Borderlands 4 zachęca do opuszczenia Ziemi. Twórcy wypuścili aktorski zwiastun nakręcony przez producentów „Lokiego” i „Daredevil: Born Again”
Obaj producenci próbowali uchwycić klimat Borderlandsów nie na którejś z jego fikcyjnych planet, ale właśnie na Ziemi.
Seria Borderlands słynie ze specyficznego humoru i wybijającej się na tle innych gier estetyki. Choć czwarta część ma nieco stonować z tym pierwszym, to wcale nie oznacza, że porzuca go w pełni. Było to zresztą widać już choćby po zwiastunach prezentujących grywalne postacie, a teraz na deser otrzymaliśmy kolejny materiał, tym razem aktorski.
W zwiastunie zatytułowanym „Opuść Ziemię” zmęczony codziennymi obowiązkami mężczyzna za namową gadającego psa chce uwolnić się od nich i dosłownie wylecieć w kosmos. Nie jest w tym osamotniony, ponieważ kolejne kadry pokazują nam pakujące się osoby wraz z ich wymyślnymi broniami (jak choćby poruszający się na dwóch nogach karabin), z których Borderlandsy są znane. Szalona pogoń dziesiątek osób (ale też i słonia) w stronę lądowiska kończy się wylotem statku kosmicznego.
Za całość odpowiada duet w postaci Justina Bensona i Aarona Moorheada, który pracował już przy „Lokim” czy „Daredevil: Born Again”. W wywiadzie dla Inverse powiedzieli, że propozycję nakręcenia zwiastuna otrzymali w trakcie kręcenia tego drugiego i ucieszyli się, że gdzieś między obowiązki przy dużym projekcie mogli zająć się czymś mniejszym. Choć Brenson nie grał nigdy w żadną część Borderlandsów, to już Moorhead owszem – w trakcie pandemii zagrywał się ze znajomymi w „trójkę” (choć jak sam podkreśla, nie miał najmniejszego pojęcia, co się dzieje, lecz owi znajomi prowadzili go dalej). Choć mieli do wyboru mnóstwo planet znanych z serii Borderlands, to, jak zdradza Craig Mitchell, wiceszef marketingu 2K, nieprzypadkowo wybrali akurat Ziemię.
Borderlands to gra sci-fi i musieliśmy być w tej kwestii ostrożni – rozmawiałem z Randym [Pitchfordem, CEO Gearboksa] i powiedział mi „Ziemia nie jest częścią kanonu Borderlandsów”. Więc mógł to być statek kosmiczny opuszczający naszą planetę, by pograć w grę wideo, niemniej ów statek to bardziej stan umysłu. Wchodzisz do świata szaleństwa i unikalnego połączenia chaosu i zamętu. Więc „Opuść Ziemię” dla mnie opowiada o wychodzeniu ze swojej codzienności, zostawianiu całego tego szajsu i pójściu ze znajomymi, by dobrze bawić się przy Borderlandsach.
Co interesujące, wiele z rzeczy, które widzimy w „Opuść Ziemię”, nie zostało w pełni wykonanych za pomocą efektów specjalnych. Widoczny w połowie zwiastuna przekrój budynku to miniatura, tak samo zresztą jak wspomniany słoń został nakręcony techniką animacji poklatkowej. Inne elementy trailera to także elementy praktyczne, wliczając w to maski czy bronie.
Aaron i ja rozmawialiśmy dużo o tym [cyfrowych efektach specjalnych – dop. red.] i to smutne, że filmy osiągnęły szczyt w latach 90. i na początku XXI wieku w tym sensie, że choćby „Siedem” czy „Matrix” fotograficznie wyglądają fantastycznie, niemal lepiej niż cokolwiek wypuszczanego dzisiaj. Dlatego też używaliśmy miniatur, bo po prostu lepiej jest uchwycić wszystko, co możesz w prawdziwym świecie, zamiast używać do tego VFX.
Borderlands 4 zadebiutuje już niedługo, bo 12 września, na pecetach, PlayStation 5 i Xboksach Series X/S. Niespełna miesiąc później na rynek trafi też wersja na Switcha 2.
Czytaj dalej
Gracz kiszący się przez większość życia na słabiusieńkim pececie, stąd pałający miłością do kilku tytułów wydanych przed swoim rokiem urodzenia jak Thief 2 czy Heroes III. Niezdrowo analizujący spójność mechanik gry ze światem przedstawionym. Zawsze daje najwięcej punktów w charyzmę. Fortnite spalił mu zasilacz.