z Bethesdą, w czym niektórzy już dopatrują się upadku tego pierwszego. Jill Braff, obecna szefowa Bethesdy postanowiła zająć głos i uspokoić nastroje, zaznaczając, że funkcjonalnie nie oznacza to niczego strasznego:

To przede wszystkim zmiana w strukturze raportowania. Feargus Urquhart, obecny szef Obsidianu, wraz ze swoimi ludźmi będą dalej kierować firmą, a studio ma podlegać mnie. Bethesda Game Studios kieruje marką Fallout. Obydwa zespoły mają rozwijać wzajemne, wieloletnie relacje oraz kontynuować prace nad nowym, powstającym już projektem z serii Fallout. Więcej informacji na ten temat pojawi się w kolejnych miesiącach. Nowa struktura to tak naprawdę model opierający się przede wszystkim na potędze serii, wzmacniany przez nas od lat i zapewniający jasny podział odpowiedzialności za samo studio i konkretną markę.

Komunikat, choć w tonie korporacyjnej mowy-trawy, jest dość zrozumiały. Gdyby rzeczywiście tak to miało wyglądać, to faktycznie nie ma się czym przejmować. Diabeł tkwi w szczegółach: funkcjonalnie Obsidian utrzymuje (względną – w końcu należy do Microsoftu) niezależność, ale kreatywnie pozostaje zależny od decyzji Bethesdy w sprawie Fallouta. Odpowiada przed szefową Bethesdy, która domykała kwestię włączenia całego ZeniMaksa (spółki-matki Bethesdy) do Microsoftu.

Chciałbym wierzyć w korporacyjną szczerość i bezstronność, jednak jeśli coś pójdzie nie tak, w tej sytuacji Obsidian mógłby stać się wzorowym kozłem ofiarnym. Jego najnowsze gry, czyli Avowed i The Outer Worlds 2 nie były zbyt udane, więc łatwiej będzie przedstawić ewentualną wtopę studia jako kontynuację serii złych pomysłów. Z kolei jeśli spojrzymy na ostatnie dokonanie Bethesdy, czyli uwięzionego w przeszłości Starfielda, można doszukiwać się tu próby kupienia więcej czasu na technologiczne dogonienie konkurencji i ewentualne zasłanianie partnerskim studiem. Obym się mylił – firma Urquharta ma gorszą passę, ale zasługuje na szansę wygrzebania się z dołka.

Jill Braff na koniec pochwaliła kreatywność Obsidianu i wyraziła uznanie dla wielkiego talentu developerów. Najbliższe miesiące, a może lata pokażą, czy ta „wewnętrzna konsolidacja” rzeczywiście doprowadzi do czegoś dobrego.

Dołącz do dyskusji