Ubisoft miał w szufladzie jeszcze jednego Assassin’s Creeda, tym razem w Chinach. Grę skasowano, chociaż pomysł zapowiadał się nieźle
Słuchajcie, słuchajcie: okazało się, że w szufladzie Tencentu i Ubisoftu schowano jeszcze jedną grę, Assassin’s Creed osadzone w starożytnych Chinach. I wcale nie chodzi o mobilkę Jade, o której nie pamięta już nikt, tylko o pełnoprawny tytuł na obecnie istniejące platformy. Serwis MP1st dokopał się jakimś cudem do nagrań i zrzutów ekranu z AC: Destiny, a wszystkie one znajdowały się w portfoliach developerów, którzy nad nimi pracowali. No co, ludzie się pochwalili, nad czym pracowali, mają do tego prawo. Większość nagrań to prototypy, a projekt finalnie skasowano.
Akcja miała toczyć się w 206 roku p.n.e., czyli 9 lat po wydarzeniach z Jade. Na nagraniach asasynka przedziera się do świętego pałacu po tajemniczy artefakt (w tej serii zawsze jest jakiś, bez artefaktu asasynom nie opłaca się Hondy odpalać). Pałac jest jednak oblegany przez wojska Xiang Yu, przy którym niejeden zachodni król wyglądałby jak lekko podpity sołtys z dolnośląskiej wioski. Zresztą Yu miałby stanowić bossa uzbrojonego w kunsztowną halabardę. Cała reszta to już klasyka, czyli skrytobójstwo, wspinaczka, skok wiary, powalenia. Do tego umiejętności, paski z symbolami oraz animacja z męską postacią. Albo było dwóch bohaterów do wyboru, albo tak się komuś wylosowało.
Oraz parasol. Wirujący. Jako broń.
Pozwolicie, że usiądę, bo przez masę czasu tłumaczono nam, że asasyn to jest poważny zawód i zabija się ludzi poważnym, ukrytym nożem, a tu Mary Poppins. Przepraszam, Mali Bopingsi, bo tak by nam wyszła transliteracja z pingyina. Wstępujemy do Bractwa, opróżniamy templariuszom sakiewki i odlatujemy nad dachami Xianyang. I wiecie co, najgorsze jest to, że to w sumie dobrze wyglądało. Zupełnie jak w filmach wuxia, „Przyczajonym tygrysie, ukrytym smoku” albo innym „Domu latających sztyletów”, bieganie po czubkach bambusów, te sprawy.

Niestety, cały plan wziął w łeb, bo miesiąc przed powstaniem prototypu należące do Tencentu TiMi ogłosiło restrukturyzację oraz podział na cztery zespoły i Destiny tego nie przeżyło – Tencent uznał, że marża od zachodnich zespołów jest za chuda jak na jego gust. Pod nóż poszły też wszystkie inne projekty, m.in. TiMi: Athena.
Jade nadal w miarę się trzyma, a Ubisoft zapewnia, że nadal powstaje. Chociaż tyle, wszakże, parafrazując klasyka, wszyscy mamy telefony.
A czy czasami China (z tej samej mini serii assassynów 2D jak India i Russia) nie toczyło się właśnie w Chinach? Wprawdzie to nie był wielki, otwarty świat, ale jednak.