30 najlepszych zachodnich erpegów ostatnich 30 lat – CD-Action 03/2026
Wybrałem omówienia pięciu tytułów, którym udało się trafić na naszą listę. Zaznaczam, że pod uwagę braliśmy wyłącznie zachodnich przedstawicieli gatunku, bez uwzględnienia soulslike’ów czy jRPG. Oprócz tego wrzucam przykładową ramkę tematyczną, ponieważ – podobnie jak w przypadku rankingu FPS-ów – materiał uzupełniliśmy dodatkowymi opisami zwracającymi uwagę na produkcje, którym zabrakło punktów w redakcyjnym głosowaniu, żeby trafić do TOP 30.
Zanim jednak przejdziecie do lektury, już teraz zachęcam Was do zamówienia własnego egzemplarza CD-Action 03/2026. Możecie to zrobić poprzez nasz sklep (35 zł) lub na Allegro (37 zł).

27. Arcanum
Arcanum: Przypowieść o maszynach i magyi to erpeg absolutny. Pewnie, złośliwcy, którzy się nie znają, mogą coś tam przebąkiwać o bugach, brzydkiej grafice czy takiej sobie walce, ale wszelkie rzekome mankamenty i tak bledną wobec genialności całej reszty. Cudowny, oryginalny świat industrialnej rewolucji w świecie fantasy oferuje wolność, jakiej próżno szukać nawet w dzisiejszych produkcjach. Niezależnie od tego, czy chcemy wcielić się w złego do szpiku kości elfiego maga, altruistycznego krasnoluda z działkiem na słonie, czy też tępego i brzydkiego jak noc półogra, każda z tych opcji ma rację bytu i oferuje unikalne drogi oraz możliwości.

Konflikt na linii magia-technologia rysuje się tutaj równie wyraźnie, jak dychotomia pomiędzy dobrem a złem. Silna afiliacja magiczna pozbawi nas np. możliwości podróżowania metrem po największym z miast, lecz za to zyskamy dostęp do potężnych zaklęć zakrzywiających czasoprzestrzeń. Podobnych wyborów, dotyczących zarówno rozwoju naszej postaci, jak i podejścia do rozwiązywania questów, jest tu mnóstwo. Arcanum reaguje na poczynania gracza, a nasze decyzje mają realne konsekwencje. Całości towarzyszy doskonały soundtrack oparty na kwartecie smyczkowym. Chętnie przytuliłabym remaster, a jeszcze lepiej – pełnoprawny sequel. [Alicja Wojciechowska]
23. Gothic II
Choć wolę duszny klimat „jedynki”, to jednak na „dwójkę” poświęciłem znacznie więcej czasu. Widać, że studio Piranha Bytes rozwinęło skrzydła: sequel o wiele lepiej prowadził wątek fabularny (każdy kolejny rozdział jest ciekawszy od poprzedniego), naprawił część bugów i problemów pierwszej odsłony, rozbudował świat przedstawiony i dał nam pozwiedzać całą wyspę Khorinis (a w sumie: nie tylko), wypychając ją masą zadań i wyjątkowych miejscówek.
I choć poziom trudności dla weteranów okazał się dość niski, a serię pierwotnie skupioną na demonach obwarowano stereotypowymi paladynami i smokami, to nie sposób było się oderwać od tej uzależniającej, niezwykle immersyjnej rozgrywki. Wielki plus również za fenomenalny dodatek Noc Kruka – ten mocno „wgryza się” w główny wątek fabularny i go modyfikuje, dorzuca nowe zadania, możliwości rozwoju, tereny do zwiedzania, a przede wszystkim… znacznie zwiększa trudność zabawy. Ku niezadowoleniu niektórych.
Gothic II ze swoim mocno klasycznym, średniowiecznym sznytem (wliczając w to złotawe odcienie oprawy) był skromnym krokiem w stronę zachodniego gracza. Ostatecznie nie dało się z produktu końcowego oderwać łatki tzw. eurojanku, czyli niskobudżetowej gry z Europy Środkowo-Wschodniej. Choć „dwójka” Zachodu nie podbiła, ma stałe miejsce w polskich sercach – a na bazie jej silnika wyrósł przecież wielokrotnie nagradzany mod Kroniki Myrtany: Archolos. [Bastian]
17. Star Wars: Knights of the Old Republic II – The Sith Lords
Nie oszukujmy się, Knights of the Old Republic II wyszło dziurawe, pobugowane i totalnie pocięte. Mimo wszystkich niedoróbek tytuł okazał się jedną z najlepszych gier w uniwersum Gwiezdnych Wojen, a to za sprawą genialnej fabuły. To już nie były tylko epickie pojedynki czy strzelanie blasterkami, ale wreszcie dostaliśmy niejednoznaczny świat, który rozkładał idee Mocy oraz motywacji na czynniki pierwsze. Nasze działania przestały być zero-jedynkowe jak w typowym erpegu. Pomogłeś żebrakowi? Super! Właśnie skazałeś go na śmierć w napadzie rabunkowym.

„Dwójka” jest tak szara, jak tylko mogła być. Zyskuje też na tym fabuła poprzedniczki, ponieważ w kontynuacji pogłębiono historię Revana. Poznajemy doskonale napisane charaktery, na czele z Kreią – bohaterką skonfliktowaną, przebiegłą, a zarazem stanowiącą sumienie gracza. Mamy zbuntowaną uczennicę antagonisty, szelmowskiego pilota, przyjaciela z dawnych lat, łowczynię nagród z zasadami. Postacie te jedynie wydają się typowe, większość z nich zmaga się z trudną i bolesną przeszłością.
Dziś możemy cieszyć się pełniejszą grą z modyfikacją The Sith Lords Restored Content. Dzięki temu zdecydowanie łatwiej docenić dzieło studia Obsidian Entertainment. [Zhabi]
10. Fallout: New Vegas
Co czyni erpega erpegiem? Rozwój postaci? Wielowątkowa fabuła? Rozbudowane dialogi? Wolność wyboru? Dla mnie to zdecydowanie ta ostatnia rzecz jest najważniejsza, chociaż nie mam wątpliwości, że w świecie gier wideo jest też najtrudniejsza do realizacji. I wtedy wchodzi on, New Vegas, cały w power armorze, i mówi: „Potrzymaj mi Nuka-Colę”.
Bo widzicie, to produkcja do dzisiaj pełna błędów, z systemem walki, który albo się lubi, albo którego się nienawidzi (ja chyba bardziej nienawidzę), cierpiąca z powodu krótkiego okresu produkcji… ale jednocześnie cholernie odważna w tym, że nie boi się oddać kontroli osobie przy ekranie. Po prostu pozwala się mylić.
Można zabić ważnego bohatera, podjąć fatalną decyzję albo wpakować się w sytuację (pozornie) bez wyjścia, a i tak historia to udźwignie, i tak da się pójść dalej (najwyżej naokoło…). Zamiast prowadzić za rękę, New Vegas pozwala nam ponosić konsekwencje. Do tego ma porządną fabułę, świetne postacie i fascynujący świat. I właśnie ta kombinacja sprawia, że nawet po latach to wciąż jeden z najbardziej satysfakcjonujących erpegów w dziejach. [Paweł Kicman]
6. Fallout 2
Fallout 2, tak jak jego poprzednik, snuje opowieść osobistą – w tym wypadku to historia Wybrańca opuszczającego prymitywną osadę, by ocalić swą wioskę. Ale gra dość niespodziewanie rozszerza perspektywę, ukazując świat, w którym przetrwanie, będące głównym tematem części pierwszej, przestało stanowić jedyny cel resztek ludzkości. Coś zmieniło się od czasu wyprawy mieszkańca Krypty 13, Pustkowie nie jest już takie samo. Odradza się natura (choć nadal zdominowana przez pokraczne kreacje wojny atomowej i Wirusa Wymuszonej Ewolucji), przede wszystkim jednak powstają z popiołu prawdziwe społeczności i cywilizacje. Vault City, New Reno czy San Francisco to pełnoprawne organizmy społeczne, rządzące się własnymi ideologiami, uprzedzeniami i ambicjami. I każde z nich uczy nas, że ludzka natura jest niezmienna.

W tym właśnie tkwi największa siła Fallouta 2. Twórcy jeszcze chętniej niż w części pierwszej eksplorują tematy takie jak degeneracja, hedonizm, walka o władzę czy iluzja postępu. Gra staje się mniej zdominowana przez motyw atomowej apokalipsy czy przez zagrożenia, jakie czyhają na nas na Pustkowiu, a bardziej zainteresowana zgłębianiem ludzkiej słabości. Jest tu też więcej humoru – najczęściej czarnego, czasem absurdalnego. Ale w jakiś przedziwny sposób nie tyle rozładowuje on napięcie, ile je podkreśla. I co najistotniejsze, „dwójka” nie moralizuje, pozwalając graczowi samemu zasmakować owocu z drzewa poznania dobra i zła. I właśnie to czyni tę produkcję najlepszą odsłoną wspaniałej serii. [DaeL]
Erpegi niezależne
Gdzieś obok możecie przeczytać o Disco Elysium, więc na szczęście mam nieco łatwiejszą robotę, choć i tak wszystkich erpegów niezależnych w tej urokliwej ramce nie zmieszczę. Niemniej chciałbym to zaznaczyć raz a porządnie: RPG i branża indie to romans gorący, dziki i ciągle trwający, z perspektywą na stateczne małżeństwo (dzieci ta para zdążyła już odchować całą hordę).
Korzeni owego uczucia należałoby szukać przede wszystkim w silniku RPG Maker, który już od lat 90. jest najprostszym oprogramowaniem dla amatorów gatunku chcących zacząć przygodę w gamedevie, a niedysponujących zaawansowanymi zdolnościami koderskimi. I niekoniecznie musi wyjść z tego wyblakły stylistycznie, „słodko pierdzący” pixel art. Kultowa już seria Fear & Hunger to przerażająco brutalny dungeon crawler, Omori to surrealistyczny thriller psychologiczny, a zeszłoroczne Look Outside urzeka unikalnym podejściem do cosmic horroru. A pokrewne im (wizualnie, nie technologicznie) Undertale to jedna z najbardziej wpływowych gier indie w historii.
Oczywiście istnieją nieco egzotyczniejsze eksperymenty gatunkowe. W erze nostalgii wobec czasu pierwszego PlayStation tropem Morrowinda podążył psychodeliczny (i wyśmienity scenariopisarsko) Dread Delusion. Uformował się też gatunek discolike’ów – dylogia Citizen Sleeper to jego najlepszy przykład. Do epoki cRPG z kolei odnoszą się Solasta (kumpel Baldur’s Gate), Skald (ziom Ultimy) czy Drova (przyjaciel Gothica). I mówimy tu nie tylko o mikroerpegach starczających na parę godzin, ale też o tłuściochach potrafiących wyciągnąć tygodnie z naszych żyć. Szukajcie więc tagów „RPG” i „niezależne” obok siebie, a odkryjecie przeoczony przez wielu rozdział historii ukochanego gatunku. [Karol Laska]
###
To nie koniec rankingów! Już teraz mogę zdradzić, że w kolejnym numerze opublikujemy TOP 30 przygodowych gier akcji – lista również powstanie na podstawie redakcyjnego głosowania. Tymczasem ponownie zachęcam was do zamówienia CD-Action 03/2026, żeby poznać pełne zestawienie najlepszych zachodnich erpegów. Zapraszam na sklep.cdaction.pl lub na Allegro.
Koniecznie w komentarzach dajcie znać, jak wyglądałoby Wasze TOP 30 zachodnich erpegów ostatnich 30 lat!
„Koniecznie w komentarzach dajcie znać, jak wyglądałoby Wasze TOP 30 zachodnich erpegów ostatnich 30 lat!”
III Pathfinder: Kingmaker
II Pathfinder: WOTR
I Rogue Trader
A pozostałe 27? 😀
Ciekawostka: w redakcyjnym głosowaniu WOTR zajął 43 miejsce, a Kingmaker 51, także troszkę im zabrakło (lista składała się z prawie 150 gier), żeby trafić do TOP 30.
A Rogue Trader które w takim razie? To lepsza gra od WOTR i Kingmakera
Nie napiszę konkretnych miejsc bo godzinami można ustawiać te rankingi, ale moje top30: Baldur’s Gate 3, Divinity OS 1, Divinity OS 2, Tyranny, Witcher 1, 2, 3, Rogue Trader, WOTR, Kingmaker, Gothic 1, 2, Risen 3, Pillars of Eternity 1, 2, Mass Effect 1, 2, 3, Kingdom Come 1, 2, Cyberpunk, Fallout 3, 4, New Vegas, Disco Elysium, Esoteric Ebb, Kotor 1,2, Skyrim, Oblivion
W jaki sposób? Rpg to role playing game a pathinder nie ma sobie równych w odgrywaniu roli
I gothic lepszym rpg,serio?
Już o tym wspominałem, ale jestem ciekaw czy redaktorzy wciąż potrafią wyjaśnić, za co był ten ich bojkot, bo ostatnio w ogóle nie odpowiadali na takie pytania.
Moim zdaniem, jeśli już coś mają do Owlcata, to wypadałoby o tym pisać w artykułach. Mówić o ich grach, ale też przy okazji o tym przypominać, jeśli faktycznie mają dobry powód do krytyki. Zawsze jestem za tym, że lepiej pisać o negatywnych zjawiskach w branży, niż o nich milczeć. Zła decyzja ze strony CDA. Milczenie nic tu nie daje, a narażają się tylko na śmieszność.
Podzielam Twoje zdanie, mam nadzieję, że CDA to skończy, bo tracimy na tym wszyscy: CDA, Owlcat, my.
Staram się ich prowokować w każdym możliwym miejscu, bo jest ku temu sporo okazji, ale wolałbym w ogóle nie musieć tego robić.
Coś jest na rzeczy, nie wiemy dokładnie co, możemy się domyślać, ale jakiś tekst/felieton o tym by się przydał na pewno.
Tym dziwniej i śmieszniej będzie, bo Owlcat jest też wydawcą gier. Na razie jest to tylko kilka tytułów, ale z czasem może być ich kilkanaście lub kilkadziesiąt. Lista gier, o których nie piszą będzie tylko rosnąć, coraz dziwniej będą wyglądać różne topki/podsumowania itd.
Za to HoMM mogą być z Rosji i jest ok!
Panowie, można być z Rosji i odcinać się od wojny albo ją potępiać, albo można być tak jak Owlcat.
Tam dalej pracuje devowie, którzy albo wyzywali Ukraińców od chochołów publicznie, albo przyjmowali do pracy na Krymie tuż po jego aneksji. Studio nigdy się nie ustosunkowało do tych dwóch akcji. Ba, blokowało tylko konta ludzi, którzy o tym wspominali.
Tak, robią świetne erpegi, ale tutaj – podobnie jak Mundfish – przekroczył pewną granicę, której w redakcji uznaliśmy się nie akceptować w czasach trwającej wojny.
Ukraine mam gdzies, ale Owlcat nalezy bojkotowac chociazby za brak wersji PL.
Z tego co widziałem, to większość osób tam zdaje się mieć progresywne poglądy, no i raczej wtedy nie umieszczaliby romansów z postaciami LGBT. Nie wiem, czy osoby, o których wspominałeś dalej tam są, jak już to przydałyby się konkretne nazwiska. Dlatego dalej uważam waszą decyzję za złą – nie należy milczeć, a należy naświetlać pewne problemy. Dlaczego nie zrobicie o tym artykułów?
Wsród ich inwestorów było Mail.ru i osoba powiązana z Gazpromem, jak już to o tym również by wypadało pisać.
No i najważniejsze – niespójność tego bojkotu. Dlaczego Owlcat jest wyjątkiem? Recenzowaliście Space Marine 2 i inne gry powstałe z Rosji. Część tych studiów też ma różne powiązania z rosyjskim biznesem i oligarchami.
Naprawdę przemyślcie to i nie piszę tego z jakąś złośliwością. Jeszcze raz – naświetlać problemy, a nie milczeć. Co daje ten bojkot? Nic. Ludzie nie będą wiedzieć, dlaczego coraz więcej gier wśród waszych recenzji i publicystyki nie będzie się pojawiać i takie pytania będą przy różnych okazjach wracały.
A co do Mundfish, to moim skromnym zdaniem robią chujowe gry. 😀 Tutaj też mimo wszystko uważam, że nie należy milczeć, a lepiej zjechać ich produkcje.
Eh, naprawdę by się przydała funkcja edytuj.
Dalej też piszecie np. o Heroes of Might and Magic: Olden Era powstałym w Rosji i mającym tych samych inwestorów z GEM Capital, powiązanych z Gazpromem.
Gdybyście mieli bojkotować inne studia na tej samej zasadzie, to ta lista byłaby naprawdę długa. Posiadanie inwestorów o wątpliwej reputacji nie jest w branży czymś rzadkim, i też warto o tym pisać.
@Arcling
Dokładnie Ci podałem, dlaczego Owlcat jest wyjątkiem – a konkretne nazwiska oczywiście są znane, to Nikolai Samborsky (Cinematic Director) oraz Anatoly Shestov (Executive Producer). Teksty w sieci już o tym istnieją, nie muszą powstawać kolejne, każdy samodzielnie sobie może podjąć decyzję co do wsparcia działań studia.
Kwestia GEM Capital jest już zupełnie inną sprawą, o której zwykle informujemy przy danych rosyjskich grach z zaznaczeniem, kiedy do wsparcia finansowego doszło (Replaced – po wojnie, Olden Era – przed wojną), a musicie się też przygotować na to, że niedługo pojawią się w sieci informacje o… POLSKICH grach wspieranych przez GEM Capital. I to będzie gorzka piguła do przełknięcia.
W każdym razie by granicę postawiliśmy tam, gdzie zaczyna się świadome naruszanie praw i przestrzeni drugiego człowieka ze strony devów – Owlcat to niestety zrobił, lata temu, i nigdy się nie ustosunkował ani nie przeprosił. To nie jest decyzja podjęta po wsze czasy, ale na razie trzymamy się tej linii i prosiłbym o zrozumienie, bo nikt Wam w gry Owlcata grać nie zakazuje.
To prawda, ci się pojawiają często w tych artykułach. Jednak większość ludzi nie będzie tego świadoma, więc takie pytania będą wracać, czemu nie ma informacji o konkretnych grach.
Wiele studiów zrobiło coś złego i mieli u siebie złych ludzi, grania w gry takich studiów raczej nikt w pełni nie uniknie. Oczywiście można próbować to ograniczać.
Tu pełna zgoda. Czy naprawdę taka gorzka pigułka? Kiedy polscy twórcy robią coś takiego, to też warto o tym pisać. Dobrze jest znać listę takich studiów i ich gier.
No to jest fakt, chociaż nie wygląda na to, aby większość osób tam tak myślała. Pamiętam też, że na początku wojny tak wymijająco napisali o wojnie w Ukrainie w swoim oświadczeniu, nie wspominając bezpośrednie o konflikcie. W tym przypadku niestety nic nie mogą poradzić, bo wciąż mają studio w Moskwie i boją się aresztowań, ale tu też się zgadzam, że za tamtych twórców mogli by jakoś przeprosić, i najlepiej jakby oni sami by to zrobili, chociaż pewnie i tak nie byłoby to szczere.
No i w końcu ktoś wyjaśnił o co chodzi. Dzięki. W końcu można się jakoś konkretnie do tego odnieść, a nie zgadywać.
Rozumiem teraz Waszą pozycję i argumentację, ale czemu nikt poza Wami tego nie robi? Nie słyszałem, żeby jakakolwiek inna redakcja bojkotowała Owlcat i na pewno też nie są jedynymi, którzy mają devów, którzy robili takie rzeczy, więc wyciąganie odpowiedzialności i karanie Owlcat za to jest bardzo mocnym krokiem.
Trochę ciężko zrobić porównanie gier „RPG”. Wiadome cRPG (najwcześniej nazywane właśnie klasycznym RPG), MMORPG, jRPG…osobiście też bym wydzielił „sandbox RPG”, czyli niemal wszystkie gry Bethesdy, Mount & Blade i podobne, gdzie wątek główny się rozmywa z pobocznymi.
Hack n slashe to niby action RPG, ale ciężko mi je stawiać na równi z innymi ARPG, w których skład wchodzą też soulslajki. I mamy UbiRPG, bo nowe Assassin’s Creedy czy FarCry mają trochę elementów RPG…
Trudny orzech. 😉
jak fallout 2 nie jest na pierwszym miejscu, to o dupę rozbić taki ranking.
Patrzac na artykul powyzej- Fallout 2 jest na miejscu szostym 😉
A po drugie- Planescape torment byl lepszy 😉
A serio to tego typu rankingi to czysto subiektywne wyliczanki i kazdy ma inny. Ty za mlodu zapewne pokochales Fallout, bo to genialna gra. Dzieciaki dzisiejsze o niej nawet nie slyszaly, a nawet jak slyszaly i chca zagrac to zaraz jest masa problemow, ze sie nie da odpalic, ze wszystko strasznie male w wysokiej rozdzielczosci, ze sterowanie kiepskie itd itp. Dla nich to relikt z czasow boomerow a nie zadna dobra gra, bo dzis mają Cyberpunka, Wieska (ktory tez juz ma ponad 10 lat) czy BG3.