Gears of War: E-Day finansową katastrofą dla Microsoftu? Znani dziennikarze wyjawiają absurdalny budżet gry

Gears of War: E-Day finansową katastrofą dla Microsoftu? Znani dziennikarze wyjawiają absurdalny budżet gry
Nowa odsłona serii kosztowała ponoć fortunę.

Gears of War: E-Day zebrało ogółem całkiem dobre recenzje krytyków i opinie graczy. Co prawda na Steamie gra The Coalition ma obecnie 72% pozytywnych ocen, więc na pewno mogłoby być lepiej, ale wciąż nie jest to tak zły wynik. Dużo gorszą wieścią dla twórców jest to, że produkcja odnotowała naprawdę kiepską sprzedaż, a przynajmniej tak sugerują szacunki ekspertów. Według Rhysa Elliotta z Alinea Analytics w E-Day zagrały co prawda niemal 2 miliony graczy, ale sprzedaż gry wyniosła ledwie nieco ponad 200 tys. kopii.

Ale okazuje się, że kiepska sprzedaż to w tym przypadku tylko czubek góry lodowej. Jak bowiem przekazuje Kotaku, budżet nowego dzieła The Coalition był po prostu astronomiczny. Według źródeł zaznajomionych z Xboksem, z którymi rozmawiali dziennikarze serwisu, produkcja Gears of War: E-Day mogła kosztować ponad 500 milionów dolarów.

Gears of War: E-Day finansową katastrofą dla Microsoftu? Znani dziennikarze wyjawiają absurdalny budżet gry

Jeśli rzeczywiście budżet gry był tak wysoki, to możemy śmiało powiedzieć, że po prostu nie ma szans, by produkcja w jakikolwiek sposób się zwróciła. Zwłaszcza że nie bez powodu użyłem tu słów „produkcja”. Jak bowiem twierdzi Kotaku, te 500 milionów nie uwzględnia nawet wydatków przeznaczonych na marketing gry. Nie ulega zatem wątpliwości, że mamy do czynienia z jednym z najdroższych tytułów w historii branży. Warto tu zresztą wspomnieć, że dziennikarze z Kotaku nie są pierwszymi, którzy informowali o tak gigantycznych kwotach. O podobnej sumie słyszał także Tom Henderson z Insider Gaming, który mówił o ponad 400 milionach i stwierdził, że budżet E-Day jest „szalony”.

Dla porównania Marvel’s Spider-Man 2 miał kosztować grubo ponad 300 milionów dolarów, a w 400 milionach zamknęły się ponoć produkcje m.in. Cyberpunka 2077 (przynajmniej bez kosztów późniejszego wsparcia) czy Red Dead Redemption 2. Aż trudno uwierzyć w to, że Gears of War: E-Day tak znacząco przebiło pod tym względem te produkcje.

Pozostaje jedynie przytoczyć tu znowu słowa Jasona Schreiera z marca, kiedy to znany w branży dziennikarz ostrzegał, że budżety gier AAA robią się coraz bardziej niebezpieczne. Wygląda na to, że firmy muszą wreszcie zmienić swoją strategię i lepiej zarządzać projektami, bo po prostu gry te nie będą się zwracać nawet w najmniejszym stopniu. Co ciekawe o taką większą rozwagę apeluje teraz szef Saber Interactive, który widzi nadzieję w grach AA. Warto zresztą dodać, że według wspomnianego Elliotta z Alinei E-Day wygenerowało w pierwszym tygodniu po premierze skromne 37 milionów dolarów przychodu.

Podoba ci się Gears of War: E-Day?

7 odpowiedzi do “Gears of War: E-Day finansową katastrofą dla Microsoftu? Znani dziennikarze wyjawiają absurdalny budżet gry”

  1. znowu, 500 mln na zrobienie gierki w stanach zjednoczonych nie znaczy nic 🙂

  2. Puszczą to za jakiś czas na PS5 i podbiją sprzedaż.

    • Dokładnie tak będzie. W przyszły roku wersja na PS5 to pewniak, tak jak Clockwork Revolution. Robienie eksów ma sens wtedy, gdy nie rozdajesz ich za darmo w abonamencie. Do tego podając budżet powinni podać ile w nim jest premii dla zarządu, haraczu dla Sweet Baby i zatrudnionych aktywistów. A aktywiście wiadomo, że w pracy zamiast pracą zajmują się aktywizmem więc i tworzenie gry trwa znacznie dłużej. Na stworzenie tej gry spokojnie wystarczyłoby 50 milionów.

  3. Lokalizacje w mieście są pełne detalu, ale za diabła nie widać w grze aż takich pieniędzy. To np porażające, iż mając taki budżet nie zadbano należycie o fabułę, która poza ogólną miałkością aż ugina się pod natłokiem głupot, czy wręcz kretynizmów. Miasto robi dobre pierwsze i drugie wrażenie (bo na początku gry narastają zniszczenia), ale ostatecznie okazuje się bardzo monotonne, inne kolacje to już nuda sama w sobie. Co więcej, nieraz wracamy w te same miejsca, np 3 razy walczymy na tym samym moście. Cutscenki uwzględniają broń jakiej używamy losowo, często mamy w niej oręż zupełnie od czapy. Twarze bohaterów są w nich niby dobrze narysowane, ale mają jaką taką nadmierną miękkość, przekładającą się na brak wyrazu. Walka z bossami, także jest niedopracowana. Zamiast być różnorodni, ciekawi i trudni, są jedynie uciążliwi, zabierający dużo czasu i pochłaniający niemiłosierne ilości amunicji, nic ponadto. Nie lubię serii, jest dla mnie zbyt konsolowa-arkadowa i nie ukończyłem wcześniej żadnej innej części. Nawet jeśli uznać, że ta jest najlepsza i że to formuła nie dla mnie, efekt zupełnie nie współgra z wydatkami.
    A na marginesie, to najbardziej trigerujący „graczy” element, czyli pewna bohaterka, nie wypada choćby odrobinę gorzej ani urodą ani „głębią” osobowości, czy też swoją historią, od starych bohaterów serii. Wszyscy wypadają tu jednakowo nieciekawie.

    • Zapewne fani serii Gears of War przez wiele lat przekonywali Microsoft że w Gearsach przecież nie o fabułę chodzi. A ci fani którym na fabule zależało odeszli, wypchnięci przez „prawdziwych” fanów broniących „ich” gry. No to Microsoft zrobił tak jak „prawdziwi” fani chcieli, ot i tajemnica.

  4. Microsoft stwierdził że oni się brzydzą moimi pieniędzmi więc Gears of War 2 oraz 3 na PC nie wydadzą. Myśleli że przekonają mnie eksami do zakupu konsoli. Co za żart. Wiele lat później Microsoft myślał że mi się żale zapomniały albo im wybaczyłem. Nawet jeszcze większy żart. 😀

Dołącz do dyskusji