08.10.2015
Często komentowane 46 Komentarze

Aktorzy podkładający w grach głosy są „za” rozpoczęciem strajku

Aktorzy podkładający w grach głosy są „za” rozpoczęciem strajku
Członkowie związku zawodowego zrzeszającego growych aktorów poddali potencjalny protest pod plebiscyt. I wygląda na to, że do strajku rzeczywiście dojdzie, ponad 96% członków organizacji zagłosowało na "tak".

O sprawie rozpisał się szerzej kolega redaktor spk, stąd odsyłam do jego tekstu i załączam niewielką aktualizację.

Wynik głosowania nie oznacza, że SAG-AFTRA (Screen Actors Guild – American Federation of Television and Radio Artists) automatycznie rozpoczyna strajk. Daje jednak związkowi możliwość oficjalnego zainicjowania protestów, jeżeli postulaty organizacji nie zostaną spełnione.

Jej przedstawiciele wracają do stołu negocjacyjnego z mocnym argumentem. Miejmy nadzieję, że rozmowy z branżowymi delegatami (m.in. EA, Activision i Disneya) zakończą się rychłym kompromisem, bo niestawienie się w studio nagraniowym Rogera Craiga Smitha (Batman, Assassin’s Creed), czy Jennifer Hale (Mass Effect, Guild Wars) może namieszać w kalendarzu premier.

46 odpowiedzi do “Aktorzy podkładający w grach głosy są „za” rozpoczęciem strajku”

  1. O, temat tych durnych związkowców powraca 😉 Dajcie wszystkim podwyżki, jak leci, najlepiej niech każdy aktor – dobry, zły i brzydki – dostaje tyle samo. Wszyscy jesteśmy równi, gloria, chwała, SAG-AFTRA! My, gracze, chętnie zapłacimy za te związkowe dyrdymały – w końcu trzeba wspierać gości, którzy nie potrafią nawet podpisać opłacalnej dla siebie umowy. Związek musi to zrobić za nich. Idea równości jak zwykle zetnie wszystkie głowy – do tej najniższej, a widownia za ten spektakl zapłaci.

  2. Eh, bo jak strajk to musi za tym stać kasa. A to, że dużo aktorów nawet nie wiedzą, kogo grają i o czym jest gra (bo przecieki, musi się wygadać !), albo męczące godziny pracy to takie nieważne, drugoplanowe rzeczy.

  3. @tirtel – to niech się dowiedzą u pracodawcy, a co oni języka w gębie nie mają? Pamiętam kilkanaście lat temu w jednej z firm, w której pracowałem na rozmowy kwalifikacyjne przychodzili młodzi ludzie z mamą albo z tatą. Rodzice oczywiście naciskali na to, że ich dziecko musi zarabiać najlepiej, bo jest po dobrych studiach (związek działa tak samo!). Ludzie, ogarnijcie się – trochę samodzielności w życiu! Jak mężczyzna ma bronić swojej żony i dzieci, skoro nie potrafi wywalczyć korzystnych warunków pracy?

  4. Niech spadają na drzewo. To ich firma (SAG-AFTRA) przyjmuje takie pieniądze od Ubisoftu i jak im się nie podoba to niech zmienią pracodawcę, a nie narzekają na wydawców gier. Jak przestaną pracować to growi wydawcy zatrudnią inną firmę albo zaczną nagrywać dubbing wewnątrz własnego studia. To nikogo nie ruszy, że im się coś nie podoba.

  5. @gramofon23 Eee, a jak będzie ich bronić od głodu i chłody, jeśli nie dostanie pracy, bo ” jak się nie podoba, to wynocha”?|Nie rozumiem tego warczenia na związki – to przecież kapitalizm w czystej postaci: ludzie się zbierają i zgadują, by zyskać lepszą pozycję negocjacyjną z pracodawcami. Co, klient może dyktować warunki z pozycji siły, ale jak wykonawca chce wykorzystać swoje atuty, to już oburzenie?

  6. @zadymek: Na zwiazki najbardziej warcza pracodawcy – latwiej im zwolnic jednego takiego, co to prosi zeby mu w koncu dac podwyzke z minimalnej, bo „wynocha, mam 10 na twoje miejsce”, niz zwolnic setke naraz, bo wtedy ta 10 czekajaca na miejsce moze sie dwa razy zastanowic, czy warto isc do roboty tam, gdzie sie tak od reki 100 osob wyrzuca 😛

  7. Osobiście to czasem w grach słysząc ciągle te same głosy mam mieszane uczucia z grania, może dobrze jak by czasem był jakiś nabór/konkursy dla fanów/innych ludzi którzy by podkładali głosy. Bo powiedzmy sobie szczerze, słysząc Jacek’a Mikołajczak’a słyszymy Beziego z Gothica lub Tomasza Marzeckiego, toż to przecież Xardas jest lektorem na National Geographic 😛 . Jeśli chodzi o tych zza granicy, to czasem ma się wrażenie że podkładają głos nie po to bo chcą, ale po to bo to ich praca, odwalić robotę i dobra

  8. @zadymek – związki i kapitalizm? To jakiś bełkot. Jak to „jak będzie bronił?” – rozumem, oczywiście. Wszystko można załatwić z głową, do tego trzeba jednak odwagi, a nie chowania się za spódnicą mamy czy za papierem ze związku. Mężczyzna musi wyzwolić w sobie instynkt zdobywcy, odkrywcy, a nie jęczeć w kącie nad własnym losem. Nie chcą z Tobą podpisać dobrej umowy? Widocznie jesteś na to za słaby. Podpisz słabą umowę i udowodnij, na co Cię stać, bądź kreatywny = następny kontrakt będzie lepszy.

  9. @bohater8 – to ktoś zmusza tych ludzi do pracy za niską stawkę? Przecież mają wolną rękę i mogą odejść z pracy – jak się nie podoba. A jak nie podoba się stawka, to niech wezmą się za siebie i szukają nowej (przy okazji podnosząc kwalifikacje i szukając na rynku luki, gdzie można się z jakąś umiejętnością wcisnąć). Akurat pracodawcy zwalniają zwykle wówczas, gdy podnosi się płaca minimalna ->jak nasz wspaniały nierząd opodatkuje doszczętnie umowy zlecenia/o dzieło, to 3/4 ludzi pracujących w ochronie wyleci

  10. Taki to będzie dobrobyt z podnoszenia minimalnych płac. Za każdą taką akcję płaci zwykle i tak konsument. Aktor – ustawowo – dostanie więcej, to wzrosną koszty produkcji gry, a więc producent wliczy to w cenę produktu, który będzie droższy o kilka procent. Za dyrdymały związków zapłaci gracz. A dostanie jeszcze gorszy produkt – bo przekonany o ustawowej stawce aktor będzie miał to wszystko w czterech literach. Taki dobrobyt gwarantują związki.

  11. @gramofon23 Nie, nie chcą podpisać lepszej, bo maksymalizują zysk. A następny kontrakt będzie tak dobry, jak dobre kontrakty u konkurencji. I tak, związki i kapitalizm: mamy normalną umowę między stronami, gdzie uzgadnia się usługę i cenę za nią. Z tym, że tym razem, wyjątkowo to spory odsetek usługodawców dogaduje się ze sobą i wypracowuje lepszą pozycję negocjacyjną (z głową, a jakże). To takie same „jak się nie podoba, to wynocha” tylko wg. pracowników.

  12. Narzekają, marudzą i strajkują, a tymczasem ja marzę o takiej pracy. Robić to, co się lubi (a ja lubię podkładać głosy, nagrywać, modulować głos itp.) i jeszcze dostawać za to kasę. Tak to bym chciał. 😛

  13. @zadymek – nie jest to umowa między stronami, tylko umowa, w której między stronami pojawia się pośrednik – a pośrednik w takich przypadkach niestety zwykle wszystko psuje. Nie da się bowiem ujednolicić wszystkich tych kontraktów, zrozum, zawsze ktoś będzie stratny. Albo wszyscy bawimy się sprawiedliwie, czyli każdy negocjuje swoją umowę, albo pojawia się pośrednik i psuje rynek. Wiesz co daje maksymalizacja zysków? Chociażby: możliwość pracy nad większymi projektami i możliwość większego zatrudnienia.

  14. @zadymek – a najważniejszy w tym wszystkim jest konsument. Zadaniem pracownika jest pracować, zadaniem pracodawcy jest płacić na czas, zgodnie z zawartą umową. Dążeniem pracodawcy jest rozwój firmy, nowe miejsca pracy, nowe projekty i właśnie: maksymalizacja zysków. Dążeniem normalnego pracownika jest samorozwój, szukanie nowych ścieżek kariery i możliwości podpisania lepszych kontraktów. Nie ma tu miejsca na związki. Dlatego: wszystkie związki na Powązki.

  15. Ech praca marzeń i jeszcze nie pasuje…

  16. Nie dostaną na pewno jedne3go: informacji o produkcji przy której będą pracować. Na ich niekorzyść przemawiają wycieki większych albo mniejszych „gwiazd” które działają wbrew polityce marketingowej. Przykładem jest chociażby ostatnia afera z nowym Wolfensteinem.

  17. @gramofon23: Nie zycze ci, zeby twoja firma padla i zebys musial negocjowac swoje zarobki z takim gramofonem23. |”Co, nie chcesz pracowac za minimalna pensje? A tamci chca, wiec wynocha”.

  18. @bohater8: Wiele razy w życiu byłem w takiej sytuacji i mam świadomość, że na rynku pracy/w negocjacjach trzeba być twardym do końca. Nie mam własnej firmy (za dużo z tym w Polsce nerwów), ale za to mam w życiu zasady, zostałem też wychowany w przeświadczeniu, że nie należy mi się nic „za darmo”, tylko na wszystko muszę zapracować. „Tamci chcą, więc wynocha”, moja odpowiedź: „jeśli tamci się zgodzili, ich sprawa, ja jestem od nich lepszy w tym, tym i tamtym, dlatego uważam, że mogę dostać więcej”.

  19. @bohater8: Widzisz, problem polega na tym, że w negocjacjach trzeba mieć jakieś argumenty. Jeśli ktoś nie ma argumentów, a chce iść na skróty w życiu – idzie żebrać w związkach o lepsze pieniądze, zasiłki i tak dalej. Jak pisałem wcześniej: wiele z tych w/w postulatów ma sens, ale trzeba to wynegocjować we własnym zakresie, z głową. Mądrzejszemu i sprytniejszemu się uda i zarobi więcej, dowie się więcej o produkcji; głupszemu nie uda się – będzie się musiał tego nauczyć. I dzięki temu się rozwinie!

  20. @bohater8: Tymczasem współczesność wszystko chce zrównać – na skróty, a to oznacza, że mądrzejszego trzeba szybko ściągnąć w dół – do poziomu najgłupszego. Wtedy – wg socjalistów – będzie „po równo”. Przykro mi: to nie jest sprawiedliwość, to jest ścinanie głów do najniższej w szeregu. To utopia, w której każdy ma być taki sam i każdemu coś się należy – za nic. Takie pomysły zabijają w ludziach ducha odkrywcy/zdobywcy; a ludzie bez tego ducha stają się miałcy, nijacy, bez zasad, bez wartości.

  21. gramofon23 Ty masz chyba jakies klapki na oczach i widzisz coś takiego – 1 -………… 2 – WIĘCEJ PIENIĘDZY!!!11! 2 – …………… jakoś wątpię by najlepsi narzekali na swoją pensje i musieli martwić się o minimalną stawkę (to raczej wsparcie dla nowych i nieznanych) a bardziej chodzi im o reszte punktów, które są dosyć istotne w ich pracy i już przestań pisać te swoje bajki o niestaraniu się bo takich informacji nie posiadasz co zrobili a co nie, może widocznie inaczej się nie dało.

  22. @Airoder – a Ty, jak mniemam, posiadasz informacje, że inaczej się nie dało? Nie wiem, co masz na myśli w pierwszym „zdaniu” – spróbuj złożyć z tego jakieś zdanie złożone, bo w tej formie jest mało czytelne. Każdy „najlepszy” był kiedyś „nowy i nieznany” – aby być najlepszym trzeba jednak ciężko pracować od samego początku. Ty nazywasz to bajką, bo widocznie żyjesz w przekonaniu, że gdy na drodze jest przeszkoda, to trzeba zacząć lamentować nad własnym losem i błagać związek zawodowy o pomoc. Powodzenia:)

  23. gramofon23 no cóż, liczyłem na Twoją inteligencje w pierwszym zdaniu, bo ciężko czasem się zmieścić w limicie tych znakow z glebszą refleksją. Jak widocznie nie ma co liczyć na to. Swoje bicie piany ciągle opierasz na fakcie podniesienia pensji minimalnej a ja Ci podkreślam, że najlepsi, którzy także podpisują się pod tą petycją nie interesują się pensją minimalną a raczej warunkami pracy – jeśli posiadasz informację, że nie starali się osiągnąć tego w inny sposób to podaj albo zamilknij się już bo nudzisz

  24. I od kiedy łączenie się w grupę by pokonać przeszkodę jest lamentowaniem? Jest to po prostu inną formą pokonania tejże przeszkody, czasem wręcz jedyną.

  25. @Airoder – przykro mi: „nie zamilknę się” 🙂 I uprzejmie zwrócę uwagę, że aby zrozumieć bełkot, zwykle trzeba w podobnie bełkotliwym języku nadawać. Mi trudno się przestawić – stąd brak zrozumienia względem Twoich antyinterpunkcyjnych i antyskładniowych zagadek. Nie biję też piany – co raczej Tobie można przypisać – tylko spokojnie tłumaczę, na czym polega leń wyżej strajkujących.

  26. @Airoder – i proszę mi wierzyć: znacznie trudniejsze cele już ludzkość potrafiła osiągnąć – uważam, że dogadanie się z pracodawcą w kwestii warunków zatrudnienia (czyli nie tylko kwestii płatności, ale także pozostałych warunków umowy) nie należy do najtrudniejszych zadań 🙂 Przemyśl to, proszę – również dla własnego dobra. A jeśli mimo to zdecydujesz się zostać przy swoim, to jeszcze raz: powodzenia, szanuję Twoje zdanie i życzę szczęścia.

  27. @Airoder – nie jest to żadne „łączenie się w grupę”, tylko najazd na pracodawcę pod banderolą związku. Innymi słowy: lament za spódnicą SAG-AFTRA z domieszką żebraniny, „bo nam się należy”. Litości.

  28. gramofon23 ah czyli olałeś moją prośbę o podaniu informacji na których bazujesz. Pisanie z teoretykami ma tą wadę, że nie przegadasz ich bo ciężko przegadać kogoś kto bazuje na swoim „widzimisię”. W jedyn zdaniu piszesz o szanowaniu zdania w drugim nie szczędzisz sobie wjazdów personalnych co się trochę kłóci z moim postrzeganiem czyjegoś zdania i dla Twojej wiadomości, gdy w firimie której pracowałem i lataly karteczki związkowe to je całkowicie olałem bo postulaty o które chcieli walczyć były…

  29. … głupi i idiotyczne w moim mniemaniu ale jeśli zawierałyby jakies istotne zapiski, które spowodowałby ze warunki pracy dla wielu ludzi byłyby bezpieczniejsze i przystępniejsze to jak najbardziej mógłby taką inicjatywę poprzeć nie ważne od kogo by ona wyszła. Porównujesz branże gier do branży filmowej tylko te obie branże dzielą dziesiątki lat istnienia (zreszta aktorzy także nie walczą o swoje a robią za nich to agenci), więc to dla mnie mija się w ogole z celem bo to jak porównywać nastolatka do dziadka

  30. postrzeganiem „szanowania” czyjegoś zdania – zjadło słowo.

  31. @Airoder – Jakich wjazdów personalnych? Interpunkcja, ortografia i składnia – leżą u Ciebie. Przez to większość wypowiedzi jest bełkotliwa – to stwierdzenie faktu, nie wjazd personalny. Mam udawać, że tak nie jest? 🙂 W wolnej chwili zrób sobie powtórkę z tych zagadnień – to nic wielkiego, a na pewno Ci się przyda. Nie odczytaj tego źle – nie ma tu żadnych złośliwości, to tylko dobra rada ode mnie.

  32. @Airoder – Nie będę Ci też udowadniał, że nie jestem wielbłądem. O to teraz prosisz, robiąc z w/w pracowników skończone sieroty, które nie potrafią o siebie zadbać. Twierdzisz przy tym, że nie mieli innego wyboru – w takim razie również poproszę o dowód. Jeśli udowodnisz, że Ci ludzie nie mają jaj i rozumu, to prawdopodobnie wygrałeś: nie ma dla nich wówczas ratunku, tylko związek zawodowy może im tu pomóc.

  33. @Airoder – Jestem jednak przekonany, że nie są kastratami umysłowymi, tylko skończonymi leniami. I tu nie chodzi o branżę: jedna jest lepiej opłacana, druga gorzej. Tak już jest, nie da się wszystkiego zrównać. Jeśli ktoś godzi się na dane warunki pracy – to jego wybór. I tu się kończy cała filozofia. A jeśli chce pertraktować i mieć lepsze warunki – niech pertraktuje. Jeśli ma argumenty – wygra, jeśli nie – przegra. To sprawiedliwa walka i nie potrzeba tu ingerencji osób trzecich.

  34. gramofon23 zabawny jesteś 😉 to, że czasem z pośpiechu napisze cos niechlujnie w jakimś poście na necie do osoby która mnie w ogole nie interesuje jest powodem do personalnych wstawek? Raczej to udowadnia kruchość argumentacji

  35. gramofon23 wszystko byłoby ok gdyby nie to, że on też ma rachunki do opłacenia i możliwe ze rodzine na utrzymaniu, więc gadanie typu „albo moje albo odchodzę” może okazać się mało trafnym podejściem dla niego. Ludzie którzy mają na głowie więcej niż tylko siebie czasem wolą ugrać coś w bezpieczniejszy sposób, nie widzę powodu by ich winic za to

  36. @Airoder – Mniej więcej tak to później wygląda: http:innpoland.pl/119403,niedawno-zrownal-wszystkim-osobom-w-firmie-pensje-do-70-tys-dol-po-czym-odeszli-od-niego-najlepsi-pracownicy-dlaczego -> jeśli do wyrównania płac dojdzie wyrównanie wszystkich warunków pracy, to wybuchnie jeszcze większy chaos. Nie jesteśmy równi, każdy jest inny; są ludzie mniej i bardziej zdolni; niektórzy się do czegoś lepiej nadają – inni mniej, niektórzy mają talent, inni – nie mają.

  37. Abym musiał coś ja udowadniać to musiałbym im coś zarzucać a aktualnie zarzucam jedynie Tobie, że opierasz się na swoim przekonaniu i „widzimisię” z góry oceniajac tych ludzi, więc napisałem do Ciebie byś mi udowodnił, że się myle, że swoje wywody na ich temat masz poparte danymi, że oni naprawdę są tacy niezdarni i sami nic nie potrafią zalatwić. To leży w Twoim interesię nie moim bo to Ty prowadzisz tą dziwną krucjatę od już długiego czasu… chce wiedzieć na czym ją opierasz tak szorstko wydając wyroki

  38. @Airoder – „ugrać”, „załatwić”, „łączyć się w grupie” – zrobić wszystko, oby tylko nie pracować 🙂 Na dodatek: robić wszystko w bezpieczny sposób, bez ryzyka. Nie pracować na swoje nazwisko; nie być kreatywnym; nie rozwijać się, nie ryzykować w życiu – bo: po co? Związek załatwi lepsze warunki. A jak nie: to na zasiłeczek. Bycie zdolnym indywidualistą, polihistorem ciekawym świata – jest dziś passe. Nie wiem, czy Twoje podejście mnie przeraża czy smuci.

  39. gramofon23 no dobra ale co ma informacja w Twoim linku do tej sprawy? Przecież do dwa odrębne tematy…. tutaj nie rozchodzi się o to by każdy dostał tyle samo

  40. @Airoder -> Zaraz, zaraz: ja twierdzę, że Ci ludzie mają rozum i sami sobie poradzą. A Ty prosisz, by to udowodnić. Przepraszam bardzo, ale to Ty musisz udowodnić, że są kastratami umysłowymi, bo jeśli np. potrafią napisać postulaty do związku: to znaczy, że rozum mają. I na dodatek rozum nastawiony na fale zbiorowego cwaniactwa, by coś „ugrać w grupie”.

  41. gramofon23 jeśli nie będą pracować to wylecą z pracy – zapewne zarabiają tyle, że mieszkają w lepszych dzielnicach, mają dobre samochody + różne abonamenty itp które sprawiają, że życie na zasiłku jest dla niech wręcz niemożliwe więc ja nie wiem czy my gadamy jeszcze o nich… Uzyskanie lepszych warunków pracy równa się z brakiem kreatywności? A może uzyskanie bezpieczeństwa wiąże się z niechęcią do rozwijania? Jeśli można to uzyskać w łatwy sposób łącząc się w grupę do czemu tego nie zrobić?

  42. gramofon23 pisałeś mi pierw – że ludzie którzy nie potrafią niczego sami osiągnąć to lemingi… teraz mi piszesz ze mają głowe na karku tylko, że chcą coś ugrać na „cwania w grupie” – miejscami się gubie i nie wiem czy masz ich za debili którzy sami nic nie ugrają, czy masz im za złe, że walczą w grupie zamiast osobno… przecież tu nie chodzi o warunki pracy w jednej firmie tylko by narzucić pewne standardy w każdej

  43. @Airoder – Wierz mi – stać ich na to, by wyrobić sobie nazwisko w pojedynkę. Niech wezmą się za robotę i doskonalą się w swoim fachu. Z dobrym nazwiskiem łatwiej o lepszy kontrakt. To jest motywacją dla początkujących, rozumiesz? Jaką motywację ma początkujący, który dostanie na dzień dobry wszystko na poziomie dobrego aktora? Bo jest w związku. Pomyśl o tym, sprawdź w odnośniku, jak zareagowali najlepsi pracownicy na ujednolicenie warunków zatrudnienia. To tak nie działa.

  44. @Airoder – Owszem, działanie takich organizacji jak SAG-AFTRA sprawia, że ludzie stają się lemingami. I później wszystko muszą robić z asystą. To smutne, ale prawdziwe. Teoretycznie ta utopijna wizja równości i „załatwiania” czy „ugrywania” czegoś w grupie jest OK, ale w praktyce: psuje ludzi, zabija w nich ducha wojownika. I psuje rynek. Każda firma powinna mieć swoje standardy, ujednolicanie wszystkiego – burzy kreatywność.

  45. @Airoder – Myślisz, że np. Clint Eastwood, gdy zaczynał karierę, to od razu był znanym w branży Clintem Eastwoodem? A może wyrobił sobie nazwisko, bo zapisał się do związków, które zapewniły mu bezpieczeństwo na planie. Ludzie wielcy – ryzykują, podejmują się wyzwań, walczą o swoje, zdobywają szczyty, a ludzie mali – idą żebrać w grupie, by coś „ugrać” i przy okazji „załatwić” te same standardy, co ma jakiś tam branżowy Eastwood.

  46. @Airoder – Przy okazji: zauważ też, że Eastwood zaczynał jako hutnik, potem pompiarz na stacji benzynowej i narzędziowy w zakładach Boeinga. Innymi słowy: ciężko pracował. Później zaczął od udziału w filmach klasy B. Czyli znowu: ciężko pracował, tym razem na nazwisko w branży. Myślisz, że dali mu świetne warunki na dzień dobry? I że był bezpieczny na planie? Rozumiem, że związki „ugrały” mu resztę kariery? Nie, po prostu sprawdził się w zawodzie aktora. Praca, praca, praca – skróty są dla leni.

Skomentuj tirtel Anuluj pisanie odpowiedzi