Doom odpalony w Paincie! Czy można jeszcze zatrzymać to szaleństwo?

Doom odpalony w Paincie! Czy można jeszcze zatrzymać to szaleństwo?
Co będzie następne? Zegarek kieszonkowy?

Odpalanie gier na różnorakich, nieprzeznaczonych do grania sprzętach stanowi już swoistą tradycję. Zazwyczaj śmiejemy się ze Skyrima odpalanego na lodówce czy mikrofali, jednak nie można zapominać, że to Doom jest liderem, jeśli chodzi o dziwne porty. Strzelankę id Software uruchomiono już na traktorze, teście ciążowym, a nawet w Wordzie. Tym razem do tego zaszczytnego grona dołączył kolejny program Microsoftu. Przywitajcie zatem DoomPainta!

Co ciekawe, za powstanie tego niezwykłego projektu odpowiada pracownik Microsoftu – i to nie byle jaki, bo Mark Russinovich, czyli CTO Microsoft Azure. No dobrze, ale jak to w zasadzie działa? Jak zmuszono Painta by odpalił Dooma? Cóż, tu pojawia się pewien haczyk, bowiem de facto Paint służy tu jedynie za wyświetlacz.

Faktyczny silnik Dooma (ViZDoom) uruchamia wersję shareware DOOM1.WAD – razem z licencjonowanymi na BSD plikami WAD Freedoom, które pokrywają to, czego nie obsługuje shareware – i rozpoczyna renderowanie bez interfejsu graficznego. Każda klatka jest umieszczana w Schowku i wklejana do Painta jako edycja dokumentu.

Doom tak naprawdę odpala się więc normalnie, a Paint służy mu tylko za monitor. Russinovich sam twierdzi, że „na tym polega cały żart”, ponieważ „Paint tylko renderuje grę, ale niczego nie wylicza”. Co istotne, uruchomiona w ten sposób gra działa w ok. 35 klatkach na sekundę. DoomPainta można odpalić w kilku wersjach, w tym w rozdzielczości 320 na 200 lub nawet 640 na 400 pikseli. Projekt obsługuje również wszystkie dźwięki i muzykę z gry. 

Samego DoomPainta możecie pobrać z GitHuba. Wśród plików znajdziecie również instrukcję instalacji oraz dokładny opis działania całego procesu. Cóż, wygląda na to, że fanów Dooma naprawdę nic nie jest w stanie powstrzymać przed tworzeniem coraz to dziwniejszych portów.

Skomentuj