Aktor od Wolverine’a krytyki się nie boi. Czyta komentarze, odpowiada na nie i nadal jest dumny z gry
Już dzisiaj wjeżdża Marvel’s Wolverine, a wczoraj główny odtwórca roli Rosomaka, Liam McIntyre, zaczął odpowiadać na komentarze, także te brutalne. Bez udawania, że internetowej kultury nie ma – co stanowi o całkiem dużej odwadze w dzisiejszych czasach.
Australijski aktor od dłuższego czasu publikuje materiały z planu, dlatego część graczy, którego materiały krytykują dowiedziała się właśnie, że on to wszystko czyta. Kiedy ktoś mu więc napisał, że McIntyre powinien być wściekły, ten odparł, że jego kariera zaczęła się od odpowiedzialności za przejęcie roli po Andym Whitfieldzie w Spartakusie. Dorzucił też, że czytał już rzeczy, w które nikt by nie uwierzył, a zakończył słowami, że chce, żeby wszyscy się dobrze bawili i że jest dumny z Wolverine’a.
To w istocie interesująca, choć smutna opowieść: Whitfield faktycznie zagrał tytułową rolę w pierwszym sezonie, po czym zdiagnozowano u niego chłoniaka, a sam aktor niestety zmarł w 2011 roku. McIntyre wszedł więc w buty postaci, która miała już dla widzów konkretną twarz. Zdążył się już wtedy nasłuchać. Dzisiaj jednak wielu fanów ciepło wspomina jego Spartakusa. Aktor nie jest jedyną osobą, która nie przejmuje się krytyką: podobnie uważa sam reżyser tej gry.
Spór toczy się na kilku frontach. Po pierwsze, dla części graczy McIntyre to nie ta sama osoba, co Hugh Jackman (doprawdy). Drudzy uważają, że styl studia Insomniac jest wygładzony i w związku z tym aktor wygląda gorzej niż by wyglądał, gdyby grafika była bardziej surowa. Trzeci to oczywiście rozgrywka, bo recenzje wyszły i… No, nie są złe. Ale to wszystko, co można o nich powiedzieć, Wolverine został dostarczony w temperaturze pokojowej. W związku z tym rzesza komentujących uznała za stosowne obwieścić swoje niezadowolenie absolutnie każdemu.

Ruch McIntyre’a jest ciekawy, bo zwykle aktorzy dla własnego zdrowia nie czytają ani komentarzy, ani prywatnych wiadomości, bo znaleźć tam można lekturę obowiązkową dla pana prokuratora. Świadczy o tym chociażby przykład Laury Bailey z The Last of Us 2, która odbierała groźby wobec siebie i dziecka.