4.01.2024, 14:30Lektura na 2 minuty

Chiny wycofują się z planów ograniczenia mikropłatności

Przepisy, które pod koniec ubiegłego roku wprowadził chiński rząd, mocno uderzyły w największych graczy na rynku gier Państwa Środka.


Krzysztof „Gwint” Jackowski

Chiny jako największy rynek gier wideo na świecie, posiadający do tego największe firmy w tej branży, wydają się czasami robić wiele rzeczy, aby ten stan rzeczy obrócić na swoją niekorzyść. Tu ograniczymy czas grania, tu dostępność wybranych gier, tu nakażemy zachodnim wydawcom układać się z chińskimi firmami, bo ich gry nie wyjdą. Tak… Chiny są osobliwe i jakiś czas temu po raz kolejny dały sobie o tym przypomnieć.

Ale po kolei. Pod koniec zeszłego roku władza postanowiła wypowiedzieć wojnę mikrotransakcjom. Nowe przepisy, regulujące tę gałąź interaktywnej rozgrywki, wprowadziły szereg zmian. Głównym celem było ograniczenie przychodów największych firm z tytułu mikropłatności. Jak planowano tego dokonać? Przede wszystkim usuwając gratyfikacje za dokonywanie zakupów oraz codzienne logowanie do gry. Do tego wprowadzając ostrzeżenia i blokady przed zbyt dużymi wydatkami na produkcje. Oczywiście w tle znajdował się ciągle wątek walki z uzależnieniem od gier wideo, więc dwa sukcesy: finansowy i społeczny byłyby dla rządu niesamowitym sukcesem. Rzeczywistość postanowiła jednak wyciąć numer Chińczykom.

Po ogłoszeniu nowych przepisów rynek bardzo gwałtownie zareagował na plany rządu. Akcje dwóch największych firm – Tencenta oraz NetEase – poszybowały na łeb na szyję, aż o 80 miliardów dolarów. Był to rezultat szacunków strat inwestorów z tytułu mniejszych przychodów korporacji. W procentach prezentowało się to następująco: Tencent Holdings spadło o 16%, NetEase aż o 25%.

Po takim tąpnięciu chiński rząd postanowił cofnąć się o krok. Regulatorzy zapowiedzieli zmiany w przepisach, które zapewne spuszczą z tonu, jeśli chodzi o nakładanie ograniczeń na mikropłatności. Na razie nie wiadomo, z jakimi rozwiązaniami będą mieli do czynienia chińscy gracze oraz giganci branży, którzy powoli odbudowują się po ciosie. Jak już wcześniej wspomniałem, Chiny są bardzo osobliwe i nie zawsze ograniczenia, które wprowadzą, przynoszą wymierne skutki.


Czytaj dalej

Redaktor
Krzysztof „Gwint” Jackowski

Beznadziejnie zakochany w Dead Space i BioShocku. W gry wideo gram, odkąd byłem mało rozgarniętym bobasem, i planuję robić to do końca. Wydałem 460 złotych na Diablo IV i do teraz tego żałuję. Jak ktoś chce zagrać w jakiegoś multika na Xboksie, to ja bardzo chętnie.

Profil
Wpisów321

Obserwujących4

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze