Kto się boi toksycznych fanów? Reżyser „Ostatniego Jedi” odpowiada na zarzuty byłej szefowej Lucasfilmu
Może i Kathleen Kennedy niedługo ustąpi ze stanowiska szefowej Lucasfilmu, ale najwidoczniej ma jeszcze sporo przemyśleń, którymi chciałaby się z nami podzielić. Ostatnio nie tylko opowiedziała o losach poszczególnych projektów z cyklu „Gwiezdne wojny”, ale także o przyszłości Indiany Jonesa, a nawet wskazała produkcję, której najbardziej żałuje w swojej 14-letniej kadencji.

Teraz była szefowa studia odniosła się do planowanej trylogii „Gwiezdnych wojen”, za którą miał odpowiadać reżyser „Ostatniego Jedi”, a która ostatecznie nie doszła do skutku. Według niej Rian Johnson po prostu się… przestraszył:
Kiedy podpisał kontrakt z Netfliksem i zaczął kręcić »Na noże«, zajęło mu to mnóstwo czasu. Tak to się po prostu dzieje. Gdy tylko Shawn i ja zaczęliśmy rozmawiać o »Gwiezdnych wojnach«, ruszyły prace nad »Stranger Things« i całkowicie skupił się on na tamtym projekcie. To samo stało się z Rianem. A potem zapewne przestraszył się tej całej internetowej nagonki. Uważam, że Rian nakręcił jeden z najlepszych filmów z serii. Jest genialnym twórcą, ale się wystraszył.
Oczywiście wypowiedź Kennedy nie przeszła bez echa. Johnson postanowił odpowiedzieć na jej zarzuty jednym zdaniem:
lol zero strachu, sorry
Po „Ostatnim Jedi” reżyser i scenarzysta Rian Johnson faktycznie poświęcił się serii „Na noże” oraz innym projektom. Ostatnio jednak powrócił do tematu „Gwiezdnych wojen”, po raz kolejny broniąc swojej wizji. Uważa, że jego podejście do uniwersum było słuszne, a sama marka potrzebuje podejmowania podobnego ryzyka.
Stery po Kathleen Kennedy przejmą Lynwen Brennan (sfera biznesowa oraz finansowa) i Dave Filoni (kreatywny rozwój marki). Być może pod ich wodzą uniwersum „Gwiezdnych wojen” odzyska dawny blask oraz spójność. Na razie jednak pozostaje nam czekać na ich pierwsze decyzje.
Jedyny film z nowej trylogii, który obejrzałem z przyjemnością
Force Awakens było też w porządku nakręcone i całkiem rozrywkowe, po prostu bardzo wtórne fabularnie.
Jak to jest, że na Łotra 1 nie wylał się hejt? Serio, rozróżnijmy krytykę od hejtu a pomijając toksycznych fanów którzy przypieprzają się do biednej azjatki bo ktoś jej ch**** postać napisał, to te filmy były po prostu beznadziejne jako filmy. Już nie wspominając, że w ogóle nie pasowały do świata SW. Zrobili je ludzie, którzy w ogóle nie rozumieli tego świata i tyle.
Nawet Solo był spoko i jakoś ten film dało się bez bólu oglądać.
Trylogia VII-IX to totalna pomyłka. Niestety.
Z tą nienawiścią to bym nie przesadzał, jest tyle rzeczy, na które można pożytkować silne emocje, ale niechęć to jak najbardziej rozumiem. Ja na przykład w ostatniej części po sławetnym „Palpatine wrócił… jakoś” zacząłem się chichrać i mi nie przeszło do końca seansu – nawet jak na kino dla dwunastolatków to było trochę za wiele.
O, toksyczny fan.