Control Resonant dostaje świetne recenzje. Zmiana gatunku nie zaszkodziła najnowszej grze Remedy
Zmiana gatunku była, zaiste, czarnym koniem tych wyścigów.
Jest w tej branży taka zasada, że sequele muszą być bezpieczne i delikatne, bo ludzie przychodzą po to samo, tylko w innym opakowaniu. Remedy wzięło swoje drugie Control, wyrzuciło z niego strzelanie, wymieniło bohaterkę na jej brata, zmieniło środowisko i pistolet też zamieniło na coś innego. Brzmi jak przepis na katastrofę. Wygląda na to, że Remedy dało radę, bo oto krytykom bardzo się Control: Resonant spodobał.
Na Metacriticu gra notuje 86/100 przy 27 recenzjach. Rozrzut nie jest wcale bardzo duży jak na premierę tej skali, a większość tekstów siedzi w przedziale 80-90. Zdejmowanie embarga prawie tydzień przed debiutem to niekiedy deklaracja, że wydawca jest gry pewny no i mamy to, mamy.
Nasz redakcyjny kolega Karol wręczył dumną dziewiątkę, a tytuł jego recenzji brzmi „Jeśli Control Resonant się dobrze nie sprzeda, nie zasługujemy na nic jako gracze”, więc mniej więcej wiecie, czego się spodziewać. Uważa grę za najlepszą w dorobku studia, choć nie za najlepszą jego opowieść – nowe serce Finów bije według niego w mechanice walki i poruszania się. Ninho dorzucił drugą opinię i zwrócił uwagę na jeszcze jedną rzecz: tytuł jest naprawdę dobrze zoptymalizowany.
To niezwykle spójna koncepcyjnie w swojej niespójności percepcyjnej gra.
VGC wystawiło najwyższą notę – 5/5 – nazywając zmianę gatunku najodważniejszym ruchem w historii studia. Jordan Middler zachwala kreację Seana Durriego i Courney Hope, a za jedyną wadę uważa powtarzalne aktywności w otwartym świecie.
IGN dał 8/10. Michael Highman zachwyca się światem i responsywną akcją, ale uważa, że mniej więcej połowa bossów stanowi gąbki na obrażenia, zaś warstwa erpegowa jest płytsza, niż się wydaje. Do tego ostrze walki, jego zdaniem, z czasem tępieje.
Control Resonant nie jest tak głębokie, jak sugerują jego erpegowe mechaniki.
The New York Times, który gry recenzował do tej pory relatywnie rzadko, również daje 8/10: Manhattan jako oszałamiające zniekształcenie przestrzeni, bossowie bardziej jako widowisko niż wyzwanie, fabuła zaś niestety jest aktorem drugoplanowym.
I wreszcie Cubed3, czyli jedyna gorzkawa recenzja, jaką udało mi się do tej pory znaleźć: Coller Entragian wręczył grze 6/10, twierdząc, że gra ma głębię God of Wara na PlayStation 2, drzewka umiejętności są doklejone, a starcia to chaotyczna szamotanina. Zarzuca też grze, że suwaki obrażeń i okien czasowych stoją otworem od pierwszej minuty.
To świetny pomysł, z którego nic nie wynika.
Recenzenci zgadzają się co do tego, że poskręcany Manhattan i projektowanie poziomów stoją na naprawdę wysokim poziomie i nawet Cubed3 się nie czepia. Zgadzają się też co do wad: powtarzalni przeciwnicy i wypełniacze w otwartym świecie. Na to narzekają wszyscy, od anglojęzycznych po polskojęzyczne. Nie ma wieży Babel.
Kłócić się można o miejsce, w którym Remedy często miewało przewagę – VGC uważa fabułę za jedną z najlepszych, ale IGN, NYT i nasza redakcja – za najsłabszą część gry. Z drugiej strony VGC przechodziło grę przez 12-15 godzin, IGN 30, a taka włoska Uagna.it 40-50 z zadaniami pobocznymi.

Gra ukaże się 24 września na pecety (pograją nawet właściciele słabszego sprzętu), PlayStation 5 i Xboksy Series X i S, ale wyłącznie w formie cyfrowej – wydanie pudełkowe zostało opóźnione do 15 października. Kupujący Digital Deluxe będą mieli prawdziwą premierę 22 września, a preload już ruszył.
Wykaz ocen:
- VGC – 5/5
- CD-Action – 9/10
- GameSpot – 9/10
- Screen Rant – 9/10
- Gram.pl – 8,5/10
- IGN – 8/10
- New York Times – 8/10
- Gry-Online.pl – 8/10
- GamePro – 8/10
- TechRaptor – 8/10
- Cubed – 6/10
