Czy mucha owocówka może grać w Dooma? Nauka właśnie znalazła odpowiedź na to pytanie
Nie wszystkie prowadzone na świecie eksperymenty muszą kręcić się wokół wydłużania ludzkiego życia lub poprawiania jego jakości. A nawet jeśli ostatecznie do tego się sprowadzają, to po drodze można się całkiem nieźle bawić. A czy można się bawić lepiej niż grając w Dooma?
Oczywiście grając w Blooda, ale nie o tym jest ta wiadomość. Otóż być może już słyszeliście o tym, że naukowcom udało się stworzyć kompletną mapę mózgu owocówki. Zmapowano wszystkie połączenia nerwowe w mózgu dorosłego samca, co samo w sobie stanowi znaczący krok w rozwoju neuronauki. Do praktycznych zastosowań, jakie będziemy mogli odczuć na co dzień daleka droga, jednak narzędzia do badań też się rozwijają, więc być może uda się ją przebyć dość szybko. Natomiast już teraz wiemy, że mózg owocówki jest w stanie grać w gry wideo, a konkretnie w Dooma. Jak to działa? Oczywiście naukowcy nie pokazują owadowi ekranu, tylko „tłumaczą” rozgrywkę na stymulację układu nerwowego, po czym przypisują określone wzorce aktywności konkretnym działaniom. Trochę to przypomina niektóre rodzaje uczenia maszynowego, ale tutaj zamiast sztucznej inteligencji, mamy w pewnym sensie tę prawdziwą.
Doom był odpalany na najróżniejszych, nawet najbardziej egzotycznych platformach, takich jak traktor, test ciążowy, a nawet plik .doc, ale czegoś takiego jeszcze nie było.

Eksperymenty poszły już w bardziej szaloną stronę, bo aktualnie muszy mózg dostał 100 dolarów na handlowanie kryptowalutami i próbę zarabiania w ten sposób, ale wróćmy do gier, bo oprócz Dooma owad osiąga też zaskakujące sukcesy w Beat Saberze. Oczywiście dalej mówimy o uczeniu przez wzmacnianie, więc mózg tak naprawdę przytomnie i świadomie nie reaguje na to, co się dzieje, tylko na system kar i nagród wiążący się z konkretnymi działaniami. Zatem jeśli mucha trafia we właściwą nutę, wzmacnia z czasem skojarzenie, by stawać się coraz lepszą w wykonywaniu odpowiednich reakcji. Dalsze próby mają ograniczyć sygnał z zewnątrz i pozwolić mózgowi grać bez dodatkowych danych.
Do kompletu dorzucam jeszcze ten sam model grający w Super Mario 64. Tutaj już rezultaty nie są przesadnie dobre, ale w końcu mówimy o owocówce.
Dalsze eksperymenty trwają i wydaje mi się, że to tylko kwestia czasu, aż mucha stanie się w te klocki lepsza. Kto wie, może któregoś dnia nawet ludzki mózg będzie w stanie zagrać w gry wideo?
Po pierwsze, nie mają czego badać.
Po drugie, jak się wczytałem to trochę przerażające…
Wygląda na to, że o ile dla człowieka teoria symulacji budzi wiele poważnych naukowych zastrzeżeń to w przypadku owocówek już niedługo dla wielu z nich okaże się (mam nadzieję wesołą) rzeczywistością.
To ja teraz czekam na informację, że odpalono DOOMa na Jeffie Goldblumie.