Wilkołaki z Wellington powracają. Sequel „Co robimy w ukryciu” oficjalnie powstaje
W 2014 roku Jemaine Clement oraz Taika Waititi podbili serca widzów na całym świecie swoim kultowym mockumentem o wampirach „Co robimy w ukryciu” (ang. „What We Do in the Shadows”). Choć niedługo po premierze zapowiedziano kontynuację, projekt na ponad dekadę utknął w produkcyjnym piekle. Fani musieli zadowolić się świetnie przyjętym serialem, ale wygląda na to, że wyczekiwany od lat sequel o wilkołakach zatytułowany „We’re Wolves” w końcu nabiera realnych kształtów.

Taką informację przekazał Jemaine Clement w rozmowie z serwisem Collider podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmów Animowanych w Annecy. Aktor i reżyser promował tam swój najnowszy projekt – „Kiri and Lou Go Raaa!”. Clement oficjalnie ogłosił, że wraz z Waititim w końcu zasiedli do pracy:
Właściwie to już go piszemy. Zaczęliśmy pisać. Przez długi czas tylko o tym rozmawialiśmy, a teraz w końcu ruszyliśmy. Bardzo niedawno.
Clement jednoznacznie potwierdził, że mimo ogromnego sukcesu serialu „Co robimy w ukryciu” (który zakończył się na szóstym sezonie w 2024 roku), „We’re Wolves” powstanie jako pełnometrażowy film kinowy. Fabuła skupi się grupie wilkołaków, którym w oryginale przewodził Anton (w tej roli Rhys Darby) – pamiętna ekipa starająca się (z marnym skutkiem) unikać przekleństw i przemocy.
Twórcy stoją obecnie przed dużym wyzwaniem artystycznym dotyczącym formy realizacji. Clement wyjaśnił różnicę w powstawaniu obu dotychczasowych dzieł z tego uniwersum:
Pytanie, jakie sobie zadajemy przy »We’re Wolves«… Oryginalny film miał w 100% improwizowane dialogi na podstawie ogólnego zarysu fabuły. Z kolei serial był niemal w całości rozpisany w scenariuszu z okazjonalną improwizacją. To zupełnie inne metody pracy. Film z 2014 roku miał superniski budżet, poniżej miliona dolarów, i polegał na miesiącu wygłupów przed kamerą. Chcieliśmy sprawdzić, czy da się zaimprowizować cały film z efektami specjalnymi i latającymi ludźmi. Teraz musimy zdecydować: piszemy pełny scenariusz, improwizujemy jak w filmie czy łączymy to jak w serialu?.
Choć fani mają ogromne powody do radości, na gotowy film przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać. Twórca studzi emocje i zaznacza, że przy ich obecnym tempie pracy sam scenariusz może nie być gotowy przed końcem roku:
W tempie, w jakim się poruszamy, celujemy w 2027 rok, to pewne. Bardzo pomaga nam, kiedy jesteśmy z Taiką w tym samym kraju, ale radzimy sobie.
Wszystko wskazuje więc na to, że najsłynniejsze nowozelandzkie wilkołaki powrócą zapewne w okolicach 2028 roku.
Jedynka była wspaniała, klimat i gagi żywcem wyjęte z lat 90. Oby druga część utrzymała ducha oryginału.