StarCraft 3 w drodze? Nowej odsłony legendarnej strategii czasu rzeczywistego może nie przygotować Blizzard

StarCraft 3 w drodze? Nowej odsłony legendarnej strategii czasu rzeczywistego może nie przygotować Blizzard
Koreańczycy chcą powrotu popularnego erteesa.

Pojawienie się na rynku StarCrafta to niewątpliwie jedno z ważniejszych wydarzeń w historii rozwoju strategii czasu rzeczywistego. Produkcja Blizzarda być może nie była zrewolucjonizowała mechanizmów gatunku, ale zbierała wszystko to, co w nim najlepsze i prezentowała w doskonale zbalansowanej formie. Finalnie stała się jednym z najważniejszych erteesów w dziejach branży, a wydany w 2010 roku StarCraft 2 tylko tę pozycję ugruntował. Od tamtej pory minęło 16 długich lat i nie doczekaliśmy się StarCrafta 3. Być może wkrótce się to zmieni, tylko nie jestem pewien, czy wszyscy będą z tego powodu szczęśliwi.

Według plotek na zbliżającym się BlizzConie mamy zobaczyć sukcesora anulowanego 20 lat temu StarCrafta: Ghost. Nowa produkcja ma być strzelanką (i to być może w otwartym świecie), jednak nie wiemy na razie zbyt dużo na jej temat – jedynym pewniakiem jest to, że powstaje we współpracy z południowokoreańskim Nexonem. To jednak nie koniec, bo pełnoprawny, strategiczny StarCraft też może zyskiwać konkretne kształty również dzięki staraniom Nexona. Jak donosi Chosun Ilbo, jeden z najpopularniejszych koreańskich dzienników, Nexon chce kupić prawa do StarCrafta lub uzyskać licencję na stworzenie pełnoprawnej „trójki”. Artykuł powołuje się na informacje od „wysokiego rangą pracownika branży”:

Developer poinformował, że »umowa pomiędzy Nexonem a Blizzardem dotycząca praw do marki StarCraft jest o krok od sfinalizowania«. Dodał także: »Jeśli strony uzyskają porozumienie, Nexon otrzyma prawa do tworzenia kolejnych odsłon StarCrafta. Biorąc pod uwagę, że StarCraft 2 został już wydany, firma będzie mogła potencjalnie zająć się rozwojem StarCrafta 3.

Chosun Ilbo

Zachodnie media interpretowały to w różny sposób, ale artykuł nie odnosi się wprost do tego, czy chodzi o kupienie praw i przekazanie ich w całości Nexonowi, czy tylko nabycie licencji w celu przygotowania kolejnej produkcji we współpracy z Blizzardem. Raczej chodzi o to drugie, bo przekazywanie kury znoszącej złote jaja – nawet jeśli samemu się z tego nie korzysta – raczej nie leży w naturze żadnej korporacji.

Mówiąc o tej serii erteesów, nie sposób pominąć wątku Korei Południowej. W bardzo wielkim skrócie: w tym kraju StarCraft bił rekordy popularności przede wszystkim z powodu ówczesnego kryzysu i szerokiego dostępu do internetu. Rząd dofinansował sektor IT, co pchnęło więcej szukających pracy ludzi do założenia kawiarenek internetowych. Ich liczba gwałtownie rosła i pozwalały za stosunkowo niewielkie kwoty korzystać z niezłych komputerów z internetem, natomiast pod kątem infrastruktury sieciowej Battle.net był wówczas chyba najlepszym wyborem. W połączeniu z agresywną reklamą i doskonałą jakością samej gry taki sposób spędzania wolnego czasu zaczął dominować nad innymi. Wkrótce wspólne rozgrywki w kawiarenkach stały się częścią lokalnej kultury, a o najlepszych graczach zaczęło być coraz głośniej, co jeszcze bardziej zachęcało kolejne osoby do spróbowania swoich sił.

Trudno się zatem dziwić, że to właśnie Korea Południowa próbuje ożywić StarCrafta, bo jest to dla nich doświadczenie całego pokolenia. Niby ewidentnie w temacie serii coś się dzieje, bo Blizzard po dekadzie milczenia wydał aktualizację do „dwójki”, lecz poza tym stać ich było tylko na nostalgiczne wydarzenie w Diablo Immortal.

Wydaje się, że Korea kocha StarCrafta bardziej niż Blizzard, więc może faktycznie lepiej byłoby, gdyby to oni zrobili „trójkę”?

Skomentuj