Nowy Xbox może kosztować nawet 3 razy więcej niż Series X w dniu premiery. Microsoft nie chce dopłacać do konsoli
Project Helix, następna konsola Microsoftu, może kosztować od 4600 do 7000 złotych (1200-1800 dolarów). Tak wynika z wyliczeń wewnętrznych, do których dotarł magazyn Fortune w obszernym tekście o szefowej Xboksa, Ashy Sharmie. Taka cena będzie jednak obowiązywać pod jednym, drobnym warunkiem: że Microsoft przestanie dopłacać do sprzętu. Konsola podobno trafi do sklepów na święta 2028 roku, a rok wcześniej ma się pojawić nowe urządzenie przenośne, zaś Game Pass stanie się bardziej „elastyczny”, jak ogry, czyli będzie miał warstwy.
Zacznę od liczby, bo to ona wywołuje dzisiaj dźwięki wzburzenia. 7000 złotych. Za tyle to ja mogę opłacić sobie weekend w Zakopanem. Dolna granica z kolei, te 4600, to nadal więcej niż minimalna krajowa, bo przecieki mówiły najpierw jakoś o 3900 zł. A myśleliśmy, że to Steam Machine jest drogi.
Skąd ten przerażający stwór cenowy? Odpowiedź ma trzy litery, zaczyna się na „R”, a kończy na „AM”. Popyt na pamięć do centrów danych AI sprawił, że według komunikatu Xboksa z lata pamięć i nośniki do konsol podrożały dwa i pół razy, a do jesieni 2027 mają podrożeć jeszcze dwukrotnie. Sharma przyznawała już wcześniej, że kryzys pamięci wpłynie również na cenę Heliksa. Zapowiadała też szukanie nowych modeli biznesowych, żeby konsola nie wyszła za droga.
Problem w tym, że dopłacanie do sprzętu jest kosztowne, a Xbox nie bardzo ma z czego dopłacać. Marża działu to nadal trzy procent, znacznie mniej niż u konkurencji. Konsol obecnej generacji – według zewnętrznych szacunków – sprzedało się w okolicach ⅓ tego, co u Sony. Jak żyję, nie widziałam, żeby ktoś z pustym portfelem rozdawał prezenty. Xbox Series X na premierę kosztował 2249 złotych.
Do tego mamy jeszcze dworską intrygę – otóż w Redmond chcą, żeby w Heliksie był Windows (choćby okrojony), ale Xbox nie chce Windowsa i tak w koło Macieju.

Ostatnim frontem jest Game Pass – Sharma już w kwietniu marudziła, że abonament zrobił się dla graczy za drogi i z czasem zmieni się w nieco bardziej elastyczny system. To pasuje do wrześniowego przecieku z forum ResetEra, mówiącego o planie z reklamami, osobnej subskrypcji na multiplayer i chmurze sprzedawanej na godziny. Microsoft niczego nie potwierdził, ale jeżeli wszystko się sprawdzi, to za konsolę zapłacimy jakieś 6000 złotych, a abonament będziemy kupować w kawałkach co miesiąc. Albo w warstwach, bo ogry i Xboksa łączą dwie rzeczy: są zielone i mają warstwy. Oraz prawdopodobnie trzecia sprawa: że siedzą w niezłym bagnie.
A niech kosztuje i 10 razy więcej. PlayStation i pecety też. A my sobie spokojnie poczekamy, aż to wszystko pieprznie, bo pieprznąć w końcu musi. Obecny sprzęt jest tak zaawansowany, że nowego naprawdę nie potrzebujemy i jeszcze przez długi czas nie będziemy potrzebować. Najgorsze, co można w tej sytuacji zrobić, to podkulić ogon i potulnie wyłożyć kasę na stół. Przypomnę, że Microsoft jest jednym z głównych winowajców obecnego stanu rzeczy, jedną z tych firm, które w AI inwestują najwięcej. Niech się udławi tymi swoimi konsolami.
Tyle, że awarie chodzą po sprzętach. Żadnych upgradów nie mam w planach, bo mam taką listę staroci do przejścia, że na najbliższych 10 lat mi sprzęt pod najnowsze (s)hity AAAA++ niepotrzebny. Tylko jak karta, dysk czy tam inny RAM nagle odmówi posłuszeństwa, to będzie gorzej. Nawet za średnią czy niską półkę trza będzie bulić.
(edytowano)
Człowieku, co to za weekend w Zakopanem? Ja za takie pieniądze mam wakacje na tydzień zagranicą ;).
A tak na poważnie to jestem w stanie zapłacić za nowego Xboxa tak maksymalnie z 5000 zł, ale pod warunkiem, że będzie miał napęd na płyty i Aśka faktycznie weźmie się za renesans exclusivów.
Przecieki z obozu Sony również mówią o horrendalnych cenach sprzętów i braku dopłacania, ale przy tym co przez ostatnie miesiące robią niebiescy PS6 jest już dla mnie martwe zanim zostało ogłoszone (mówię to jako posiadacz konsol od PS2 do PS5, PSP i Vity).
PS5 i Series X nie są jeszcze w pełni wykorzystane, kolejna generacji może być spokojnie za 10 lat jak się ceny poprawią. Mi nic więcej niż PS5 nie potrzeba. Gram też cały czas na PS3 i w gry z PSX. Na PS5 da się zrobić absolutnie wszystko i to z grafiką, która jest lepsza niż jest to potrzebne. Wystarczy że deweloperzy zamiast brać do wszystkiego UE5, którego nie potrafią ogarnąć, popracują na starszych silnikach lub zrobią swoje. Wiedźminowi niczego nie brakuje, Residenty wyglądają świetnie, Horizon Forbidden West i Death Stranding na silniku Decima również, gry Insomniaca i Sucker Punch podobnie. Kolejna generacja nie jest warta takiej ceny, bo moc podzespołów pójdzie tylko na maskowanie nieudolności developerów i chciwości wydawców (AI, AI, AI, AI – przykład Shogun 2).