Fani Taiki Waititiego mogą pożegnać się z jego „Gwiezdnymi wojnami”. Projekt został oficjalnie zamrożony
Sześć lat oczekiwań, dziesiątki plotek i zero konkretów. Zapowiadana z wielką pompą rewolucja w gwiezdnowojennym uniwersum pod wodzą Taiki Waititiego właśnie trafiła na półkę, a sam reżyser przyznaje bez ogródek, że ma teraz na głowie zupełnie inne produkcje.

Plotki o zaangażowaniu reżysera „Thor: Ragnarok” i „Jojo Rabbit” w uniwersum „Gwiezdnych wojen” pojawiły się jeszcze na początku 2020 roku, a chwilę później Disney oficjalnie potwierdził współpracę. Charakterystyczny styl kręcenia i komediowy ton jego produkcji wydawały się wręcz idealne dla tego świata. Jednak przez lata nic się w tym temacie nie ruszyło, a my słyszeliśmy klasyczne zapewnienia: że scenariusz powstaje, że historia przypomni klimat oryginalnej trylogii, a premiera planowana była pierwotnie nawet na koniec 2023 roku.
Podczas promocji swojego najnowszego filmu „Klara i słońce” Waititi w rozmowie z serwisem Inverse nie krył rozczarowania takim stanem rzeczy i jasno dał do zrozumienia, że jego film obecnie jest „zamrożony”:
Przykro mi to mówić, ale ten film na razie odkładamy na bok. Pracujemy teraz wspólnie nad czymś zupełnie innym. (...) No cóż, macie swoją odpowiedź. Nie wiem nawet, jak to ubrać w słowa, żeby nie mówić tego wprost. Projekt jest naprawdę mocno zamrożony. Próbuję teraz zrealizować jakieś cztery inne produkcje. Ale epoki lodowcowe kiedyś się kończą, więc kto wie?
Dla nikogo nie powinno być to zaskoczeniem – obecnie wszelkie projekty zapowiedziane jeszcze za czasów rządów Kathleen Kennedy trafiają do kosza (albo zostają zamrożone, co zapewne na jedno wychodzi), a Dave Filoni próbuje postawić uniwersum na nogi i przywrócić mu dawną świetność. Ratunkiem ma być nowa trylogia, za którą odpowiadać będą Jon Watts (twórca filmowej trylogii „Spider-Man” z Tomem Hollandem) jako reżyser oraz Simon Kinberg („Star Wars: Rebelianci”, „X-Men: Przeszłość, która nadejdzie”) jako scenarzysta.
Z drugiej strony w obliczu ostatnich artystycznych niepowodzeń reżysera fani „Gwiezdnych wojen” raczej odetchną z ulgą. Jego najnowszy komediodramat „Klara i słońce” z Jenną Ortegą i Amy Adams również zbiera rozczarowujące recenzje przed premierą (zaledwie 25% na Rotten Tomatoes), a temu uniwersum na razie wystarczy filmowych porażek – taką był choćby tegoroczny „Mandalorian i Grogu”. Dziś pozostaje nam jedynie wyczekiwać premiery „Star Wars: Starfighter” z Ryanem Goslingiem i mieć nadzieję, że chociaż to widowisko okaże się udane.
Po publikacji tego newsa CD-Action wybuchnie
X.com/edgerunners/status/2112076531547976063