Czy to już koniec Denuvo? Niesławne zabezpieczenie zostało złamane we wszystkich grach
Zabezpieczenia w grach wideo są prawie tak stare, jak same gry, chociaż wraz z rozwojem branży malało zaufanie, jakim wydawcy darzyli użytkowników. Z czasem zaczęło pojawiać się coraz więcej metod ochrony interesów developerów, co ostatecznie zostało wypaczone i utraciło swoje pierwotne znaczenie.
Jednym z najjaśniejszych z punktu widzenia biznesu i najmroczniejszych dla graczy zabezpieczeń jest Denuvo. Powstała 12 lat temu w Austrii firma stworzyła system przez lata uznawany za niezdobytą twierdzę. Wkrótce po wydaniu, ten DRM zaczął z coraz większą regularnością pojawiać się w nowych grach, lecz nie zawsze był tak samo skuteczny – South Park: The Fractured But Whole zostało od niego uwolnione już kilka godzin po premierze, a Assassin’s Creed Origins złamano po kilku tygodniach prób. I choć już dekadę temu wieszczono upadek Denuvo, to zostało ono z nami aż do teraz, wywołując regularnie powracające kontrowersje związane m.in. z wpływem na wydajność gier. Czy słusznie? Trudno stwierdzić, aczkolwiek w internecie natknąć się można na liczne dowody zwiększonego użycia m.in. procesora. Kilka lat temu firma miała nawet się przed tym oficjalnie bronić, ale na deklaracjach się skończyło.

Teraz Denuvo ma znacznie większy problem na głowie – możliwe, że zabezpieczenie dotarło właśnie do ściany i jesteśmy świadkami jego ostatnich chwil w obecnej formie. W ubiegłym tygodniu przez społeczności entuzjastów pozyskiwania gier w sposób alternatywny przetoczyły się wieści o złamaniu Denuvo we wszystkich grach singlowych. Stało się to możliwe dzięki narzędziu „oszukującemu” DRM i mimo że nie jest to całkowicie bezpieczne dla systemu, nowe iteracje tego rozwiązania są coraz lepsze. Do tego stopnia, że dzięki grupie ukrywającej się za psuedonimem DenuvOwO złamano nawet wszystkie gry VR-owe posiadające Denuvo.
Irdeto, od 2018 firma-matka Denuvo, zapowiedziała już podjęcie odpowiednich kroków i wypuszczenie zaktualizowanych wersji zabezpieczeń dla produkcji dotkniętych nowym sposobem crackowania, jednak może być za późno. Nawet jeśli firmie uda się opanować obecny kryzys, to zaszywanie DRM-u jeszcze głębiej, by załatać obecne luki już na pewno odbije się na wydajności samych gier, więc wówczas wrócimy do punktu wyjścia, a zabawa w obchodzenie zabezpieczeń zacznie się od nowa.
Gra w kotka i myszkę może trwać jeszcze wiele lat, ale skończy się w momencie, w którym wydawcy dojdą do wniosku, że nie opłaca się dalej wspierać Denuvo. W taki właśnie sposób zakończył się przecież żywot wielu poprzedzających je rozwiązań. StarForce, SafeDisc, SecuROM czy systemy takie, jak Games for Windows Live należą przecież do zamierzchłej przeszłości. Kto wie, czy w najbliższym czasie nie dołączy do nich właśnie Denuvo – w końcu łaska pańska na pstrym koniu jeździ.
Dla równowagi dodam, że nic nie jest jeszcze przesądzone. Zaledwie 4 lata temu jedyną grą, która w całym 2022 roku została pozbawiona Denuvo, był Dying Light 2. Wprowadzone poprawki mogą okazać się na tyle skuteczne, że niesławny DRM zostanie z nami jeszcze na długo.
Szczerze to dla mnie denuvo jest niczym innym niż zbędnym zjadaczem klatak
bo piraci potrafili go złamać (było to czasochłonne i mało kto się tym zajmował)
najczęsciej piracom ci którzy albo niechcą płacić albo nie mają jak zapłaci
pierwszi maks oleją twoją gra a drudzy mogą po czasie legalną kopie kupić
Nie zostało zmazane a zrobiono obejście tak zwany HP vizor a też nie jest ono do końca bezpieczne bo trzeba wyłączyć zabezpieczenia sprzętowe w Biosie i sama gra od tam el amigosa czy innego Skidrowa wirusa w sobie nie ma ale wystarczy wejść na jakąś stronę lub coś i już można narazić się na atak a nic się nie zauwarzy by zabezpieczenia są zdjęte a do tego trzeba całą procedurę powtarzać za każdym razem jak się chce odpalić grę. Klasycznych Cracków nie ma.
No właśnie jak to ktoś ujął gdzieś: można dołączyć do takiego czegoś coś, co nic nie będzie robiło dopóki nie dostanie odpowiedniego sygnału, i wystarczy że ktoś przez lata będzie rozprowadzał takie gry i w pewnym momencie mierzysz się z ideą że ktoś ma takie coś na tysiącach komputerów. I nawet jeśli nie zadziała u wszystkich to i tak mówimy tu o tysiącach ludzi którzy w jednym momencie mogą mieć problem. Z tego co wiem to ci którzy robią cracki itp. nie dają tego bezpośrednio do ludzi tylko w małym gronie podaje dalej, nie mówiąc już o łatwiejszych rzeczach do zrackowania. Wystarczy że ktoś kto przez lata dawał czyste rzeczy, zdobędzie zaufanie – jeden raz da coś z syfem i bam. Ten sposób po prostu zwiększa ryzyko.
Sami Crackerzy wirusów nie rozpowszechniają ponieważ zniszczyło by to ich reputację i oni nigdy sami wyrusa nie zaszyją w swoich realisach a to że Antywirusy wykrywały Cracki jako malware czy inny tego typu syf ponieważ w ich bazie cracki widnieją jako potencjalnie nielegalne oprogramowanie ale nigdy same z siebie nie infekowały komputerów tylko jak ty np wlazł byś w jakiś podejrzany link lub stronę która ma za zadanie ci wykraść loginy i hasła do kont bankowych lub innych wrażliwych danych to wtedy twój komputer w żaden sposób cię nie ostrzeże ponieważ HP vizor niestety wymaga wyłączenia zabezpieczeń przez bios na poziomie kernela oraz sprzętu bo właśnie antywirus będzie blokował jego działanie i dla tego HP vizor jest nie do końca pewną i bezpieczną metodą na denuvo… O wiele lepszy i bezpieczniejszy jest klasyczny Crack bo jego się doda do wyjątków w bazie Antywirusa i jest spokój a HP vizor wymaga całkowitego wyłączenia zabezpieczeń. Więc sama gra od dajmy na to takiego El Amigosa czy Fithgirl czy tam Skidrowa jest czysta ale sam internet w obecnych czasach jest nie pewny. Jak gy któryś znich wypuścił zainfekowany Realise to jego reputacja legła by w grózach.
Nie trzeba wyłączać już secureboota eystarczy włączyć obsługę wirtualizacji i to wszystko. Problemem jest że gra uruchamia sie wirtualnie ale z uprawnieniami HyperVisora która ma dostep do wszystkiego i uruchamia niecertyfikowane wirtualne sterowniki. Trzeba też wyłączyć wymuszanie podpisanych sterownikow z certem.
Cracki HyperVisior od niedawna sa zatwierdzone bo od crackerow wymaga sie umieszczenia kodu źródłowego całego cracku. jeżeli jest czysty wtedy jest zatwerdzany i wrzucany do paczek. Czyste paczki maja FitGirl, ElAmigos czy Dodi.
Secureboot to scam od Microsoftu aby zablokować inne systemy. Raz musiałem zmodyfikować bios by usunąć to ścierstwo bo włączało się po każdym reboocie i nie dało się zainstalować Linuxa.
Są stellar blade i Black myth wukong resident evil requiem złamane przez voices 38 a będzie jescze więcej cracków już hv nie potrzebne to koniec denuvoOwO 🙂↔️🙃
Ja mam prosty sposób na Denuvo: jak widzę że gra jest tym ścierwem zabezpieczona, to tej gry nie kupuję, nie piracę, tylko omijam tytuł z daleka, a na studio patrzę z pogardą i podejrzliwością.
Ah, za dzieciaka ze 20-25 lat temu się piraciło na potęgę nawet nie wiedząc, że to nie legalne 😆
Piracenie w 2026 to wstyd i obciach. Rosjanom się nie dziwię, bo to trzeci świat, ale żeby cywilizowane społeczeństwa uciekały się do kradzieży własności intelektualnej?
Może trzecim światem nie jesteśmy ale za to jesteśmy w czołówce jeśli chodzi o najdroższe gry Szwajcaria jest tylko wyrzej…. Jest parę wyjątków ale tylko parę a po za tym Stan gier w obecnych czasach jest jaki jest a do tego kupno nie gry a tylko dostępu do niej to dopiero początek a nie wspominam już o mikrotrans akcjach dlc skórkach itd.
Walka przeciwko Denuvo to nie tylko „gry za darmo” ale też fakt że płacisz za coś ciężkie pieniądze a traktują cię jak kryminalistę.
Cóż… Zawsze ale to zawsze odkąd powstały DRMY zawsze bardziej obrywali posiadacze oryginalnych kopi a Piraci prędzej czy później je łamali i ci co piracili mieli ok a posiadacze oryginałów musieli się udręczać z DRMAMI a takimi przykładami Było spore wszystkie gry na secu rom przez którego te gry nie działają na wszystkich windowsach od 8 wszysz.. coś o tym wiem lub gry z only online a to dopiero kilka przykładów. Denuvo póki co tylko szkodzi optymalizacji.
Nie popieram piractwa, ale dopóki polski rynek będzie tak źle traktowany (brak polonizacji, ceny wyższe niż 90% krajów w UE, etc), to nie dziwię się, że piractwo u nas będzie miało się dobrze.
To wynik odpowiedzi na jawną niesprawiedliwość wobec legalnych nabywców.
Proszę nie tworzyć fałszywej narracji. Owszem, zdarzają się przypadki, gdy cena danej gry na Steam w przypadku Polski należy do najwyższych na świecie, ale to nie jest norma. Z drugiej strony, istnieje mnóstwo legalnie działających sklepów z kluczami sprzedających te same produkcje za nawet kilkadziesiąt procent mniej. Nie jest to idealne rozwiązanie, bo odpada choćby możliwość dokonania zwrotu znana z platformy Valve, niemniej świadomemu graczowi w zupełności wystarczy. Braku polonizacji bronić nie będę, szczęśliwie jednak poza segmentem indie zdarza się to rzadko. Wciąż, brak poszanowania dla klientów z Polski nie jest i nie może być wymówką dla złodziejstwa, szczególnie, że nasz kraj do biednych nie należy (właściwie, to jest dokładnie odwrotnie – członkostwo w G20 o czymś jednak świadczy).
Absolutnie popieram piractwo. Za dzieciaka w latach 80 czy 90 to wiadomo, ze sie piracilo, bo nie bylo innej mozliwosci. Potem przyszly zlote czasy, gdzie gry byly w miare tanie, kupowalo sie, przechodzilo, co srednie to sprzedawalo i kupowalo kolejne. Byly wersje polskie i dubbingi, oplacalo sie. Nie mialem ani jednego pirata.
A potem przylazl drm steam ktory zabronil odsprzedazy i okazalo sie ze gracze sa w dupie. Kazdy tworca chcial miec swoj wlasny launcher, ubisyfy, ea originy i inne badziewia utrudniajace zycie. Milion kont i hasel do zapamietania, brak mozliwosci odsprzedazy, no i ceny w gore, bo mozna. Ale czlek tez juz byl dorosly, mial prace, wiec zaczal kupowac oryginaly, chociazby zeby sie odwdzieczyc za lata szczeniece i to co wtedy spiracil.
I tak sobie czlowiek zyl, az zdal sobie sprawe, ze tworcy/wydawcy sa coraz bardziej bezczelni i ruchaja go na kazdym kroku. A to (prawie) najdrosze ceny na swiecie (steam, PSN), a to denuvo ktore uprzykrza zycia, a to gowniany stan techniczny na premiere (100 gigowy patch day 1 zalatwi sprawe), a to brak polskich wersji (i nie mowie o dubbingu, ale brak polskiego tekstu w ogole), a to jeszcze cos innego.
Praktycznie przestalem kupowac gry na steam przez te horrendalne ceny, kupuje jeszcze plyty na PS5, bo moge odsprzedac jak trafie na crapa, ale i to sie kiedys pewnie skonczy, bo na pewno solą w oku jest dla tych pazernych korpo gnid to, ze moge odsprzedac swoja wlasnosc.
Jak to ukroca to bede piracic wszystko i na potege. Nie zalezy im na porzadnym, lojalnym kliencie, to w nagrode dostana kopa w dupe.
Nie dorabiaj filozofii do mentalności złodzieja, to jeszcze bardziej żałosne niż samo piracenie.
Nie zamierzam sie tu jakos rozpisywac, ale po pierwsze piractwo to nie kradziez o czym juz bylo milion razy w sieci, po drugie oni dymaja klientow na kazdym kroku i to jest wg ciebie ok, ale jak ktos im odda to juz jest be, troche podwojne standardy.
A po trzecie juz nie pamietam kiedy ostatnio spiracilem gre. Poki co jeszcze kupuje oryginaly, ale jestem juz mocno wkurzony i niewiele mi brakuje do przelania czary goryczy.
Wiec z łaski swojej nie nazywaj mnie zlodziejem, a jak juz musisz to dodaj ze potencjalnym hue hue.
A na dlugoterminowe konsekwencje piractwa to mam absolutnie wywalone. Przez lata wspieralem tworcow, a gry stawaly coraz gorsze technicznie i glupsze, mechaniki coraz prostsze, za to sposoby wyciagania kasy nad wyraz roznorakie, dopracowane, blyskotliwe. Moze ten caly grajdół sie rozpasc i plakac za nim nie bede. W sumie to taki reset jak w latach 80 by sie nawet przydal.
Twoje bronienie korpo jest jeszcze bardziej żałosne…
Większość twoich komentarzy każe mi wierzyć, że jesteś jeszcze młodą osobą, istnieje zatem szansa, że jeszcze dojrzejesz do poszanowania cudzej własności (również intelektualnej). Nie będę oryginalny i posłużę się naukami Smugglera wbijanymi czytelnikom „CD-Action” do głów przez dekady: to, że nie godzisz się na proponowane warunki sprzedaży nie oznacza, że możesz coś ukraść.
Najśmieszniejsze, że żaden z was nie rozumie długoterminowych konsekwencji piractwa, choć przecież historycznie byliśmy już w pewnym momencie dosłownie o krok od śmierci peceta jako platformy do grania. Być może jednak jestem w błędzie i tak naprawdę wy to wszystko rozumiecie, ale liczycie, że wciąż będzie się znajdywać wystarczająco wielu uczciwych graczy, żeby wydawcy nie uznali tego biznesu za nieopłacalny. Ot, typowa postawa pasożytnicza, o którą jednak nie śmiałbym was oskarżać.