Przed chwilą

„24 Jump Street” oficjalnie powstaje. Kultowe trio aktorów powróci po latach?

„24 Jump Street” oficjalnie powstaje. Kultowe trio aktorów powróci po latach?
A co z numerem 23?

Wytwórnia Sony Pictures oficjalnie ogłosiła rozpoczęcie prac nad „24 Jump Street” – trzecią odsłoną niezwykle popularnej, naszpikowanej wulgarnym humorem serii kryminalno-komediowej, która wystartowała w 2012 roku filmem „21 Jump Street”. Najważniejszą informacją jest jednak to, że do swoich kultowych ról powrócić mają Jonah Hill (Schmidt), Channing Tatum (Jenko) oraz Ice Cube (kapitan Dickson), którzy prowadzą obecnie rozmowy ze studiem.

Za reżyserię nowego projektu odpowiadać będzie Rodney Rothman, laureat Oscara za genialną animację „Spider-Man Uniwersum”. Rothman doskonale zna to uniwersum, ponieważ współtworzył scenariusz do „22 Jump Street”. Tym razem również chwycił za pióro, pisząc nową historię wspólnie z Jonah Hillem oraz Meghan Malloy. Architekci sukcesu poprzednich części, Phil Lord i Chris Miller, powrócą jako producenci.

Najbardziej intrygującą decyzją twórców jest sam tytuł. Fani doskonale pamiętają, że film „22 Jump Street” z 2014 roku kończył się długim, prześmiewczym montażem pokazującym rzekome, przyszłe misje bohaterów pod przykrywką: w szkole medycznej, kulinarnej, w straży pożarnej, a nawet w kosmosie czy jako gra wideo. Była to genialna parodia hollywoodzkiego napychania kieszeni kolejnymi sequelami.

Ponieważ wspomniany montaż potraktowano jako fikcyjne „23 Jump Street”, nazwanie nowego filmu „24 Jump Street” nie jest pomyłką ani przeoczeniem – to świadome pójście za własnym żartem i zrobienie kroku naprzód. Liczba 23 została „zajęta”, zanim ekipa w ogóle weszła na plan.

Sama droga do tego ogłoszenia była wyjątkowo wyboista. Trzecia część była rozwijana w Sony już od 2016 roku pod tytułem „23 Jump Street” i pierwotnie miała być… crossoverem z serią „Faceci w czerni”. Channing Tatum opisywał ten pomysł jako „najlepszy scenariusz, jaki kiedykolwiek czytał dla trzeciego filmu”. Niestety projekt utknął w martwym punkcie, a w październiku 2025 roku Tatum publicznie przyznał, że raczej nigdy nie ujrzy on światła dziennego.

Niespodziewane ogłoszenie „24 Jump Street” zaledwie kilka miesięcy później udowadnia, że Sony postanowiło całkowicie przebudować ten koncept od zera, zamiast reanimować stary, skasowany pomysł z kosmitami.

Choć aktorzy mają już swoje lata (Tatum ma 46 lat, a Hill 42), seria od początku opierała się na potężnej autoironii i fakcie, że obaj ewidentnie nie wyglądają na studentów czy uczniów. Możemy być więc pewni, że twórcy znakomicie ograją ten upływ czasu na ekranie.

Na oficjalną datę premiery musimy jeszcze chwilę poczekać.

Skomentuj