Ekranizacja Watch Dogs ma zachować ducha gier. Odtwórca głównej roli zdradził nowe szczegóły

Ekranizacja Watch Dogs ma zachować ducha gier. Odtwórca głównej roli zdradził nowe szczegóły
Twórcy chcą pokazać zagrożenia wynikające z rozwoju nowych technologii.

Prace nad ekranizacją Watch Dogs trwały od ponad dekady. Pierwotnie Ubisoft współpracował przy tym projekcie z Rhettem Reese’em i Paulem Wernickiem (duetem odpowiedzialnym za „Deadpoola”) oraz wytwórnią Sony Pictures. Po latach opóźnień zdjęcia do filmu ruszyły w sierpniu 2024 roku i zakończyły się we wrześniu. Na stanowisku reżysera zasiadł Mathieu Turi („Wrogi”, „The Deep Dark”), a scenariusz napisały Christie LeBlanc („Tlen”) oraz Victoria Bata („Zakłamane życie dorosłych”). 

W rolach głównych zobaczymy Toma Blytha oraz Sophie Wilde. I chociaż wciąż nie poznaliśmy żadnych szczegółów dotyczących filmu ani tym bardziej daty premiery, wiadomo przynajmniej tyle, że projekt nadal znajduje się na etapie postprodukcji. Tak wynika ze słów Blytha, który w wywiadzie dla Screen Rant zdradził, że sam nie miał jeszcze okazji zobaczyć gotowej wersji:

Myślę, że sposób, w jaki napisano ten scenariusz… Chociaż sam nie jestem graczem, znałem te gry. Wzięli je i stworzyli opowieść o świecie, w którym żyjemy dzisiaj. Powiem tylko, że film bierze na warsztat współczesną rzeczywistość – to życie online oraz niebezpieczeństwa wynikające z faktu, że wszystko jest ze sobą połączone, dokładnie tak, jak robią to gry. Tak, to była mało konkretna odpowiedź, ale tylko tyle mogę powiedzieć. Przepraszam.

Ta wypowiedź w dużej mierze jest zgodna z wcześniejszymi słowami aktora, w których chwalił „niesamowitą robotę” wykonaną przez zespół kreatywny. Wówczas dodał również, że filmowa adaptacja Watch Dogs nie będzie bezpośrednio czerpać z gier, a sama historia będzie oryginalna i osadzona w świecie znanym z produkcji Ubisoftu.

Watch Dogs to niejedyna nadchodząca ekranizacja gry Ubisoftu. W przygotowaniu jest także serial „Far Cry”, nad którym pracuje stacja FX. Jego producent Noah Hawley („Obcy: Ziemia”) również podkreślił, że nie zamierza adaptować żadnej z gier, a zamiast tego planuje stworzyć coś nowego w tym klimacie. Z kolei na Netfliksie trwają obecnie prace nad aktorskim serialem „Assassin’s Creed”, którego akcja rozgrywać się będzie w starożytnym Rzymie w 64 roku p.n.e., czyli za panowania cesarza Nerona.

9 odpowiedzi do “Ekranizacja Watch Dogs ma zachować ducha gier. Odtwórca głównej roli zdradził nowe szczegóły”

  1. Czyli co, trailer będzie kompletnie zmyślony i w niczym nie będzie przypominać filmu? 😀

  2. To jest obłęd jakiś. Najlepsze fabuły gier przeniesione na ekran, najwyżej mogą startować do filmowej przeciętnej masówki i nie dlatego że są same w sobie złe, ale siłą gamingowej fabuły jest to, że gracz jest jej częścią. A takie Watch dogs, to nawet jako gra nie miało zbyt mocnej fabuły, więc…
    Dramat.

    Przy okazji, to jest jedna z tych gier Ubi, która miałaby potencjał na naprawdę dobry remake… Zamiast tego powstanie kolejny syfiasty film.

  3. „Ekranizacja Watch Dogs ma zachować ducha gier” A, czyli będzie paździerzem.

    • Kaznodzieja Steama 28 kwietnia 2026 o 07:46

      Cóż,sama jedynka nie była jakoś specjalnie dobra. Ale znając życie twórcy filmu zaskoczą i będzie jeszcze gorzej

  4. youkai20 napisał(a):

    „Ekranizacja Watch Dogs ma zachować ducha gier” A, czyli będzie paździerzem.

    ? Każda z 3 części jest co najmniej dobra xd.

    • Dwójka mi nie podeszła, beznamiętnie i lubię San Francisco, a to co zrobił z nim Ubi, to był dla mnie skandal. Także SI obrzydziłem, niem pograłem, więc być może, chociaż cukierkowy look i gimbazowy klimat raczej nie wróży… Do legionu chcę podejść, ze względu na oryginalność koncepcji, ale czeka na swoją kolej. Jedynka natomiast bo badzie wystraszony. Samo miasto fajnie zrobione (słabo znam Chicago, więc nie miałem efektu jak z San Francisco. Wizualny look ok (wiem, że miało być lepiej, ale mało mi to robi). Całość się zestarzała, ale od strony estetycznego-stylistycznej sie trzyma. Niektóre mechaniki już mocno archaiczne, ale do przeżycia. Całe to,”hakowanie” ok, sam punkt wyjścia też dobry. Tylko, że po całkiem niezłym (liniowym) wstępie, jesteśmy rzuceni w fajną przestrzeń otwartego świata, który jest wypełniony jakimiś kreteńskimi arkadowymi mini-gierkami, które pasują do całości jak pięść do nosa, a robić je trzeba żeby zdobyć pieniądze i punkty rozwoju. Całe miasto służy głównie do tego, żeby od żenującej minie-gierki przejść do kolejnej. To jest taki absurd i badziew, że brakuje skali. Całkiem obiecująca opowieść i rozległe nieźle zrobione miasto (nawet jest pełna symulacja metra!), sporo dość fajnych mechanik, zostały zupełnie zaorane przez kompletny brak pomysłu na ich wykorzystanie. Dla mnie coś totalnie nietrywialnego i jedno z większych gamingowych rozczarowań jakie miałem.

  5. Ja jeszcze nawet w pierwszą część nie grałem.

Skomentuj