1
14.06.2022, 13:00Lektura na 6 minut

Project Warlock II – już graliśmy. Nowoczesny staroć albo staroczesna nowość

Mam do Project Warlock sentyment. Recenzowałem bowiem pierwszą część tego polskiego FPS-a retro w CDA 13/2018, dając jej 8+. Bo to dobra gra była. Jak zatem wypada powstający właśnie sequel?

„Tętniąca adrenaliną rozróba w stylu retro, pełna spluw, magii, demonów, wertykalnych lokacji, grafiki 3D, dwuwymiarowych sprite’ów oraz heavymetalowej muzyki. Inspirowany takimi klasykami jak Quake i Doom 64, Project Warlock II to wybuchowy sequel, na którego skrycie czekasz”.

Tak deklarują autorzy w opisie wersji udostępnionej na Steamie we wczesnym dostępie. Ograwszy ją, rzec muszę, że chyba nawet niewiele przesadzili. A zaliczyłem sporą część gry, bo pierwszy z dostępnych światów, czyli sześć ogromnych leveli pełnych demonicznych hord, które eksterminujemy w nieustannym tańcu między tabunami wrogów i lecącymi pociskami, podnosząc masę znajdziek, szukając kluczy i przycisków odblokowujących drogę, odkrywając rozmaite sekretne pomieszczenia itd. Krótko mówiąc, mamy tu destylat z rozgrywki klasycznych FPS-ów z lat 90. XX wieku. I to destylat całkiem ładnie już oczyszczony z fuzli, dojrzały i odstały. Nie dziwota więc, że amatorom takich napitków wchodzi gładko, choć ostrzegam: ma w sobie wystarczająco wiele procentów, by niejednego kozaka nieźle sponiewierać.

Project Warlock II
Project Warlock II

Przed wyruszeniem w drogę...

...nie trzeba znać poprzedniej gry. Wprawdzie historia w Project Warlock II nawiązuje do wydarzeń z „jedynki”, ale, na cyberdemona, kto w ogóle zwraca uwagę na fabuły FPS-ów, a już szczególnie boomer shooterów? Trzeba skopać dupę Złu i jego pomiotom. Tyle wam wystarczy, uwierzcie.

Nie jestem wielkim fanem widocznych w „dwójce” dużych pikseli (czekałem naprawdę zbyt długo, aby grafika gier zaczęła wyglądać fotorealistycznie, żeby teraz się nimi podniecać), ale i tak podoba mi się oprawa. Produkcja ta, choć stylizowana na low-res, ostentacyjnie wręcz sprite’owa, bez problemu obsługuje 4K i monitory 21:9, na których zresztą wygląda bardzo ładnie (żeby tak jeszcze HDR był...). Zachowując „look” starocia, nie robi wrażenia archaicznej ramoty. I te smaczki rozmaite w menu! Przykładowo możecie sobie ustawić „kiwanie bronią” tak, jak kiwała się w Quake’u albo RTCW. Mniam. Fajnie też, że Project Warlock II już obecnie hula jak złoto – bez przycinek czy zwisów. Tylko raz zdarzyło się, iż wlazłem w jakiś kąt i postać mi się zablokowała na amen. Nawet niewiele to zabolało, bo można sobie zapisywać grę praktycznie w dowolnym momencie, co zresztą doradzam.

Project Warlock II
Project Warlock II

Parę zgrzytów

Nieco gorzej jest z muzyką. W tle zwykle łoi jakiś metal, ale brzmiący jak MID-y czy coś o podobnej jakości. Ja wiem, to świadome zagranie, ale uszy trochę przy tym cierpią. Szczególnie że póki co mamy jeden niezbyt długi utwór na każdy poziom, a zaliczenie takiej mapy to najskromniej godzina, półtorej – po jakimś 30. odsłuchaniu tych paru riffów na krzyż można więc mieć pewien przesyt. Panowie, albo więcej utworów do wyboru, albo możliwość podpięcia własnej playlisty, proszę.

Troszkę też przeszkadzają mi słyszane czasem angielskie odzywki, tzn. problem w tym, że na tle ogólnego, nastrojowego demonicznego charczenia, zawodzenia i wycia brzmią one mocno nieklimatycznie. Młodzi aktorzy głosowi mieli wyraźnie dobry humor w trakcie sesji – i to słychać. W efekcie wyszło coś, co brzmi jak nagrania nastolatków na wycieczce. To psuje immersję... ale jest do poprawienia. Podobnie jak polska kinowa wersja językowa. A konkretniej aktualny font, bo dziwnie wygląda komunikat zapisany wersalikami, które nie obejmują jednak liter z polskimi znakami diakrytycznymi, coś w klimatach: „DOSTAłEś STRZELBę!”. Takoż część tekstów kłuje mnie w oczy przesadnym polgliszem, np. „30 shellsów do strzelby”. Chłopaki, nie idźcie tym wayem! Chyba że to jakaś aluzja do amatorskich spolszczeń gier z lat 90., a ja jej nie wyłapałem? (Swoją drogą, sporo rozmaitych easter eggów i żartów upchano na tych planszach). Chciałoby się też móc przesuwać mapę kursorami, a i jej czytelność warto by trochę poprawić.

Project Warlock II
Project Warlock II

Nieco suchych faktów

Pełna wersja Project Warlock II ma mieć trzy kolejne światy, każdy złożony z sześciu naprawdę dużych poziomów (autorzy twierdzą, że będą 10 razy większe niż te z pierwszej części), co zapewne przełoży się na jakieś 25 godzin grania. Na kolejnych planszach pojawiają się nowi przeciwnicy – w sumie obiecano 35 różnych odmian niemilców, w tym np. już dostępne wielkie pigdemony czy turborycerzy. Każdy z tych światów to także inny bohater i różne bronie (a te się ulepsza – i to czterokrotnie, np. karabin maszynowy daje się przerobić na laserowy, można go wyposażyć w tryb snajperski itd.). Dla każdego bohatera dostaniemy po pięć rodzajów oręża, a do tego trzy umiejętności specjalne. W wypadku mego bohatera było to „akimbo” (czyli przez ok. 10 sekund mogłem strzelać z dwóch egzemplarzy aktualnie używanej broni), zamrażanie wroga i „ręczny miotacz ognia”, czyli możliwość podpalenia wszystkiego w promieniu paru metrów.

Perki te mają cooldowny, ale zabijając wroga z ich wykorzystaniem, sprawiamy, że z niemilców sypią się znajdźki skracające czas regeneracji danej zdolności. W przeciwieństwie do poprzednika w „dwójce” mamy kilka stref obrażeń, jakie możemy zadać przeciwnikom (strzały w głowę są skuteczniejsze niż w korpus), którzy też nie są już tak tępym mięsem armatnim, jak wcześniej, dzięki czemu potrafią np. unikać naszego ostrzału. Mapy zaś zyskały przestrzenność – stały się wertykalne, tzn. rozbudowane w pionie.

Project Warlock II
Project Warlock II

...Die, bitch!!!

Nie wiem, co w sobie ta produkcja ma, ale od dawna nie czułem takiej radochy podczas grania w FPS-y jak tutaj. Ot, czysta, radosna, odmóżdżająca rzeźnia; idealny relaks po ciężkim dniu. Owszem, duże i złożone etapy w połączeniu z niezbyt czytelną automapą sprawiały, że czasami błądziłem po planszy, szukając przejścia i klnąc pod nosem... ale to nie zdarzało się zbyt często. A stosy trucheł na mojej drodze były wystarczającą wskazówką, że „tędy już szedłem”. (Przy okazji: te mapy są mocno nieliniowe, tzn. nie ma na nich jednej słusznej drogi). Kląłem też przy niektórych przypakowanych minibossach, kląłem, gdy za moimi plecami regularnie respawnowali się przeciwnicy, bardzo kląłem, gdy pod koniec planszy zalewany byłem już nie tyle falą wrogów, ile istnym tsunami; kląłem, gdy piąty raz z rzędu wykańczał mnie finalny boss (choć na widok ogromnego shamblera miód mi spłynął na serce). Ale wiecie co – kląłem... a mimo to dalej próbowałem, i znów, aż do skutku. Z bananem na paszczy. Jeśli nie rozumiecie, co takiego fajnego jest w boomer shooterach, zagrajcie sobie w Project Warlock II.

Cieszy

  • grafika
  • grywalność
  • obszerne i nieliniowe poziomy
  • urozmaiceni wrogowie
  • może nieźle sponiewierać gracza

Niepokoi

  • rozmaite (zwykle drobne) niedoróbki
  • czasem trudno ogarnąć te duże mapy

Redaktor
Smuggler

Byt teoretycznie wirtualny. Fan whisky (acz od lat więcej kupuje, niż konsumuje), maniak kotów, psychofan Mass Effecta, miłośnik dobrego jedzenia, fotograf amator z ambicjami. Lubi stare, klasyczne s.f., nie cierpi ludzkiej głupoty i hipokryzji, uwielbia sarkazm i „suchary”. Fan astronomii, a szczególnie ośmiu gwiazd.

Profil
Wpisów173

Obserwujących43
Project Warlock II
Ocena redakcji
-
Ocena użytkowników
-
Platformy
PC
Gatunek
FPS
Producent
Buckshot Software
Project Warlock II

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane