Przed chwilą

Pierwsze opinie o nowej odsłonie „Martwego zła” trafiły do sieci. Krytycy zapowiadają najbrutalniejszy film w całej serii

Pierwsze opinie o nowej odsłonie „Martwego zła” trafiły do sieci. Krytycy zapowiadają najbrutalniejszy film w całej serii
Rodzinny zjazd prosto z piekła.

Fani jednej z najbardziej popularnych serii w historii horroru mogą zacierać ręce. Do sieci trafiły właśnie pierwsze opinie krytyków po pokazach filmu „Martwe zło: Ogień” (ang. „Evil Dead Burn”). Wszystko wskazuje na to, że widzów czeka najbardziej bezkompromisowa, chora i makabryczna odsłona w całej historii tej marki.

Choć do pierwszych zachwytów na platformie X zawsze warto podchodzić z dystansem, w opublikowanych opiniach próżno szukać choćby najmniejszych narzekań. Dziennikarze prześcigają się w rzucaniu takich epitetów jak: „chory”, „obłąkany”, „groteskowy” czy „dziki”. Podsumowując: jeśli szukacie w te wakacje w kinie ekstremalnych wrażeń, „Martwe zło: Ogień” ma dostarczyć ich z nawiązką.

Największe brawa za finalny efekt zbiera francuski reżyser Sébastien Vaniček („Robactwo”). Krytycy chwalą go za genialne, unikalne wykorzystanie dźwięku oraz całkowity brak hamulców w ukazywaniu brutalności. Co ciekawe, sam reżyser przed premierą tonował nastroje fanów oczekujących hektolitrów sztucznej krwi, obiecując coś znacznie gorszego:

To być może najmniej krwawy film z serii »Martwe zło«, ale bez wątpienia najbardziej brutalny i okrutny. Powiem tak: celuję bardziej w wywołanie u widza fizycznego dyskomfortu, na wzór słynnej sceny z zębami na krawężniku z »Więźnia nienawiści«, niż w przesadne epatowanie gore.

Co jeszcze zachwalają krytycy? Poniżej znajdziecie kilka wybranych opinii:

»Martwe zło: Ogień« NIE patyczkuje się z widzem. Ta najbardziej spójna seria horrorów powraca z obrzydliwą, złośliwą, obłąkaną i wyjątkowo satysfakcjonującą odsłoną. Drugie dno uderza z siłą ciężarówki, a niektóre sekwencje sprawiły, że piszczałem z zachwytu i przerażenia jednocześnie! – That Hollywood Show

»Martwe zło: Ogień« podkręca gore i humor na maksa – to była PIEKIELNIE dobra zabawa! Film zgrabnie rozwija uniwersum, a rozlew krwi wchodzi na BRUTALNY, absolutnie bezwzględny dla obsady poziom. Musicie obejrzeć to w wypełnionej sali kinowej dla samych reakcji publiki. Kolejne wielkie zwycięstwo tej serii. UWIELBIAM TO! – 3C Films

»Martwe zło: Ogień« rządzi. Dla mnie to ten sam, genialny poziom co »Martwe zło: Przebudzenie«. Dostajemy tu ścianę makabry, obrzydliwe szaleństwo i sceny, po których całe kino albo ryczało ze śmiechu, albo wkręcało się w fotele z obrzydzenia. Więcej niż raz łapałem się na myśli: »Jakim cudem ten film dostał tylko kategorię R, a nie wyższą?«. – Dread Central

»Martwe zło: Ogień« jest po prostu spektakularne! Jest brutalnie, krwawo i cholernie zabawnie. Filmowa rodzina daje z siebie wszystko! Sébastien Vaniček wyreżyserował to po mistrzowsku. Niesamowite role i świetna historia. Idealna odsłona wyśmienitej marki! – Bloody Disgusting

Fabuła nowej odsłony „Martwego zła” skupia się na kobiecie, która po tragicznej stracie męża szuka ukojenia i wsparcia u jego krewnych, udając się do ich odizolowanego od świata rodzinnego domu. Spokój nie trwa jednak długo. Członkowie rodziny jeden po drugim zaczynają zmieniać się w opętane, demoniczne Deadite’y. Zamieniony w piekielny koszmar zjazd rodzinny zmusi bohaterkę do odkrycia brutalnej prawdy: obietnice, które składała za życia, pozostają w mocy… nawet po śmierci.

W rolach głównych występują m.in. Souheila Yacoub, Tandi Wright, Hunter Doohan oraz Luciane Buchanan. Nad całością projektu czuwają twórcy marki Sam Raimi oraz Rob Tapert, a Bruce Campbell (filmowy Ash Williams) wspiera tytuł jako producent wykonawczy.

„Martwe zło: Ogień” wejdzie do kin już 10 lipca.

Skomentuj