„Supergirl” finansową katastrofą. Za kulisami miało dojść do konfliktu między reżyserem a Jamesem Gunnem

„Supergirl” finansową katastrofą. Za kulisami miało dojść do konfliktu między reżyserem a Jamesem Gunnem
Szef DCU miał przejąć kontrolę nad produkcją. Czy to ostatecznie ją pogrzebało?

To miał być kolejny wielki krok w budowie nowego uniwersum DC, a kończy się wizerunkową i finansową katastrofą. Najnowszemu widowisku „Supergirl” po drugim tygodniu wyświetlania z wielkim trudem idzie przekroczenie bariery 100 milionów dolarów w światowym box offisie, a eksperci szacują, że cały jego kinowy żywot zamknie się w fatalnej kwocie 130 milionów dolarów (przy budżecie 170-180 milionów dolarów). To potężny cios dla Jamesa Gunna i raczkującego DC Studios.

W ubiegłym tygodniu wpływy z Ameryki Północnej spadły aż o 74,1%, przynosząc mizerne 9,6 miliona dolarów. Tym samym „Supergirl” plasuje się w niechlubnym towarzystwie między „Morbiusem” a „Marvels” – obie te produkcje w drugi weekend wyświetlania zanotowały podobny spadek zainteresowania (odpowiednio 74% i 78%), ale ostatecznie zarobiły globalnie więcej, niż zdoła wyciągnąć nowa opowieść o kuzynce Supermana.

Dla porównania: zeszłoroczny „Superman” Jamesa Gunna zamknął rok jako najlepiej zarabiający film superbohaterski z kwotą 618 milionów dolarów na koncie.

Równolegle z fatalnymi wynikami finansowymi magazyn The Hollywood Reporter opublikował interesujący raport zza kulis. Wynika z niego, że film od miesięcy rodził się w bólach, a w postprodukcji doszło do otwartej wojny kreatywnej między reżyserem Craigiem Gillespiem („Cruella”) a Jamesem Gunnem. Co ciekawe, ten drugi jakiś czas temu publicznie deklarował, że jako szef studia nie będzie ingerował w autorskie wizje innych reżyserów. Co więc wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami?

Z raportu wynika, że Gillespie i Gunn od początku mieli zupełnie inną wizję filmu. Jeden z cytowanych przez THR informatorów powiedział, że „stwierdzenie, iż nie byli zgodni kreatywnie, jest bardzo uprzejmym opisem całej sytuacji”. Już jesienią 2025 roku, kilka miesięcy po zakończeniu zdjęć, obaj twórcy zaczęli mieć poważne wątpliwości co do jakości produkcji. Po jednym z pokazów testowych w grudniu James Gunn zdecydował o przejęciu kontroli nad postprodukcją i przygotowaniu własnej wersji montażowej.

Gunn zatrudnił również nowego scenarzystę, Jeremy’ego Slatera, by rozpisał dziewięć dni dodatkowych dokrętek. Wymieniono głównego montażystę, a film w toku produkcji przeszedł przez ręce aż trzech różnych kompozytorów.

Co bardziej intrygujące, z raportu wynika, że DC Studios zorganizowało nawet swoisty „pojedynek montażowy”, podczas którego testowano dwie konkurencyjne wersje filmu – reżyserską od Craiga Gillespiego oraz producencką od Jamesa Gunna. Jedno ze źródeł THR podaje, że oryginalna wersja Gillespiego była o jedenaście minut dłuższa i mocniej skupiała się na złoczyńcy Kremie (w tej roli Matthias Schoenaerts). Studio ostatecznie wybrało jednak wersję Gunna, która zawierała m.in. wybrany przez niego utwór muzyczny podczas kulminacyjnej sceny akcji.

Trudno jednoznacznie ocenić, na ile doniesienia The Hollywood Reporter oddają pełny obraz zakulisowych wydarzeń. Jedno jednak wydaje się pewne – los „Supergirl” był z góry przesądzony na miesiące przed premierą, a po tym najnowszym raporcie James Gunn na pewno nie wychodzi z całej sytuacji jako producent przyjazny twórcom, jakiego do tej pory odgrywał w mediach.

Jedna odpowiedź do “„Supergirl” finansową katastrofą. Za kulisami miało dojść do konfliktu między reżyserem a Jamesem Gunnem”

  1. Aktywiszcze 6 lipca 2026 o 14:02

    Kto by się spodziewał? 😀

Skomentuj